historia Archives - przedeptane /tag/historia/ Jedzoki w świat Thu, 23 Jul 2020 08:07:29 +0000 pl-PL hourly 1 https://wordpress.org/?v=6.2.9 Balowanie w Akwizgranie, czyli z wizytą u Karolingów /2016/akwizgran-karol-wielki/ /2016/akwizgran-karol-wielki/#comments Mon, 08 Aug 2016 07:10:12 +0000 /?p=2266 W porównaniu z antykiem czy renesansem wczesne średniowiecze ma żałośnie słaby PR, rzadko trafia na ekrany kin i kartki książek. W ramach łatania dziur w wiedzy historycznej wyruszmy więc do Akwizgranu, stolicy pierwszego nowożytnego imperium na europejskim kontynencie. Ach, Aachen Miasto ma za sobą kilkanaście wieków niezwykle burzliwych dziejów, a więc jego okolice obfitują w różne ciekawostki i kurioza historyczne. W pobliżu Akwizgranu znajduje się trójstyk granicy Belgii, Holandii i Niemiec, który jeszcze sto lat temu był czwórstykiem. Ponieważ politycy nie potrafili się dogadać na Kongresie Wiedeńskim, od 1815 do 1919 roku istniało tutaj osobliwe państewko Moresnet, o które w swoim czasie walczyły nie tylko okoliczne mocarstwa, ale też esperantyści pragnący stworzyć w nim swoje pierwsze i ostatnie państwo pod nazwą Amikejo (“miejsce przyjaźni”). Historia jest dziwna. A skąd wziął się Akwizgran? Warianty tej nazwy […]

The post Balowanie w Akwizgranie, czyli z wizytą u Karolingów appeared first on przedeptane.

]]>
W porównaniu z antykiem czy renesansem wczesne średniowiecze ma żałośnie słaby PR, rzadko trafia na ekrany kin i kartki książek. W ramach łatania dziur w wiedzy historycznej wyruszmy więc do Akwizgranu, stolicy pierwszego nowożytnego imperium na europejskim kontynencie.

Ratusz w Akwizgranie

Ach, Aachen

Miasto ma za sobą kilkanaście wieków niezwykle burzliwych dziejów, a więc jego okolice obfitują w różne ciekawostki i kurioza historyczne. W pobliżu Akwizgranu znajduje się trójstyk granicy Belgii, Holandii i Niemiec, który jeszcze sto lat temu był czwórstykiem. Ponieważ politycy nie potrafili się dogadać na Kongresie Wiedeńskim, od 1815 do 1919 roku istniało tutaj osobliwe państewko Moresnet, o które w swoim czasie walczyły nie tylko okoliczne mocarstwa, ale też esperantyści pragnący stworzyć w nim swoje pierwsze i ostatnie państwo pod nazwą Amikejo (“miejsce przyjaźni”). Historia jest dziwna.

Uliczki Akwizgranu

A skąd wziął się Akwizgran? Warianty tej nazwy mają często związek ze źródłami termalnymi, które już 5000 lat temu ściągnęły tutaj neolitycznych osadników. “Aachen” pochodzi ze staro-wysoko-niemieckiego słowa oznaczającego “wodę” lub “źródło” (czeska nazwa “Cáchy” powstała właśnie poprzez skrócenie “z Aachen”). Z kolei Polska nazwa wzięła się z łacińskiego “Aque Grani/Aquisgranium”, czyli wód celtyckiego bożka Grannusa.

Ekspozycja archeologiczna w Elisengarten

Dzisiaj można skosztować w centrum miasta gorącej, pitnej wody wypływającej z dwóch kraników w Eliseenbrunnen – eleganckim, neoklasycystycznym budynku, którego śnieżnobiały portyk kontrastuje ze zbukowatym smrodkiem tych siarkowych źródeł. Ale nie sposób narzekać. W Akwizgranie – podobnie jak w Rzymie lub Atenach – historia dawnych wieków organicznie wrasta w ulice nowoczesnego miasta. Tuż za Elisenbrunnen znajduje się niewielki park, a w nim przeszklona konstrukcja dająca wgląd w poszczególne warstwy wykopalisk archeologicznych.

Och, Karol

Złota epoka miasta ściśle związana jest z osobą Karola Wielkiego, dzięki któremu właśnie tutaj przez kilkadziesiąt lat znajdowało się serce kontynentu. To stąd Karol podbił (lub wybił) pół Europy i zapoczątkował epokę renesansu karolińskiego, wprowadzając reformy kościelne, edukacyjne, polityczne i militarne. Daleko mu jednak było do pokojowego władcy-filozofa. Tylko dwa lata jego panowania pozbawione były działań wojennych, w pozostałych Karol wysłał ponad pięćdziesiąt zbrojnych wypraw, a w połowie z nich brał osobisty udział.

 

 

Podczas chrystianizacji Sasów kazał ściąć około 4500 jeńców, jednak w owych czasach krwawa działalność misyjna nie była wcale skazą w królewskim CV – wręcz przeciwnie. Karol pewnie zostałby świętym, gdyby nie fakt, że był nie tylko wielkim politykiem i wielkim człowiekiem (przewyższał swoich rówieśników co najmniej o głowę), ale też wielkim – ehm – koneserem kobiecych wdzięków.

Król machał berłem tak entuzjastycznie, że oprócz osiemnastu dzieci ze związków z żonami i konkubinami dorobił się też czeladki anonimowych bękartów. Do oficjalnej linii starali się doczepić Habsburgowie i Plantageneci, do nieoficjalnej należymy praktycznie wszyscy. Zgodnie z prawami statystyki i genetyki większość mieszkańców Europy ma w sobie co najmniej homeopatyczną ilość karolińskiej krwi.

Budynek ratusza

Karol – całkiem dosłownie – jest Europą i zostawił po sobie wiele trwałych śladów. Wymawiamy jego imię za każdym razem, gdy używamy słowa “król”, patrzymy na niego grając w karty, gdzie reprezentuje go obrazek króla kier. Najbardziej widowiskowy pomnik zbudował sobie jednak w Akwizgranie.

Monument historii

Budynek akwizgrańskiej katedry jest streszczeniem ponad dziesięciu wieków rozwoju architektury w jednej, potężnej bryle. Właściwa budowla powstała na przełomie VIII i IX wieku, ale jej architekci szukali inspiracji w jeszcze starszych, bizantyjskich kościołach. Do tej niskiej kaplicy stopniowo przylegały kolejne, nowsze części – kapliczki, kopuły, wieże. Znaczenie świątyni podkreśla fakt, że była on jednym z pierwszych europejskich budynków, które w 1978 roku znalazły się na liście zabytków UNESCO.

Wilcze Wrota

Dziś do katedry wchodzimy przez oryginalne, odlane z brązu Wilcze Wrota, z których podwojów szczerzą się dwa lwie pyski. Zgodnie z legendą król wyjechał na wojnę i zostawił budowniczym fundusze na dokończenie katedry. Gdy architekci przehulali cały budżet, zwrócili się o pomoc do diabła, który miał dokończyć budowę w zamian za duszę pierwszej istoty, która wkroczy do kościoła. Budowniczy z przerażeniem stwierdzili, że tą osobą będzie sam papież Leon III, który miał dokonać konsekracji, więc poszli po pomysł do głowy i wpędzili do katedry schwytaną wilczycę. Diabeł wprawdzie wyrwał jej duszę i umieścił ją w dużej, brązowej szyszce, ale gdy odkrył podstęp, wybiegł z kościoła trzaskając drzwiami tak mocno, że urwał sobie palec. Można go dzisiaj znaleźć w pysku prawego lwa.

 

Po przejściu przez wrota mijamy więc posągi wilczycy i szyszki i wchodzimy do najstarszej części – ośmiokątnej kaplicy. Wszystko podporządkowane jest tutaj boskiej symetrii. Na wysokości prezbiterium kaplicę okala brązowa karolińska balustrada, która kiedyś była dodatkowo pokryta złotem i tworzyła swoistą koronę. Dominującym elementem jest jednak ogromny żyrandol zakupiony w XII wieku przez samego Fryderyka I Barbarossę.

Kaplica i żyrandol Barbarossy

Imponująca metalowa konstrukcja o średnicy 4 metrów zawieszona jest na łańcuchu tworzącym specyficzną iluzję optyczną – jeżeli patrzymy na niego z dołu, łańcuch zdaje się przeczyć zasadom perspektywy, na dole ma taką samą grubość, jak na górze. Prosty trick polega na tym, że ogniwa łańcucha stopniowo rosną, a więc najwyższe są prawie dwukrotnie większe od najniższych.

 

W prezbiterium znajduje się jedna z największych atrakcji katedry. Tron Karola wygląda zaskakująco skromnie, ponieważ sam król nie lubił przepychu i ubierał się w proste szaty. Ale pozory mogą mylić – ascetyczna, kamienna konstrukcja składa się z płyt, które miały pochodzić z jerozolimskiego grobu Chrystusa. Do dziś noszą one ślady po grach planszowych, które wyryli na nich rzymscy żołnierze. Nie dziwota, że przez długie lata nikt nie zapragnął zmienić tronu na bardziej wystawny model – na przestrzeni siedmiu wieków ukoronowano na nim 30 niemieckich króli.

Święta pieluszka z Akwizgranu

W głównej nawie katedry znajduje się kilka relikwiarzy. W pozłacanym, dwumetrowym Karlsschrein umieszczono szczątki Karola – osobiście dokonał tego cesarz Fryderyk Barbarossa, dla którego Karol Wielki zawsze był niedoścignionym wzorem do naśladowania. Fryderyk kazał zresztą wyryć w relikwiarzu niezbyt subtelny przekaz polityczny – posążek siedzącego Karola przewyższa przygarbione postaci papieża i arcybiskupa, nad władcą wznosi się już tylko Chrystus.

 

Jednak prawdziwe dziwy znajdują się w innych relikwiarzach w nawie oraz pobliskim skarbcu. Na czasy panowania Barbarossy przypada kulminacja ogólnoeuropejskiego polowania na relikwie, które tak barwnie opisał Umberto Eco w powieści “Baudolino”. Popyt wśród świeckich i kościelnych władz był tak duży, że w obiegu krążyło nieraz kilka czaszek jednego świętego i co rusz pojawiały się nowo odkryte kąski. Jako ówczesna stolica Europy Akwizgran musiał oczywiście zgromadzić najcenniejsze zdobycze.

Czyjś święty ząb umieszczony w relikwiarzu z XII wieku

Oprócz szczątków Karola znalazło się więc tutaj nie tylko sukno, w które owijano ściętą głowę Jana Chrzciciela lub opaska biodrowa Chrystusa. Jest też bicz, którym go smagano, szata rodzącej Maryi, a nawet pieluszki Jezusa. Sama nawa ukrywa w sobie kilka dodatkowych perełek – w drewnianą boazerię wkomponowano na przykład spodeczek i talerzyk do picia herbaty, i to kilkaset lat wcześniej, zanim do Europy dotarł zwyczaj picia tego napoju.

Miasto nie do zdarcia

Imperium Karola rozpadło się niedługo po jego śmierci, dając początek dzisiejszej Francji, Niemcom i Włochom, ale Akwizgran uparcie parł dalej przez kolejne stulecia. Jak każde stare europejskie miasto przeżył swoje wzloty i upadki, pożary, rewolucje i najazdy Wikingów. Dzisiaj przesączony jest niezliczonymi historiami i legendami, ma więc do zaoferowania o wiele więcej niż to, co można opisać w krótkim artykule.

 

Nie ma miejsca na opisanie pięknego budynku ratusza, który powstał i dojrzewał jednocześnie z katedrą. Nie ma miejsca na “Aachen printen”, lokalną odmianę pierniczków sprzedawanych w różnych postaciach i smakach. Nie zmieściły się dziesiątki metalowych statuetek, posągów, a nawet ruchomych lalek zdobiących miejscowe fontanny. Nie było też legendarnego Bachkalba (dosłownie “wodnego cielęcia”), potwora, który atakuje miejscowych pijaków i ukąszeniem powoduje kaca (o nim pisaliśmy w osobnym artykule).

Pierniczki Printen

To wszystko możecie zbadać już na własną rękę, miasto jest przecież oddalone o rzut biletem. I wcale nie musicie się spieszyć – Akwizgran przetrwał kilkanaście tysięcy lat, więc na pewno pociągnie jeszcze chwilę.

Ulica w Akwizgranie

P.S. Przy okazji gorąco polecamy bloga Sekulada, skarbnicy wiedzy na temat średniowiecznej architektury i historii. Teksty o Akwizgranie bardzo pomogły nam w przygotowaniu naszego wpisu.

Tekst ukazał się w miesięczniku Zwrot 6/2016

The post Balowanie w Akwizgranie, czyli z wizytą u Karolingów appeared first on przedeptane.

]]>
/2016/akwizgran-karol-wielki/feed/ 18
10 najdziwniejszych faktów o australijskich skazańcach /2016/fakty-ciekawostki-australia-skazancy/ /2016/fakty-ciekawostki-australia-skazancy/#comments Sun, 05 Jun 2016 18:05:47 +0000 /?p=1916 Temat skazańców do dzisiaj wywołuje w Australii spore kontrowersje. Oto kilka ciekawostek ze świata rumu, kajdanów i gołych tyłków. Na początku XIX wieku żegluga z Anglii do Australii trwała nawet 8 miesięcy, w trakcie podróży umierał 1 na 10 skazańców. Od 1787 do 1867 roku do Australii wywieziono około 160 tysięcy skazańców na 806 statkach, 28 tysięcy osób zostało skazanych na dożywotnie wygnanie. Wśród skazańców było 603 Johnów Smithów. Kobiety tworzyły 20 procent populacji, średnia wieku skazańców wynosiła 26 lat, dużą grupę stanowili młodociani przestępcy w wieku 9-18 lat. Najczęstszymi powodami zsyłki były (w podanej kolejności): kradzieże, przywłaszczenie mienia, napady, kradzieże owiec, napady na podróżnych, kradzieże kieszonkowe, włamania, kradzieże koni. Ponieważ karą za poważne przestępstwa był stryczek, do Australii zsyłano często za mniejsze wykroczenia – kradzież chleba lub bielizny. Mordercy tworzyli tylko 1,4% populacji. Są też do dyspozycji statystyki dotyczące […]

The post 10 najdziwniejszych faktów o australijskich skazańcach appeared first on przedeptane.

]]>
Temat skazańców do dzisiaj wywołuje w Australii spore kontrowersje. Oto kilka ciekawostek ze świata rumu, kajdanów i gołych tyłków.

  • Na początku XIX wieku żegluga z Anglii do Australii trwała nawet 8 miesięcy, w trakcie podróży umierał 1 na 10 skazańców.
  • Od 1787 do 1867 roku do Australii wywieziono około 160 tysięcy skazańców na 806 statkach, 28 tysięcy osób zostało skazanych na dożywotnie wygnanie.
  • Wśród skazańców było 603 Johnów Smithów.
  • Kobiety tworzyły 20 procent populacji, średnia wieku skazańców wynosiła 26 lat, dużą grupę stanowili młodociani przestępcy w wieku 9-18 lat.
  • Najczęstszymi powodami zsyłki były (w podanej kolejności): kradzieże, przywłaszczenie mienia, napady, kradzieże owiec, napady na podróżnych, kradzieże kieszonkowe, włamania, kradzieże koni. Ponieważ karą za poważne przestępstwa był stryczek, do Australii zsyłano często za mniejsze wykroczenia – kradzież chleba lub bielizny. Mordercy tworzyli tylko 1,4% populacji.
  • Są też do dyspozycji statystyki dotyczące zawodów skazanych Anglików. Najczęściej byli to robotnicy, szewcy, farmerzy, służący, żołnierze, pokojówki itp.
  • Ocenia się, że społeczność pierwszych australijskich osadników i skazańców odznaczała się statystycznie najwyższym spożyciem alkoholu na głowę w całej historii ludzkości. Niektórzy lingwiści twierdzą, że ten fakt był jednym z kluczowych elementów kształtujących dzisiejszy australijski angielski (czyli dosłownie powstał z pijackiego bełkotu).
  • W pierwszych dniach osadnictwa główną walutą był rum…
  • … a pierwszymi policjantami byli najlepiej zachowujący się skazańcy.
  • Z badań genealogicznych wynika, że skazańcy są przodkami 22% obecnych mieszkańców Australii.
  • Skazańcy nie mieli dokąd uciec, co wcale nie znaczy, że nie próbowali. Jedna grupa ukradła łódkę i wyruszyła w stronę Chin – wrócili w kilka dni później po tym, co część wyprawy zatłukli Aborygeni.
  • Jeden z osadników w Zachodniej Australii, Moondyne Joe, tyle razy uciekał z więzienia, że gubernator zbudował dla niego osobną celę i obiecał, że jeżeli znowu uda mu się uciec, zostanie ostatecznie ułaskawiony. Moondyne Joe uciekł, a gdy go złapano, gubernator dotrzymał słowa i puścił go wolno. Joe do końca życia nie popełnił żadnego przestępstwa.
  • W ramach protestu w 1838 roku grupa 300 skazanych kobiet wypięła gołe tyłki na gubernatora Tasmanii.

źródła: Convict Records, Convict Creations

The post 10 najdziwniejszych faktów o australijskich skazańcach appeared first on przedeptane.

]]>
/2016/fakty-ciekawostki-australia-skazancy/feed/ 14
Serial „The Secret River” – starcie Aborygenów z europejskimi osadnikami /2016/secret-river-aborygeni-i-osadnicy/ /2016/secret-river-aborygeni-i-osadnicy/#comments Mon, 16 May 2016 06:49:17 +0000 /?p=1977 Miłość, przygoda i ludobójstwo. Tego w szkole nie uczą. Australijczycy dobrze znają „Sekretną rzekę” – miniserial jest bowiem ekranizacją pierwszej części sagi „Thornhill Family”, która na stałe wpisała się w kanon australijskiej literatury. Trylogia Kate Grenville, znanej i poczytnej australijskiej pisarki, porusza temat-tabu, który do dzisiaj wielu ludziom staje ością w gardle. Są książki, które uczą historii w łatwy i przyjemny sposób. Tu przyjemnie nie jest. Duma Adaptacja powieści „The Secret River” podzielona została na dwie części. W pierwszej poznajemy Williama Thornhilla, angielskiego skazańca, który w 1805 roku przybywa w kajdanach do kiełkującej osady Sydney. Na miejscu czeka już na niego żona Sal, która swoim uporem i zaradnością uratowała Willa od stryczka. Kobieta tak długo wysyłała listy do odpowiednich osób, aż udało jej się złagodzić wyrok śmierci na zsyłkę – teraz liczy na to, że rodzinie szybko uda się stanąć […]

The post Serial „The Secret River” – starcie Aborygenów z europejskimi osadnikami appeared first on przedeptane.

]]>
Miłość, przygoda i ludobójstwo. Tego w szkole nie uczą.

Australijczycy dobrze znają „Sekretną rzekę” – miniserial jest bowiem ekranizacją pierwszej części sagi „Thornhill Family”, która na stałe wpisała się w kanon australijskiej literatury. Trylogia Kate Grenville, znanej i poczytnej australijskiej pisarki, porusza temat-tabu, który do dzisiaj wielu ludziom staje ością w gardle. Są książki, które uczą historii w łatwy i przyjemny sposób. Tu przyjemnie nie jest.

The Secret River, William Thornhill, Australia, osadnik

Duma

Adaptacja powieści „The Secret River” podzielona została na dwie części. W pierwszej poznajemy Williama Thornhilla, angielskiego skazańca, który w 1805 roku przybywa w kajdanach do kiełkującej osady Sydney. Na miejscu czeka już na niego żona Sal, która swoim uporem i zaradnością uratowała Willa od stryczka. Kobieta tak długo wysyłała listy do odpowiednich osób, aż udało jej się złagodzić wyrok śmierci na zsyłkę – teraz liczy na to, że rodzinie szybko uda się stanąć na nogi i nazbierać fundusze na powrót do Anglii. Niestety nie ma tak łatwo.

Will poznaje starszego osadnika, Thomasa Blackwooda. Razem wyruszają na wyprawę kupiecką nad odległą rzekę Hawkesbury, by zawieźć prowiant śmiałkom przesuwającym granicę kolonizacji na terenach zamieszkanych przez plemiona Aborygenów. Will jest oczarowany miejscową przyrodą, szybkim zarobkiem i wolnością – w odróżnieniu od brudnego i niebezpiecznego Sydney obszary otaczające rzekę są oazą ciszy i spokoju. Gdy dodatkowo okazuje się, że nowi osadnicy mogą zaanektować dowolny obszar, Will podejmuje szybką decyzję.

Po powrocie przekonuje żonę do wyjazdu i wraz z trójką dzieci wracają nad Hawkesbury. Sal jest przerażona dziczą, w której się znalazła, ale dla Willa wszystkie problemy blakną w porównaniu z nagrodą, wizją zostania panem na własnych włościach, marzeniem nieosiągalnym w rodzinnej Anglii. Zaczynają dosłownie od zera – śpią w lesie pod plandeką, Will uczy się budować dom i sadzić rośliny uprawne. I wtedy z lasu wychodzą pierwsi Aborygeni.

Aborygeni, osadnicy, Australia, The Secret River

Uprzedzenie

Dalsza fabuła przedstawia próby komunikacji z rdzennymi mieszkańcami, które niestety skażone są coraz większą ilością nieporozumień. Nie pomagają słowa Thomasa Blackwooda, który dobrze poznał aborygeńskie zwyczaje i przekonuje Willa, że miejscowi nie uznają prawa własności i żyją zgodnie z zasadą „trochę daj, trochę weź”. Na początku Will jest tylko biernym obserwatorem okrucieństwa, z jakim inni osadnicy traktują Aborygenów. Gdy na terenach Thornhillów zbierze się większe „corroboree”, tradycyjne spotkanie kilku plemion, dochodzi do eskalacji napięcia i Will zrobi coś, czego będzie żałował do końca życia. Ale nie będziemy spoilerowali, zobaczcie sami.

Tym razem widz nie może się pocieszać myślą, że obserwuje fikcję literacką. Autorka odrobiła zadanie domowe, opisane w książkach dantejskie sceny „oczyszczania terenów z czarnych” zostały wielokrotnie udokumentowane w historycznej literaturze. Rząd miał w tym tylko (lub aż) pośredni udział, popełnił zbrodnię przez zaniedbanie. Na odległe obszary tak zwanej „frontier”, czyli granicy kolonizacji, trafiali ludzie zabiedzeni, zdesperowani i słabo wykształceni – porażka dialogu międzykulturowego była praktycznie nieunikniona. Gdy wojsko przyjeżdżało zrobić porządek, często nie było już czego sprzątać.

Pałac na bagnie

Pod koniec drugiej części żegnamy Willa jako bogatego i szanowanego osadnika. Tereny otaczające siedzibę Thornhillów przypominają angielski ogród z klombami i równiutko przyciętym trawnikiem. Jednak Will nie jest klasyczną dickensowską postacią „od zera do milionera”. Nie może się opędzić od demonów przeszłości, o których przypomina mu nie tylko zdobyte bogactwo, ale też milczenie członków rodziny i spotkania z niedobitkami Aborygenów pojawiającymi się w okolicy.

„The Secret River” zostało już wcześniej wystawione na deskach teatralnych, i to z dużym powodzeniem (6 nagród i pięć nominacji w prestiżowym konkursie Helpmann Awards). Nowa, filmowa adaptacja zdecydowanie należy do udanych, a więc pozostaje nam trzymać kciuki, aby na ekrany trafiły też pozostałe dwie części trylogii.

Jeżeli interesuje Cię tematyka rdzennej ludności Australii, zapraszamy do naszego wpisu o kulturze i historii Aborygenów.

Zdjęcia: materiały promocyjne serialu

The post Serial „The Secret River” – starcie Aborygenów z europejskimi osadnikami appeared first on przedeptane.

]]>
/2016/secret-river-aborygeni-i-osadnicy/feed/ 13
17 najdziwniejszych faktów o Australii. Geografia i społeczeństwo. /2016/dziwne-fakty-o-australii-geografia-spoleczenstwo/ /2016/dziwne-fakty-o-australii-geografia-spoleczenstwo/#comments Sun, 10 Apr 2016 19:36:40 +0000 /?p=1696 Czasami natłok ciekawostek z Australii jest tak duży, że nie nadążamy z tworzeniem osobnych wpisów. Oto lista ciekawych minifaktów dotyczących australijskiej geografii i historii. W 1967 roku australijski premier Harold Holt poszedł sobie popływać i nigdy nie wrócił. Na jego cześć Australijczycy nazwali jego imieniem… basen pływacki. Australia jest też jedynym państwem na świecie, którego premier zdobył światowy rekord w piciu piwa na czas (1,4 litra w 11 sekund). Tu wychyla jedno piwo „za ojczyznę”. Burger King nazywa się w Australii „Hungry Jack’s”. Australia jest jednocześnie największą wyspą i najmniejszym kontynentem. Oprócz tego jest też najbardziej płaskim i najbardziej suchym zamieszkanym kontynentem. W zimie powierzchnia australijskich obszarów pokrytych śniegiem przekracza rozmiary Szwajcarii. Na najstarszej australijskiej plaży dla nudystów co roku odbywa się nudystyczna olimpiada. Przy okazji – Tasmania została zapisana do Księgi Rekordów Guinessa jako miejsce o najczystszym powietrzu na świecie. W Australii istnieje miejsce, […]

The post 17 najdziwniejszych faktów o Australii. Geografia i społeczeństwo. appeared first on przedeptane.

]]>
Czasami natłok ciekawostek z Australii jest tak duży, że nie nadążamy z tworzeniem osobnych wpisów. Oto lista ciekawych minifaktów dotyczących australijskiej geografii i historii.

  1. W 1967 roku australijski premier Harold Holt poszedł sobie popływać i nigdy nie wrócił. Na jego cześć Australijczycy nazwali jego imieniem… basen pływacki.
  2. Australia jest też jedynym państwem na świecie, którego premier zdobył światowy rekord w piciu piwa na czas (1,4 litra w 11 sekund). Tu wychyla jedno piwo „za ojczyznę”.
  3. Burger King nazywa się w Australii „Hungry Jack’s”.
  4. Australia jest jednocześnie największą wyspą i najmniejszym kontynentem. Oprócz tego jest też najbardziej płaskim i najbardziej suchym zamieszkanym kontynentem.
  5. W zimie powierzchnia australijskich obszarów pokrytych śniegiem przekracza rozmiary Szwajcarii.
  6. Na najstarszej australijskiej plaży dla nudystów co roku odbywa się nudystyczna olimpiada.
  7. Przy okazji – Tasmania została zapisana do Księgi Rekordów Guinessa jako miejsce o najczystszym powietrzu na świecie.
  8. W Australii istnieje miejsce, z którego bliżej jest do kosmosu, niż do najbliższego miasta.
  9. Powierzchnia największej australijskiej farmy bydła przekracza powierzchnię Izraela (24000 km2).
  10. W Australii znajduje się 10685 plaż. To znaczy, że przez 27 lat możesz codziennie odwiedzać nową plażę.
  11. Ponad 85% mieszkańców Australii mieszka w odległości 50 km od najbliższego wybrzeża.
  12. W Australii znajduje się najdłuższy płot na świecie. Ma dokładnie 5614 kilometrów długości i pierwotnie miał chronić stada przed psami dingo.
  13. Australia jest jedynym kontynentem, na którym nie ma ani jednego aktywnego wulkanu.
  14. Australijczycy dali światu słowo „selfie”. Dzięki.
  15. W Australii żyje najwięcej Greków na świecie (poza samą Grecją).
  16. Niektóre centra handlowe puszczają muzykę klasyczną, aby odstraszyć grupy problematycznej młodzieży.
  17. Australijski rząd celowo zbudował nową stolicę, Canberrę, aby stłumić niezdrową rywalizację między Melbourne a Sydney. Nie pomogło.

źródła: BuzzFeed, BuzzFeed, LandLopers, Daily Telegraph

The post 17 najdziwniejszych faktów o Australii. Geografia i społeczeństwo. appeared first on przedeptane.

]]>
/2016/dziwne-fakty-o-australii-geografia-spoleczenstwo/feed/ 9
Aborygeni. Historia, kultura i społeczeństwo rdzennej ludności Australii. /2016/aborygeni-historia-kultura-spoleczenstwo/ /2016/aborygeni-historia-kultura-spoleczenstwo/#comments Sun, 03 Apr 2016 16:05:04 +0000 /?p=1891 Aborygeni od A do Z. Od początku regularnie nas o nich pytacie, więc postanowiliśmy zebrać najczęstsze zagadnienia w jednym, zbiorczym wpisie. Kiedy i jak Aborygeni dotarli do Australii? Dyskusje na ten temat nadal trwają. Obecnie sądzi się, że ich przodkowie zaczęli osiedlać się na australijskim kontynencie około 50 tysięcy lat temu (chociaż szacunki wahają się w granicach od 40.000 do 70.000 lat). Do Australii dotarli w kilku falach, na przykład przez (obecnie zatopiony) most kontynentalny z Papui Nowej Gwinei. Wbrew powszechnie panującej opinii nie byli całkowicie odizolowani od świata aż do chwili przybycia Europejczyków. Co najmniej od XVIII wieku, a prawdopodobnie jeszcze wcześniej, północne tereny kontynentu odwiedzały statki kupców z Indonezji, którzy poławiali tutaj tzw. trepangi (czyli strzykwy, ogórki morskie), uważane w Chinach za cenne lekarstwo. Legendy aborygeńskie z Ziemi Arnhema wspominają o jeszcze wcześniejszych gościach – tajemniczych Baijini […]

The post Aborygeni. Historia, kultura i społeczeństwo rdzennej ludności Australii. appeared first on przedeptane.

]]>
Aborygeni od A do Z. Od początku regularnie nas o nich pytacie, więc postanowiliśmy zebrać najczęstsze zagadnienia w jednym, zbiorczym wpisie.

Kiedy i jak Aborygeni dotarli do Australii?

Dyskusje na ten temat nadal trwają. Obecnie sądzi się, że ich przodkowie zaczęli osiedlać się na australijskim kontynencie około 50 tysięcy lat temu (chociaż szacunki wahają się w granicach od 40.000 do 70.000 lat). Do Australii dotarli w kilku falach, na przykład przez (obecnie zatopiony) most kontynentalny z Papui Nowej Gwinei. Wbrew powszechnie panującej opinii nie byli całkowicie odizolowani od świata aż do chwili przybycia Europejczyków. Co najmniej od XVIII wieku, a prawdopodobnie jeszcze wcześniej, północne tereny kontynentu odwiedzały statki kupców z Indonezji, którzy poławiali tutaj tzw. trepangi (czyli strzykwy, ogórki morskie), uważane w Chinach za cenne lekarstwo. Legendy aborygeńskie z Ziemi Arnhema wspominają o jeszcze wcześniejszych gościach – tajemniczych Baijini – których niektórzy historycy i antropolodzy łączą na przykład z Chińczykami lub filipińskimi „morskimi Cyganami”. Pre-europejskie kontakty zaowocowały nie tylko importem roślin, przedmiotów i technologii, ale też chorób zakaźnych. Te ostatnie jednak przyniosły zaskakujące korzyści. Dzięki odporności nabytej w wyniku kilku przebytych epidemii północni Aborygeni opierali się najazdowi Europejczyków o wiele dłużej niż plemiona południowe.

Czy istnieją ludy pokrewne z Aborygenami?

Aborygeni należą do rasy australoidalnej. Pokrewne ludy można do dzisiaj spotkać wzdłuż szlaku, który przebyli przodkowie Aborygenów – z Afryki przez Azję aż do Australii. Obecnie najbliższymi krewnymi Aborygenów są plemiona żyjące na Papui Nowej Gwinei. W wielu częściach Azji rasa austraoidalna została wyparta lub wymieszała się z rasą mongoloidalną (Indie, Filipiny, Indonezja), w stosunkowo nienaruszonej postaci zachowała się wśród ludności zamieszkującej indyjskie Andamany. Krewni przodków Aborygenów mogli też dotrzeć dalej – badania genetyczne wskazują na pokrewieństwo Aborygenów z najstarszymi plemionami amazońskich Indian.

Czy Aborygeni zawsze żyli w zgodzie z przyrodą?

Bynajmniej. Chociaż w kręgach paleontologicznych od wielu lat trwa intensywna debata (a nawet kłótnie) odnośnie wpływu rdzennych mieszkańców na australijską przyrodę, jedno jest pewne – ich przybycie do Australii zbiegło się w czasie z dużymi zmianami fauny i flory. Najnowsze badania paleontologiczne zdają się potwierdzać, że przodkowie Aborygenów faktycznie doprowadzili do rozległej transformacji całych ekosystemów. Tak, jak nasi przodkowie wybili kiedyś wiele dużych europejskich ssaków (mamuty, tury, nosorożce włochate), przodkowie dzisiejszych Aborygenów uruchomili falę wymierania gatunków australijskiej megafauny – zarówno roślinożernych, jak i mięsożernych torbaczy. Gdy zniknęli duzi roślinożercy, Aborygeni zaczęli wypalać obszary przytłoczone suchą, „niespasioną” biomasą – strategia ta ukształtowała wegetację i klimat kontynentu do postaci, w jakiej zastali ją przybysze z Europy.

Ilu Aborygenów żyło kiedyś i żyje obecnie w Australii?

Ich liczba znacząco się wahała na przestrzeni wieków – największą liczebność osiągnęli około 500 lat temu (ok. 1,2 miliona ludzi), jednak statystyki te drastycznie obniżyła europejska inwazja, a zwłaszcza choroby zakaźne, na które miejscowa ludność nie była odporna. Szacuje się, że na początku XX wieku liczba ta spadła do 93.200 osób. Od tego czasu jednak regularnie rośnie – z ostatniego spisu ludności wynika, że w Australii żyje obecnie około 700.000 tysięcy Aborygenów (ok. 3% ludności Australii) skupionych w ponad 500 plemionach.

Czy wszyscy Aborygeni mówią jednym językiem?

Nie, istnieje wiele grup językowych. Należy pamiętać, że Australia jest ogromnym kontynentem, a więc o ile niektóre sąsiednie plemiona dogadują się bez problemu, to między tymi bardziej odległymi może istnieć niepokonalna bariera językowa. Szacuje się, że pod koniec XVIII wieku istniało 350-750 aborygeńskich języków, obecnie w aktywnym użyciu pozostaje około 150 języków. Mapkę istniejących języków i dialektów aborygeńskich możecie obejrzeć TUTAJ.

Czy wszyscy Aborygeni są nomadami?

Zdecydowanie nie wszyscy. Mit o australijskich nomadach był rozpowszechniany przez propagandę białych kolonizatorów, ponieważ współgrał z teorią „ziemi niczyjej”, czekającej na nowych panów. Przed przybyciem Europejczyków niektóre aborygeńskie plemiona budowały z trzciny i liści palmowych szałasy i zabudowania, które czasem tworzyły stałe wioski.

Aborygeńskie malunki

Czy Europejczycy aktywnie likwidowali Aborygenów?

Niestety tak, wiele działań białych kolonizatorów nosiło znamiona ludobójstwa. Oprócz działań niezamierzonych (zawleczenie chorób zakaźnych, naruszenie ekosystemu) i bezpośrednich następstw kolonizacji (wypędzanie z terenów łowieckich, wprowadzenie ubogiej diety), Europejczycy mają na koncie wiele masowych morderstw dokonanych przy użyciu broni palnej lub trucizny. Do najgorszych incydentów dochodziło na granicy kolonizacji (tzw. frontier), gdzie osadnicy byli zdani sami na siebie i nie przebierali w środkach. Nieporozumienia często kończyły się obustronnym rozlewem krwi, więc w późniejszych etapach kolonizacji zdarzało się, że osadnicy tępili Aborygenów „prewencyjnie”.

Australijski uniwersytet University of Newcastle stworzył mapę masakr dokonywanych na Aborygenach na wschodzie kontynentu podczas pierwszych 100 lat kolonizacji – znajdziecie ją tutaj.

Czy w Australii powszechny jest rasizm?

I tak, i nie. W 2008 roku australijski premier po raz pierwszy przeprosił Aborygenów za wszystkie krzywdy, jakie zostały im wyrządzone od przybycia białych w 1788 roku i wielu ludzi uważa to za początek nowej ery w stosunkach między białymi a rdzenną ludnością. Australia jest społeczeństwem multikulturowym i generalnie jest otwarta na inne narodowości (w ostatnim czasie gwałtownie pęcznieją mniejszości z krajów azjatyckich), jednak podejście do Aborygenów nadal pozostawia wiele do życzenia.

Co to są „skradzione pokolenia”?

Tak nazywa się dzisiaj akcja przymusowej asymilacji, która odbywała się od przełomu XIX i XX wieku do lat 70. XX wieku. W jej wyniku państwo odebrało Aborygeńskim rodzicom 50 – 200 tysięcy dzieci, które miały zostać „przerobione” na Europejczyków. Akcja okazała się monumentalnym fiaskiem i dzisiaj uważana jest za jedną z przyczyn wielu problemów, z którymi boryka się aborygeńska społeczność. No właśnie…

Jakie są obecne problemy Aborygenów?

Przede wszystkim katastrofalne w skutkach rozbicie pierwotnych struktur. Aborygeni stracili wartości swoich przodków i nie zawsze potrafią odnaleźć się w wartościach europejskich, wielu z nich topi więc powstałą pustkę w alkoholu i narkotykach. Do kolejnych problemów trawiących aborygeńskie społeczności należy zaliczyć złe nawyki żywieniowe prowadzące do epidemii otyłości i chorób cywilizacyjnych, a także uprawianie hazardu oraz przemoc domową. Wszystko to prowadzi do zatrważającej fali zabójstw i samobójstw. Sytuację starają się poprawić liczne inicjatywy pro-społeczne, które angażują Aborygenów na przykład w roli strażników parków narodowych lub opiekunów miejscowych ekosystemów.

Aborygen, didjeridu, Aborygeni, muzyka

Jaki ślad zostawili Aborygeni w australijskiej kulturze?

Przede wszystkim nazwy, z którymi można się spotkać dosłownie na każdym kroku, od dzielnicy Wooloomooloo w Sydney po nazwę „kangur” czy „koala”. Aborygeńskie nazwy noszą wzgórza (Uluru, Kata Tjuta), parki narodowe (Kakadu, Purnululu), rzeki, plaże i miasteczka. Wyczerpującą listę znajdziesz tutaj. Oprócz tego kultura aborygeńska stanowi dosyć częsty wątek w australijskim kinie, dźwięk didgeridoo na stałe zagościł nie tylko w muzyce miejscowych zespołów folklorystycznych, ale pojawia się też na nagraniach zespołów rockowych i popowych.

Zamierzamy regularnie wracać do tego wpisu i na bieżąco uzupełniać nowe podtematy. Jeżeli nie znalazłeś/aś tutaj odpowiedzi na kwestię, która Cię frapuje, napisz do nas maila lub wiadomość na Facebooku. Chętnie pomożemy!

Jeżeli interesują Cię tematyka rdzennej ludności Australii, to zapraszamy do lektury innych wpisów z tagiem „Aborygeni”.

Zdjęcia w tekście: Przedeptane – malunki w Kakadu National Park, występ aborygeńskiego zespołu w Cairns. Zdjęcie w nagłówku: Wikimedia Commons.

 

 

The post Aborygeni. Historia, kultura i społeczeństwo rdzennej ludności Australii. appeared first on przedeptane.

]]>
/2016/aborygeni-historia-kultura-spoleczenstwo/feed/ 13
Kino na Antypodach: Australijskie filmy biograficzne i historyczne /2015/kino-australijskie-filmy-biograficzne-i-historyczne/ /2015/kino-australijskie-filmy-biograficzne-i-historyczne/#comments Mon, 20 Jul 2015 08:43:01 +0000 /?p=1098 Jedziem dalej z tym koksem! Oto australijskie filmy, które przybliżą wam ważne wydarzenia i postaci miejscowej historii. Ned Kelly (2003) Film opowiada prawdziwą historię najsłynniejszego australijskiego rozbójnika i może się pochwalić doborową obsadą – w roli tytułowej możemy podziwiać świetnego Heatha Ledgera (Joker z Batmana, znają?), jego druha zagrał Orlando Bloom a kochankę – Naomi Watts; antagonistą jest jak zawsze wyborny Geoffrey Rush. Historia XIX-wiecznego Janosika z Antypodów jest sama w sobie wystarczająco ciekawa, więc film nie musiał zbytnio koloryzować – Kelly zakończył żywot podczas epickiej strzelaniny, podczas której pułk policjantów i żołnierzy osaczył rozbójników w gospodzie. Ned Kelly zginął w wielkim stylu, wychodząc pod ostrzał w swojej słynnej kutej zbroi (można ją do dzisiaj podziwiać w Melbourne). Gallipoli (1981) W tym filmie jest wszystko: dramat i sport, podróże i wojna. Udział w pierwszej wojnie światowej odcisnął duże piętno w australijskiej […]

The post Kino na Antypodach: Australijskie filmy biograficzne i historyczne appeared first on przedeptane.

]]>
Jedziem dalej z tym koksem! Oto australijskie filmy, które przybliżą wam ważne wydarzenia i postaci miejscowej historii.

Ned Kelly (2003)

Film opowiada prawdziwą historię najsłynniejszego australijskiego rozbójnika i może się pochwalić doborową obsadą – w roli tytułowej możemy podziwiać świetnego Heatha Ledgera (Joker z Batmana, znają?), jego druha zagrał Orlando Bloom a kochankę – Naomi Watts; antagonistą jest jak zawsze wyborny Geoffrey Rush. Historia XIX-wiecznego Janosika z Antypodów jest sama w sobie wystarczająco ciekawa, więc film nie musiał zbytnio koloryzować – Kelly zakończył żywot podczas epickiej strzelaniny, podczas której pułk policjantów i żołnierzy osaczył rozbójników w gospodzie. Ned Kelly zginął w wielkim stylu, wychodząc pod ostrzał w swojej słynnej kutej zbroi (można ją do dzisiaj podziwiać w Melbourne).

Gallipoli (1981)


W tym filmie jest wszystko: dramat i sport, podróże i wojna. Udział w pierwszej wojnie światowej odcisnął duże piętno w australijskiej kulturze – to z jej powodu uformowane zostały oddziały wojskowe ANZAC, które mają dzisiaj swoje święto i specjalne ciasteczka (przepis tutaj). Film opowiada nie tylko historię największej i najbardziej tragicznej bitwy tej kampanii, ale przede wszystkim historię przyjaźni młodych sportowców. Jedną z głównych ról zagrał tutaj młodziutki Mel Gibson.

Polowanie na króliki (Rabbit Proof Fence, 2002)


Film porusza temat tzw. „skradzionego pokolenia”, czyli rządowego projektu asymilacyjnego, w ramach którego tysiące dzieci z aborygeńskich lub mieszanych rodzin zostało przymusowo odebranych rodzicom i umieszczonych w specjalnych szkołach. Projekt trwał od początku XX wieku do końca lat 60., objął 10-30 procent wszystkich aborygeńskich dzieci i miał katastrofalne skutki dla kultury i społeczności aborygeńskiej. „Polowanie na króliki” przedstawia autentyczną historię trzech dziewczynek w wieku od 8 do 14 lat, które w latach trzydziestych uciekły ze szkoły klasztornej i wyruszyły przez pustynię wzdłuż siatki na króliki w poszukiwaniu domu. Niestety nie wiedziały, że siatka ma kilka tysięcy kilometrów.

Blask (Shine, 1996)


Geoffrey Rush bryluje tutaj w oscarowej roli genialnego australijskiego pianisty, który przeżyje druzgocący kolaps psychiczny w trakcie studiowania III Koncertu fortepianowego Rachmaninowa. Prawdziwa historia Davida Helfgotta podbiła serca krytyków i publiczności i jest zaliczana do najlepszych filmów biograficznych w historii kina. Jeżeli lubicie muzykę klasyczną, to MUSICIE to zobaczyć.

Chopper (2000)


Chopper był fascynującą postacią – niestety w złym znaczeniu tego słowa. Brutalny szef gangu zabił co najmniej 4 ludzi (w chwilach największej sławy chwalił się dziewiętnastoma trupami) i wielką część życia spędził w więzieniu, gdzie napisał 15 książek, które praktycznie od razu trafiały na listy bestsellerów. Dzisiaj jest więc jednym z najbardziej znanych australijskich przestępców i… pisarzy. Tytułowa rola w filmowej biografii była jedną z pierwszych wielkich okazji dla Erica Bany. Polecamy – z mieszanymi odczuciami – zarówno film, jak i książki.

Ścieżki (Tracks, 2013)

Filmowa adaptacja pamiętnika Robyn Davidson, młodej dziewczyny, która postanowiła przejechać przez australijską pustynię na wielbłądzie. Wspaniała historia, wspaniałe scenerie, wspaniała Mia Wasikowska.

Bonusowe australijskie filmy biograficzne

Krzyk w ciemności (1988) – „Dingo ukradł moje dziecko!”, czyli jedna z najgłośniejszych australijskich zagadek kryminalnych. W roli głównej Meryl Streep, Sam Neill (patrz wpis o australijskich aktorach) i Uluru (patrz duża czerwona skała w centrum kontynentu:)).

Red Dog – historia legendarnego kundla z Zachodniej Australii, który samotnie pokonał wiele tysięcy kilometrów australijskich bezdroży. Więcej w naszym wpisie o australijskich komediach.

Tyle na dziś, przyszłym razem uzupełnimy tę kolekcję listą ciekawych dramatów. Jeżeli uważasz, że na dzisiejszej liście brakuje jakiegoś filmu – napisz do nas, chętnie ją uzupełnimy. Do przeczytania!

P.S.
Wyczerpujący spis filmów poświęconych australijskiej historii znajduje się tutaj.

The post Kino na Antypodach: Australijskie filmy biograficzne i historyczne appeared first on przedeptane.

]]>
/2015/kino-australijskie-filmy-biograficzne-i-historyczne/feed/ 9