This error message is only visible to WordPress admins

Error: API requests are being delayed for this account. New posts will not be retrieved.

Log in as an administrator and view the Instagram Feed settings page for more details.

Menu

Owocowo, odc. 2 – Mangostan

Mieszkańcy Azji Południowo-Wschodniej lubują się w obrazowych nazwach owoców. W późniejszych odsłonach serii przedstawimy króla i księcia owoców, jednak kobiety mają pierwszeństwo – poznajcie królową owoców!

Kiedy zeszłym razem pisaliśmy o marakui, wydawało nam się, że żaden owoc nie został obdarzony tyloma polskimi nazwami – a tu niespodzianka. To, co w Azji jest nazywane mangosteen, w Polsce występuje pod nazwą mangostan, garcynia, żółtopla, żółciecz, a nawet – nasz osobisty faworyt – smaczelina. Po raz pierwszy spróbowaliśmy jej smaku na markecie w Bangkoku i była to miłość od pierwszego ugryzienia. Kiedy w dwa dni później wyruszyliśmy na miejscowy targ w Wientianie, od razu kupiliśmy cały worek mangostanów.

Mangostan ma ciemnofioletowe, czasami prawie czarne owoce, przypominające pomidor skrzyżowany z bakłażanem. Ich skorupka jest jednak bardzo twarda i okropnie gorzka, dlatego trzeba ją odłupywać bardzo ostrożnie, aby nie zgnieść miękkiego miąższu i nie zabrudzić go gorzkimi odłamkami. Po usunięciu skorupki trzymamy w dłoni coś na kształt czosnku. Ciemna pestka jest obrośnięta biało-żółtymi, miękkimi ząbkami, których nie da się oderwać, a więc najlepiej jest po prostu obgryźć pestkę dookoła. Miąższ jest soczysty i tryska nawet przy lekkim naciśnięciu, ale zapewniamy – warto się pomęczyć :)

Królowa owoców ma bardzo rześki, słodko-kwaśny smak, który miejscowi opisują jako „chłodzący” (w odróżnieniu od rozgrzewających owoców, o których później). 16 % miąższu tworzy woda i cukier, owoc zawiera także białka, witaminę C, wapń oraz ksantony o mocnym działaniu antybakteryjnym i antyutleniającym. Miejscowi używają owocu do leczenia ran, zapaleń, tuberkulozy i malarii. Podobno pomaga on obniżać temperaturę, a także zwalczać zmęczenie i nudności.

Pierwotnie drzewo pochodziło chyba z  Archipelagu Sundajskiego i Moluków, ale dzisiaj jest ono powszechne we wszystkich krajach Azji Południowo-Wschodniej. Poza tym regionem występuje raczej rzadko, a więc najczęściej można go nabyć w konserwach lub słoikach. Roślina została po raz pierwszy opisana przez Linneusza w 1753 roku i widocznie naukowiec musiał jej zrobić dobrą reklamę, ponieważ w trzydzieści lat później Francuzi wysłali specjalną ekspedycję, która miała przywieźć mangostany do Europy. Pierwszy większy sukces hodowlany przypadł jednak w sto lat później Anglikom – w szklarni wojewody z Northumberland udało się zasadzić nasiona przywiezione z indyjskiej Kalkuty, a dzięki temu owoce mangostanu stały się podobno jednym z przysmaków królowej Wiktorii.

mangostan owoc

Mangostany kupowaliśmy na targach w Tajlandii, Laosie i Kambodży – schodzą jak ciepłe bułeczki, a więc dostawy są zwykle świeże. Ponieważ chodzi o owoce sezonowe, to ich ilość i jakość – a także cena – zależą od pory roku i sezonu. W trakcie zakupów trzeba zachować ostrożność, ponieważ mangostany bardzo szybko się psują, wytrzymują w dobrym stanie tylko kilka dni, potem miąższ zaczyna żółknąć i gorzknieć od łupiny. Jeżeli otworzycie owoc i zobaczycie, że ząbki zaczynają przypominać stary czosnek, to raczej nie warto sobie psuć smaku. Z drugiej strony, jeżeli skorupka jest jasna, a ząbki śnieżnobiałe i twarde, to owoc może być niedojrzały i kwaśny, a więc trzeba go odłożyć na dzień lub dwa, aby dojrzał.

W każdym razie – jeżeli w trakcie podróży zobaczycie na straganie małe, twarde, fioletowe pomidory, to szczerze polecamy zainwestować kilka groszy. Spotkanie z królową z pewnością jest tego warte.

 

9 komentarzy

  • Za miedzą i dalej
    31/07/2015 at 09:28

    Pierwsze słyszę o czymś takim, jak mangosteen – trzeba będzie kiedyś spróbować, jak będę w Azji, tym bardziej, że „smaczelina” mnie rozwaliła, dodatkowa zachęta :D

    Reply
    • Przedeptane
      31/07/2015 at 10:04

      Zdecydowanie polecamy na niego zapolować, naprawdę warto :) Lubimy odkrywać w podróży nowe smaki i mangostan był jednym z najmilszych zaskoczeń – do dzisiaj należy do naszych ulubionych owoców. Szkoda, że w Polsce jest praktycznie nie do zdobycia, a jeżeli już jest, to wygląda mizernie i kosztuje krocie…

      Reply
  • obserwatore
    31/07/2015 at 10:06

    Do leczenia malarii? A która część rośliny?

    Reply
    • Przedeptane
      31/07/2015 at 10:18

      Podobno owoce/sok, tak przynajmniej twierdzą miejscowi i strony poświęcone medycynie naturalnej, więc trzeba tę informację traktować z odrobiną rezerwy:) Badania naukowe potwierdziły jednak, że ksantony mogą mieć działanie antymalaryczne, więc kto wie – może faktycznie coś jest na rzeczy. Pytanie, czy dawki przyjmowane z miąższu są wystarczające.

      Reply
  • PatTravel
    31/07/2015 at 10:29

    Polskie nazwwy mnie rozbroiły :)

    Reply
  • Choose Travel
    31/07/2015 at 20:29

    Czosnek w wypasionej obudowie:) Czekam na zestawienie top 10 owoców, a później warzyw. Im dziwniejsze tym lepiej!

    Reply
    • Przedeptane
      31/07/2015 at 20:34

      Wyborny pomysł – mamy nawet w zanadrzu kolekcję zdjęć różnych dziwnych owoców, musimy się za to w końcu zabrać :)

      Reply
  • Marcin | Wojażer
    03/08/2015 at 23:46

    Lubię to, ale dla mnie najlepszym owocem pozostaje Liczi! :)

    Reply
    • Przedeptane
      03/08/2015 at 23:56

      Jasne, liczi też na pewno by się zmieściło w naszym prywatnym top 5 :)

      Reply

Dodaj komentarz