This error message is only visible to WordPress admins

Error: API requests are being delayed for this account. New posts will not be retrieved.

Log in as an administrator and view the Instagram Feed settings page for more details.

Menu

Wiedeń na dzień. Ekspresowy poradnik.

Kilka rad i propozycji na jednodniowy wypad do Wiednia – czyli co zjeść, co wypić, gdzie przysiąść w drodze do muzeum. Wpis także dla wegan i wegetarian.

Nie będziemy udawali, że jesteśmy znawcami stolicy Austrii. Dzięki pomocy znajomych udało nam się jednak trafić na kilka ciekawych miejsc, a więc przekazujemy dalej.

Gdzie spać?

Jeżeli w kieszeni hula Wam wiatr, polecamy hotele sieci Meininger. Przy całkiem dobrym standardzie oferują ceny nawet o połowę niższe od konkurencji oraz dobre lokalizacje – jeden z hoteli (o, ten!) znajduje się w odległości kilkuset metrów od głównego dworca kolejowego. Cały czas szukaliśmy haczyka w tej podejrzanie atrakcyjnej ofercie, ale wszystko było ok. Jakiś błąd w Matriksie.

Jak się poruszać?

Wiedeń jest miastem przyjaznym dla rowerzystów, a więc możecie wypożyczyć dwa kółka na dworcu i wio, jednak osobom w presji czasowej zdecydowanie polecamy komunikację miejską. Dwudniowy bilet kosztuje niecałe 14 Euro – po pierwszym skasowaniu wkładasz go do kieszeni i praktycznie możesz o nim zapomnieć, w metrze ani na przystankach nie ma bramek.

Przejazdy są szybkie i proste (zwłaszcza z pomocą Google Maps). Opisaną poniżej trasę hotel-Cafe Hummel  można pokonać w ciągu kilkunastu minut.

Gdzie kupić pamiątki?

Zdecydowanie na Naschmarkt (przystanek Kettenbrückengasse). Oprócz tradycyjnej cepeliady można tutaj znaleźć stoiska z lokalnymi winami i piwami, ale też owocami i przyprawami z całego świata. Gorąco polecamy kołacze Mohnzelten, jeden z lepszych wynalazków ludzkości – niepozorne, brązowe dyski wypełnione masą makową lub orzechową. Cukrzyca instant, ale Mein Gott, jakie to dobre!

Możecie też zjeść małe lub duże co nieco w jednej z wielu ulicznych budkorestauracji, które oferują przekrój przez kuchnie różnych regionów i kultur. Targ Nachtsmarket jest otwarty codziennie z wyjątkiem niedzieli.

Dzielnica muzealna!

Jeżeli głód dalej atakuje, to przeskoczcie na ostatni punkt. W przeciwnym wypadku wyruszcie do muzeum autobusem numer 2 (kilka minut) lub pieszo (kilkanaście minut przyjemnego spaceru). Po drodze możecie obejrzeć dwie dziewiętnastowieczne perełki architektury – imponujący, neogotycki budynek ratusza oraz Parlament zbudowany na wzór greckich świątyń.

My oczywiście wbiliśmy od razu do Muzeum Historii Naturalnej (tutaj nasz wpis o cudach, jakie się w nim znajdują), jednak w Dzielnicy Muzealnej MQ znajduje się kilka innych placówek o tak bogatych zbiorach, że nie sposób ich ogarnąć w jeden dzień. Jeżeli akurat nie interesują Was zwierzaki, minerały i meteoryty w MHN, zahaczcie o Muzeum Historii Sztuki (kłania się imć Rubens, Rembrandt i inni) albo o tzw. mumok, czyli Muzeum Sztuki Nowoczesnej, gdzie można spotkać na przykład panów Warhola czy Picassa.

Jeść! Pić!

Skoro już jesteście w Wiedniu, to nie ma zmiłuj – musicie posiedzieć w kawiarni,  i/lub wtrynić tort Sachera. W przerwie między muzeami skoczcie więc autobusem „dwójką” (pieszo to kolejnych kilkanaście minut) do słynnej Cafe Hummel. Skórzane siedzenia, kelnerzy z muszkami, autentyczny klimat, w gablotce z ciastami arsenał kalorycznych bomb do kawy.

Jeżeli jednak nie po drodze Wam ze sznyclami i innymi rodzajami fleischu ze schweina, to nic straconego. Po przeciwnej stronie ulicy znajduje się świątynia lokalnej hipsterki – stylowa wegańska burgerownia Swing Kitchen. Oprócz klasycznych wegeburgerów są tu też lokalne smaczki – bułki z wegańskim sznyclem i lany sok czereśniowy.

Jeżeli z kolei lubicie kuchnię azjatycką, to kilkadziesiąt metrów dalej na Albertgasse ukrywa się tajska minirestauracyjka Mamamon Thai Eatery. Kameralna atmosfera, sympatyczna obsługa, kolekcja rzemieślniczych piw w lodówce, a przede wszystkim – skromne, ale zajepyszne menu (także w wersjach wege). Ich zupa curry z makaronem podbiła nasze serca i żołądki!

W drodze powrotnej z Cafe Hummel do muzeum warto też zapolować na jakąś bardziej ambitną pamiątkę. Na pewno wyniuchacie coś ciekawego w którymś ze sklepów, butików i antykwariatów rozmieszczonych wzdłuż głównej ulicy.

P.S.
Wszystkie powyższe miejsca ogarnęliśmy w ciągu jednego krótkiego dnia – na spokojnie i bez wysiłku, bo dopadła nas grypa. Można? Można! Zachęcamy!

P.S.2
Sami na pewno niebawem tam wrócimy – chociażby po to, by dorobić do wpisu własne zdjęcia i nie zasysać materiałów z obcych instagramów ;)

1 Comment

  • fajnepodroze
    12/09/2018 at 16:05

    Niedługo mam jechać do Wiednia. Dziękuję za rady :)

    Reply

Dodaj komentarz