Menu

Australia za darmo? Australia tanio? Nie, to nie jest oksymoron.

… czyli o tym, jak jeść i mieszkać w Australii bez grosza przy duszy.

W polskiej blogosferze można znaleźć kilka artykułów, które pomogą skroić koszty podróżowania po Australii. Sami korzystaliśmy z cennych rad zamieszczonych na blogu Los Wiaheros, małe kompendium sposobów na finansową suszę zamieściła Ola Świstów na Pojechana.pl. W trakcie naszego czteromiesięcznego pobytu u kangurów „odkryliśmy” przez przypadek jeszcze jedną opcję, dzięki której zaoszczędziliśmy znaczącą część naszego budżetu. O co cho?

Australia tanio, a dobrze!

Po kilku tygodniach pobytu w Cairns w północnym Queenslandzie powoli zaczęliśmy wpadać w frustrację – nawet najtańsze noclegi w „dormach” (dormitories, czyli pokojach dla kilku-, a nawet kilkunastu backpackerów) poważnie uszczuplały nasze zasoby, a nasz ukochany CouchSurfing okazał się być kompletną porażką. W czasie europejskiego lata, gdy na południu Australii robi się wietrzno i chłodno, na północ kontynentu uciekają nie tylko turyści z całego świata, ale i młodzi Australijczycy. Konkurencja jest olbrzymia, wolne miejsca znikają w okamgnieniu, ceny strzelają w górę. I tu pewnego wieczora ktoś w naszym hostelu wspomniał o możliwości darmowych noclegów.

IMG_7674

Okazało się, że taką opcję oferują dwie ogólnoświatowe sieci – WWOOF oraz HelpExchange (w skrócie HelpX). Obie zrzeszają organizacje i osoby, które oferują nocleg i wyżywienie w nagrodę za pracę fizyczną. W WWOOF-ie  jest to praca na farmach organicznych, HelpX jest bardziej otwarty – czasami pracodawcami są organizacje humanitarne, hostele, a nawet prywatni właściciele domów, którzy potrzebują kilku rąk do sprzątania, wyprowadzania psa na spacer lub podlewania palm w ogrodzie.

Właściwie jedynym wydatkiem jest wejście do systemu. W WWOOFIe trzeba kupić książkę z adresami farm, chociaż przy odrobinie szczęścia można ją od kogoś pożyczyć i przepisać kilka numerów telefonicznych. W HelpX należy dokonać płatnej rejestracji na stronie internetowej, na której można potem skorzystać z mapki do wyszukiwania potencjalnych pracodawców. Ponieważ Zosia musiała codziennie dojeżdżać do szkoły, a wszystkie farmy w Cairns znajdowały się daleko poza miastem, postanowiliśmy skorzystać z drugiej opcji – wybraliśmy HelpX. Ta decyzja praktycznie uratowała całą naszą wyprawę, ponieważ ustawiła nas aż do końca pobytu w Queenslandzie.

JIMG_1746morningbay

Wystarczył jeden telefon, krótka rozmowa na miejscu i przez półtora miesiąca nie musieliśmy się troszczyć o wielką część naszych wydatków. Warunki pracy w hostelu dla backpackerów były proste – każde z nas musiało przepracować dziennie 3 godziny, za co trzymaliśmy własny dwuosobowy pokój oraz darmowe śniadania i obiadokolacje.

Do tego dochodziły zniżki na wiele usług oraz możliwość korzystania z basenu, z darmowych podwózek do centrum oraz uczestnictwa w wycieczkach organizowanych przez hostel dla studenckiej braci. W dodatku w odległości 20 minut spokojnego spaceru od hostelu znajdował się przepiękny ogród botaniczny, który był jednocześnie punktem startowym dla pieszych wycieczek w dżunglę pokrywającą okoliczne stoki. Żyć, nie umierać.

Po raz drugi skorzystaliśmy z HelpX-a w miesiąc później, pod koniec naszego pobytu u kangurów, gdy potrzebowaliśmy znaleźć jakieś spokojne miejsce na kilka ostatnich dni przed odlotem. Jeszcze w trakcie przejazdu z Darwin do Alice Springs umówiliśmy się przez internet z pracodawcą w Sydney. Wiem, że to zabrzmi banalnie, ale rzeczywistość przekroczyła wszelkie nasze oczekiwania – czekało na nas dokładne przeciwieństwo hałaśliwego, tłocznego hostelu w Cairns. Mały raj na ziemi.

Stare, drewniane schronisko Pittwater YHA znajduje się na północy Sydney, na wyspie, w samym środku parku narodowego. Jego zarządcy – przemiła para, Michael i Sarah – prawie przepraszali nas za to, że zgodnie z zasadami HelpX musimy dla nich pracować, zamiast wałęsania się po eukaliptusowym lesie. A nam wcale to nie przeszkadzało. Podczas sprzątania i mycia okien obok nas kicały małe, puchate walabie (czyli coś, co my, Europejczycy, nazywamy małymi kangurami), podczas śniadania towarzyszyły nam kookaburry i wrony, do poidełek na werandzie zlatywały się śnieżnobiałe kakadu. Po skończeniu obowiązków mieliśmy wolne – mogliśmy przechadzać się po parku, popłynąć łódką na przystanek z autobusami do centrum Sydney albo wypożyczyć kajaki i pływać do woli w plątaninie zatok i lasów namorzynowych.

kakadu Australia Sydney

Tak wyglądały nasze doświadczenia z HelpX – inni też mieli ciekawie. Jeden z naszych znajomych znalazł pracę w Parku Narodowym Kakadu na północy, dalsza dziewczyna pracowała przez jakiś czas dla organizacji ratującej żółwie morskie. Spędziła kilka dni na po plaży, gdzie pilnowała, aby wykluwające się żółwiki bezpiecznie dotarły do oceanu.

Jak widzicie, Australię można zwiedzać stosunkowo tanim kosztem – możliwości są naprawdę spore. Głównym wymogiem jest odpowiednia ilość czasu, ponieważ niektóre instytucje lub pracodawcy przyjmują wolontariuszy co najmniej na kilka dni. Jeżeli jednak znajdziecie się kiedyś w Australii z nadmiarem czasu i niedoborem gotówki, to serdecznie zachęcamy do rozważenia tej opcji wolonturystycznej. Naprawdę warto.

P.S. 1

Uwaga! Praca za nocleg+wyżywienie jest możliwa także na wizie turystycznej (która poza tym nie umożliwia żadnej działalności zarobkowej), ale na wszelki wypadek sprawdźcie, czy aktualnie dotyczy to także systemów typu HelpX.

P.S. 2

Jeżeli zamierzasz odwiedzić Antypody, to zapraszamy do wpisu Pogoda w Australii, który pomoże Ci w zaplanowaniu wyjazdu!

18 komentarzy

  • Ewa
    23/01/2014 at 17:37

    Ciekawa opcja! Zastanawiam się jak to wygląda od strony wizy, czy trzeba mieć wizę z pozwoleniem na pracę i czy ktoś to sprawdza?

    Pozdrawiam!

    Reply
    • Darek
      23/01/2014 at 17:41

      Bardzo dobre pytanie. My byliśmy tam na wizę studencką, a więc mogliśmy legalnie pracować na pół etatu, ale myślę, że nawet przy wizie turystycznej nikt nie powinien się czepiać – w końcu nie chodzi o pracę za pieniądze, a więc jest jakaś możliwość manewru w razie kontroli :)
      Pozdrawiamy serdecznie!

      Reply
  • Ewa
    23/01/2014 at 19:33

    Dzięki! Od lat zbieram się, żeby wyruszyć do Australii ale raz, że drogo a dwa, nie mam z kim :)

    Reply
    • Andrzej
      25/01/2014 at 00:35

      Jedź sama, a w czym problem? ;-) Może znajdziesz kogoś, kto Ci bloga na angielski przetłumaczy? ;-)

      A tak serio, to z tymi wizami nie jest do końca tak różowo. Pytaliśmy o to w Australii i gdyby okazało się, że przyjdzie nalot z immigration, a my bylibyśmy tylko na gębę umówieni z tymi ludźmi, to mogliby nas posądzic o „cash n hand”, a oni jeśli mają tylko cień wątpliwości to się nie pitolą.

      Jeśli jednak masz papier, że to tylko taki wolontariat, to okey.

      Reply
      • Darek
        25/01/2014 at 08:06

        @Andrzej: Też nasłuchaliśmy się historyjek o komando z urzędu imigracyjnego – faktycznie nie ma z nimi żartów. Myślę jednak, że z pracą w ramach HelpX i WWOOF może się upiec, oba systemy mają żelazną zasadę, że nie można dawać/przyjmować pieniędzy za robotę.

        Reply
  • Lymkya
    10/03/2014 at 11:07

    BArdzo ciekawy artykuł! Super, że Pojechana o Was wspomniała. Nadajemy z Sydney i planujemy w czerwcu ruszyć w stronę dzikiej Australii. Zakochani w couchsurfingu, chcielibyśmy spróbować tego wszystkiego, o czym piszecie. Pozdrawiamy!

    Reply
    • Darek
      10/03/2014 at 11:09

      Trzymamy kciuki i zazdrościmy. No i zapewniamy – przeżyjecie wspaniałą przygodę :)

      Reply
  • Panstwo Podrozni
    26/04/2014 at 07:04

    O tak tak! Pilnowac zolwiego bezpieczenstwa:) tak! Tak! Jakbyscie slyszeli o wolnych wakatach macie do nas namiary, heh:)

    Reply
  • złap trop
    26/04/2014 at 13:15

    Jeżeli korzystacie z helpxa lub wwoofa (i nie dostajecie za to $ – bo takie jest założenie, ale bywa różnie) to zdecydowanie nie trzeba mieć wizy :) Sprawdzone!
    Pozdrawiamy :)

    Reply
    • Darek
      26/04/2014 at 14:28

      Super, dzięki wielkie za potwierdzenie :)

      Reply
  • Mamutek
    27/05/2014 at 14:41

    Bardzo mi się to podoba. Taka praca np. w Parku Narodowym to sama przyjemność. Do tego nocleg i wyżywienie a przede wszystkim możliwość zwiedzania. Super sprawa, Pozdrawiam

    Reply
  • Jędrek
    11/09/2016 at 11:00

    Cześć, super przydatny artykuł. Macie może jakiś namiar do ludzi z HelpX z tego miejsca obok Sydney? Wybieram się do Australii za miesiąc i zamierzam spędzić tam 3 miesiace i na pewno będę chciał skorzystać z HelpX, żeby nie stracić wszystkich oszczędności. Z góry dzięki! :)

    Reply
  • Jędrek
    14/09/2016 at 17:25

    Dzięki wielkie! Wczoraj przeczytałem jednak, że nawet praca w HelpX jest nielegalna na tej wizie turystycznej więc i tak odpuszczam temat HelpX. Mimo wszystko dzięki :)

    Reply
  • Whizzo
    16/10/2016 at 22:20

    Cześć, wolontariat na wizie turystycznej jest jak najbardziej możliwy. A przynajmniej tak wynika z oficjalnej strony Austalijskiego Departamentu Imigracyjnego ;)
    „In general, an eVisitor does not allow you to work in Australia. However, you might be able to work as a volunteer if (…) the work is genuinely voluntary and you are not paid for it, other than for meals, accommodation or out of pocket living expenses”

    Źródło: https://www.border.gov.au/Trav/Visa-1/651-

    Tak więc polecam sprawdzanie na oficjalnych rządowych stronach, zamiast gdybania :)

    Reply
    • Przedeptane
      16/10/2016 at 23:17

      Dzięki wielkie za sprostowanie – poprawiamy :)

      Reply
  • Asia
    06/01/2020 at 01:39

    Witam,jak sie zglosic na taki wolontariat?

    Reply
    • Przedeptane
      09/01/2020 at 11:37

Leave a Reply