featured Archives - przedeptane /tag/featured/ Jedzoki w świat Sat, 11 Apr 2020 10:12:03 +0000 pl-PL hourly 1 https://wordpress.org/?v=6.2.9 Zwierzęta w turystyce. Lista nieetycznych atrakcji. /2016/zwierzeta-turystyka/ /2016/zwierzeta-turystyka/#comments Mon, 20 Jun 2016 07:03:46 +0000 /?p=2026 … czyli kilkanaście miejsc z całego świata, w których można stracić wiarę w człowieka. Zamknięcie niechlubnie znanej Świątyni Tygrysów w Tajlandii ponownie otworzyło temat wykorzystania zwierząt w przemyśle turystycznym. Ponieważ tematyka ekologii, praw zwierząt i etycznego podróżowania zawsze była nam bliska, postanowiliśmy zapytać znajomych globtroterów, czy zdarzyło im się otrzeć o podobne atrakcje. Dzisiaj więc wpis ostrzegawczy. Dokąd nie jechać? Czego nie oglądać? Cywety produkujące Kopi Luwak „Kopi luwak, słynna „gówniana kawa”, to w Indonezji (i w Wietnamie czy na Filipinach) biznes pełen oszustw – ziarna kawy, zamiast przechodzić przez układ trawienny zwierząt, bywają poddawane sztucznym enzymom, aby wywołać podobny efekt, mielona kawa mieszana jest z prażoną kukurydzą lub mączką ryżową… Ale takie „drobne” oszustwa przynajmniej nie szkodzą zwierzętom, najgorsze, że miejscowi wyczuwając kasę zaczęli zakładać farmy, na których zwierzęta w klatkach karmione są wyłącznie kawą, […]

The post Zwierzęta w turystyce. Lista nieetycznych atrakcji. appeared first on przedeptane.

]]>
… czyli kilkanaście miejsc z całego świata, w których można stracić wiarę w człowieka.

Zamknięcie niechlubnie znanej Świątyni Tygrysów w Tajlandii ponownie otworzyło temat wykorzystania zwierząt w przemyśle turystycznym. Ponieważ tematyka ekologii, praw zwierząt i etycznego podróżowania zawsze była nam bliska, postanowiliśmy zapytać znajomych globtroterów, czy zdarzyło im się otrzeć o podobne atrakcje.

Dzisiaj więc wpis ostrzegawczy. Dokąd nie jechać? Czego nie oglądać?

Cywety produkujące Kopi Luwak

cyweta, kopi luwak

„Kopi luwak, słynna „gówniana kawa”, to w Indonezji (i w Wietnamie czy na Filipinach) biznes pełen oszustw – ziarna kawy, zamiast przechodzić przez układ trawienny zwierząt, bywają poddawane sztucznym enzymom, aby wywołać podobny efekt, mielona kawa mieszana jest z prażoną kukurydzą lub mączką ryżową… Ale takie „drobne” oszustwa przynajmniej nie szkodzą zwierzętom, najgorsze, że miejscowi wyczuwając kasę zaczęli zakładać farmy, na których zwierzęta w klatkach karmione są wyłącznie kawą, aby “produkowały” jej więcej. Tej prawdziwej kopi luwak od zwierząt na wolności zbiera się raptem kilkaset kg rocznie, a znaczy to, że 99% kawy, którą kupujemy w miejscach, do których zaprowadzi nas przewodnik na Jawie, Bali czy Sumatrze (i zapewnia, że żadna cyweta podczas jej produkcji nie została skrzywdzona), to podróbki. Czasem do opakowania kawy dołączony jest nawet certyfikat potwierdzający jej autentyczność, ale jako, że w Indonezji nie istnieje żadna instytucja to regulująca, w Photoshopie może go sobie zrobić każdy.”

Tekst: Emilia z bloga Emiwdrodze.pl / Zdjęcie: Wikimedia Commons

Delfiny na Bali

delfiny na Bali

Mały, ciasny basen, woda wydaje się czysta, ale już z daleka dociera do nas zapach chloru. Jesteśmy w północnej części Bali, w Melka Dolphin Hotel,w Lovinie. Delfinów w hotelu jest 5, z czego dwa prawie już ślepe, od chloru znajdującego się w wodzie. Hotel szczyci się, że uratował delfiny z dawnego cyrku na Jawie, gdzie były przetrzymywane w znacznie gorszych warunkach. Czy tutaj mają lepiej? Podobno mają lekarza, i tylko tyle. Hotel zarabia $125 od osoby, za możliwość popływania z delfinami. Można je do woli głaskać, całować, łapać za płetwę i dać się ciągnąć dookoła basenu, który ma rozmiar 10 na 20 metrów. Delfiny na zawołanie skaczą, pozują do zdjęć, wykonują różne akrobacje.

Ludzie reagują rożnie, niektórzy są nerwowi, co udziela się zwierzętom , inni pakują łapy gdzie popadnie, po ciele zwierzęcia, nawet w oczy, by sprawdzić jak działają. Delfiny w naturze pływają około 170 km dziennie. Tutaj nie mają na to szans – te piękne, inteligentne zwierzęta są trzymane całe dnie w śmierdzącej wodzie basenu na uciechę gawiedzi. Miejsca jak to będą istniały tak długo, dopóki turyści będą płacić pieniądze za takie atrakcje. Czyż nie piękniej byłoby zobaczyć te cudowne stworzenia na żywo, w oceanach?

Tekst i zdjęcie: Dee z bloga Nie zawsze poprawne zapiski Dee

Konie w Zakopanem

konie Tatry

Morskie Oko – największe jezioro w Tatrach, do którego cały rok ściągają rzesze turystów spragnionych wysokogórskich wrażeń. Niestety wiele z nich nie przyjeżdża tutaj obcować z górskim światem, ale zrobić selfie, wypić piwo i pokrzyczeć do telefonu „Ej, stary zgadnij k…wa skąd do Ciebie dzwonię?”. Dla nich powstają pseudoregionalne atrakcje, dla nich tworzą się kilometrowe kolejki do kas na Kasprowy Wierch i dla nich konie z Morskiego Oka ciągną przeładowane wozy.

Do szału doprowadzają mnie komentarze, że górale to rzeźnicy, że męczą konie, że wyciągają pieniądze z turystów. A kto, jak nie turyści, jest odpowiedzialny za taki stan rzeczy? Kto zapłaci każdą cenę za to, żeby się nie zmęczyć? Fiakrzy w Morskim Oku nie wożą przecież w wozach powietrza, ale zdrowych i pełnosprawnych ludzi, którym nie chce się ruszyć tyłka i pomaszerować o własnych siłach pod górę. To my, turyści, napędzamy tę machinę, bo oczekujemy tych atrakcji i dajemy na nie pieniądze. Popyt generuje podaż i zawsze znajdzie się ktoś, kogo nie obchodzi świadome i etyczne podróżowanie. Byle zgadzał się hajs i ilość zdjęć w smartfonie.

Tekst i zdjęcie: Magda z bloga W 10 inspiracji dookoła świata

Kozy w Maroku

kozy w Maroku zwierzęta

Przed wyjazdem do Maroka sporo słyszałam o „kozach na drzewach”. Nie kręciło mnie to. Kozice na drzewach widziałam już w parku narodowym w Izraelu. Swobodnie skakały po gałązkach i zajadały liście. To naturalna zdolność, która pozwala zwierzakom na przetrwanie w pustynnych warunkach, gdzie na ziemi zieleni niewiele.

Jakie było moje zdziwienie, jak zobaczyłam skąd marokańscy turyści mają zdjęcia kóz. Zatrzymaliśmy się busem jadącym z Marrakeszu do As-Sawiry. Wokół drogi rosło wiele drzew, a kozy stały nerwowo na jednym z nich patrząc na swoich strażników, którzy stali zaraz przy drzewie. Co i rusz jakaś próbowała uciec i była łapana przez pilnujących, po czym na drabinie wkładana z powrotem. Biedaczki czekały na godzinę, gdy turyści już się rozjadą, a te spokojnie będą mogły jeść trawę tam, gdzie mają ochotę. Jak tylko się pojawiłam jeden z Marokańczyków wręczył mi małe koźlątko w ramiona.

Po oddaniu zaczął się awanturować, że nie chcę mu zapłacić za możliwość potrzymania maleństwa. Krew mnie zalała.

Tekst i zdjęcie: Agnieszka z bloga Zależna w podróży

Kurczaki w Wenezueli

kurczaki Wenezuela

Gdy włóczyliśmy się po jednej z wenezuelskich ulic, naszą uwagę przykuł jeden z wielu, rozłożonych przy głównym placu miasta, stragan. Zresztą nie tylko naszą, bo otaczało go sporo ludzi. Okazało się, że sprzedawca handlował na nim… farbowanymi kurczakami! Cena tych kolorowych wynosiła około 5 zł, podczas, gdy „zwykłe” kurczaki chodziły za po 2zł. Straganiarz zapytany dlaczego je farbuje, powiedział, że takie cieszą się dużo większą popularnością, szczególnie wśród małych dzieci, które rzeczywiście tłumnie otoczyły stragan i z piskami radości tuliły i głaskały umęczone pisklaki.

Zastanawialiśmy się co stanie się z ptakami za kilka tygodni, gdy już znudzą się maluchom albo, co gorsza, stracą kolorowe piórka, więc słodkie pisklęta wraz z tym jak będą rosły stracą sporo na uroku i mogą stać się problemem. W końcu trzymanie w domu kury czy koguta to nie taka łatwa sprawa. Odpowiedź okazała się być prosta: większość z nich pewnie nie dotrwa do tego czasu, a te którym jakimś cudem się się uda… cóż, zawsze można przecież dać kotu.

Tekst i zdjęcie: Kasia Adamczyk-Tomiak z bloga Vanillaisland.pl

Lamy w Peru

lamy, Ameryka Południowa, Peru

Lamy w środowisku naturalnym. Rzecz jasna nie mamy zdjęcia z lamą w przebraniu, bo nie przykładamy do tego ręki. Jadąc do Peru, każdy chce mieć zdjęcie z lamą. Albo chociaż zdjęcie lamy. W rzeczywistości zrobienie sobie zdjęcia z lamą jest dość trudne, bo kiedy pójdzie się w góry, gdzie lamy się pasą, to te uciekają przed człowiekiem, co jest zupełnie zrozumiałe. Peruwiańczycy jednak wymyślili sposób, żeby wyjść naprzeciw oczekiwaniom turystów, a przy okazji zarobić. Za kilka soli można sobie zrobić zdjęcie z kolorową ubraną lamą, alpaką lub nawet z cielakiem lamy… Te biedne zwierzęta chodzą ze swoimi kolorowo ubranymi właścicielkami po ulicach Cusco lub Arequipy, żeby turyści mogli sobie z nimi robić zdjęcia. Nie trzeba chyba dodawać, że miejsce lam jest na pastwiskach, gdzie mogą sobie przygryzać trawę, a nie na ulicach miast poubierane do tego w idiotyczne, kolorowe stroje…

Tekst i zdjęcie: K. Wudniak / TropiMy Przygody

Lwy w RPA

lwy, turystyka, zwierzęta

Wolontariat ze zwierzętami w egzotycznym miejscu świata to marzenie wielu ludzi, a jego najbardziej ekstremalną formułą potrafią być ośrodki, w których opieką można otoczyć duże koty. Urocze zdjęcia wolontariuszy z lwami czy gepardami podsycają wyobraźnię, przez co liczba chętnych z roku na rok rośnie, a wraz z nimi przyrastają miejsca które oferują coś, co wydawać się może przygodą życia. Niestety faktyczna pomoc dla zwierząt zamieniła się w prężną gałąź biznesu – obecnie większość miejsc, w których za skromną „opłatą” kilku tysięcy złotych miesięcznie można opiekować się kotowatymi to miejsca, które koty rozmnażają i trzymają w niewoli tylko w celu zarabiania na tzw „woloturystach”. Koty w takich miejscach, po dorośnięciu często kończą jako trofea dla myśliwych z zachodu i w samym RPA w takich miejscach przebywa więcej lwów niż na wolności. Każdemu zainteresowanemu wolontariatem w Afryce przy kotowatych powinna zapalić się czerwona lampka gdy strona www reklamuje jakiekolwiek interakcje ludzi np. z lwami – bez odpowiedniego prześwietlenia takiego miejsca można skończyć jako trybik w brudnym biznesie opartym na krzywdzie zwierząt.

Tekst: Maciej Bielak / Animalus.eu

Zdjęcie: Wikimedia Commons (CC BY-SA 1.0)

Małpy w Indiach

małpy Indie zwierzęta

Popularnym w Indiach rodzajem „rozrywki” prezentowanej turystom i Hindusom jest pokaz tresury małp. Zwierzę uczone jest kilku trików, takich jak witanie się z przechodniem, taniec, akrobacja i kilka innych. W zamian za pokaz widzowie zostawiają kilkadziesiąt rupii trenerowi.

Małpy są zwierzętami bardzo inteligentnymi i wytresowanie ich do takiego posłuszeństwa może odbywać się tylko poprzez znęcanie się. Zwierzę jest bite i głodzone,, by spełniało polecenia właściciela. Wyrywa im się zęby, aby uniemożliwić im gryzienie w samoobronie. Co zaskakujące, taki proceder już od dawna zakazany jest przez indyjskie prawo, jednak jego egzekwowanie jest żałośnie słabe. Większość małp trenowanych do pokazów łapana jest w dżungli i odbierana rodzicom w młodym wieku.

Rada: nigdy nie bierz udziału w takich pokazach. Nie zgadzaj się, gdy ktoś proponuje taki pokaz dla Ciebie i znajomych. Nie dawaj też pieniędzy treserom.

Tekst i zdjęcie: Łukasz z bloga www.lukaszsupergan.com

Orangutany na Sumatrze

orangutan, Indonezja, wikimedia

Orangutany są krytycznie zagrożonym gatunkiem małp człekokształtnych, które obecnie można spotkać w lasach deszczowych jedynie na Sumatrze i Borneo. Poza wycinaniem lasów pod plantacje palmy oleistej, swego czasu gatunkowi zagrażało odławianie młodych osobników przez człowieka. Gdy dorastały, okazywały się zbyt niebezpieczne i dzikie, by być domowym pupilem. Trafiały do Ośrodka Rehabilitacji przy Parku Narodowym Gunung Leuser, gdzie starano się je przywrócić naturze. Dziś orangutany zamieszkują dżunglę w okolicach Bukit Lawang, a w porze, kiedy owoców jest niewiele, są dokarmiane przez pracowników parku.

Najgorszym procederem jest jednak oferowanie trekingów z możliwością zobaczenia orangutana (pewność 100%, opłata za wycieczki pobierana w euro). Miejscowi wprost nazywają to biznesem, a turyści wracający z wycieczek chwalą się kadrami niczym z National Geographic. Jak to możliwe? Okazuje się, że wśród „przewodników” powszechny jest proceder dokarmiania orangutanów, na TripAdvisor pojawiają się informacje, że przewodnicy wręcz zachęcają turystów do dotykania zwierząt. Ponadto w obozowiskach często zostawiane jest jedzenie, by zwabić do nich też makaki i gibony. Tak właśnie wygląda „przywracanie orangutanów naturze” w Bukit Lawang.

Tekst: Agnieszka Muzińska / Zdjęcie: Wikimedia Commons

Osły i wielbłądy

osły

Osły i wielbłądy są w turystyce wykorzystywane głównie jako środek transportu. Popularną atrakcją są przejażdżki na wielbłądach a osłom przykleja się naklejkę TAXI i obwozi turystów po mieście (np. Mijas Pueblo) lub wwozi pod górę (np. Lindos na Rodos). W Turcji widziałam, jak eksploatowane za dnia wielbłądy, były wieczorem „parkowane” w lesie, przywiązane krótkim sznurkiem do drzewa, w czasie wczesnojesiennych burz, a miejscowe dzieci rzucały w nie kamieniami. W Maroku odmówiłam udziału w wielbłądzim safari – zwierzęta były brudne, wychudzone i wyglądały na bardzo zmęczone. W jednym z parków w Polsce widziałam samotnego osła (a one lubią towarzystwo!), zamkniętego na malutkim terenie, biegającego obłąkańczo dookoła ogrodzenia. Osły są zwierzętami silnymi i wytrzymałymi, jednak warto zastanowić się nad tym, jak są traktowane i w jakich warunkach przebywają. Zwierzęta to nie zabawki!

Tekst i zdjęcie: Agnieszka z bloga Całe życie w podróży

Rafy koralowe

rafa koralowa, nurkowanie, Cairns

Kurs nurkowania zrobiłam w Australii, gdzie każdy instruktor wielokrotnie powtarza, żeby niczego pod wodą nie dotykać. Dla naszego bezpieczeństwa i dla dobra rafy. Wiadomo, niepotrzebne dotykanie, zrywanie, łamanie czy deptanie rafy może ją zabić. Tak byłam nauczona i tego przestrzegam. Inaczej było w Ameryce, na Hawajach, gdzie miałam okazję nurkować. Dive master miał specjalną pałkę, którą wsadzał w każdą dziurę i dotykał każdej możliwej rośliny. Inni amerykańscy turyści – śladem przewodnika – robili to samo. Nagle przewodnik urwał kawałek rafy i zaczął ją kruszyć jako pokarm dla ryb. Ryby od razu okrążyły nurków i instruktor zaczął robić nam zdjęcia. Na koniec powiedział, że to taka atrakcja dla turystów. No tak, ale czy trzeba niszczyć rafę, żeby zadowolić turystów? Widziałam ogromne ławice ryb i dwa ogromne żółwie bez zbędnego niszczenia podwodnego świata.

Tekst: Karolina z bloga Moja Australia / Zdjęcie: Przedeptane

Rekiny wielorybie na Filipinach

rekin wielorybi, łukasz kędzierski

Kto nie chciałby zobaczyć rekinów wielorybich w ich naturalnym środowisku? Móc podziwiać olbrzymie ryby pływając obok nich na wyciągnięcie ręki to niesamowite przeżycie i bardzo chciałem to zrobić. Cisza, spokój, niczym nie zmącona woda a w niej ja, który obserwuje przepiękne olbrzymy. Przynajmniej tyle w teorii.

Niestety rzeczywistość potrafi brutalnie rozczarować. Okazało się, że w Oslob, czyli najpopularniejszym miejscu na Filipinach, gdzie można podziwiać rekiny wielorybie, wygląda to zdecydowanie inaczej. Dużo łodzi, dużo turystów, nie ma ciszy i spokoju i w tyle głowy pojawiają się wątpliwości dotyczące naturalności tego miejsca, jak działalność turystyczna wpływa na rekiny i ich naturalne zachowania. Pomimo, że nie wolno karmić ryb, miejscowi przewodnicy cały czas je dokarmiają. Co tu się dzieje? Warto przeczytać mój tekst, aby dowiedzieć się więcej szczegółów i wyrobić sobie własne zdanie, aby podjąć decyzję w oparciu o wiedzę. Tyle i aż tyle.

Tekst i zdjęcie: Łukasz Kędzierski. Cały tekst o rekinach znajduje się na blogu www.lkedzierski.com

Salamandry olbrzymie w Chinach

salamandra olbrzymia, chiny

Po raz pierwszy natknęliśmy się na nie podczas naszej wizyty w Zhangjiajie National Park w Chinach. Szczerze mówiąc, wcześniej nie wiedzieliśmy nawet, że taki gatunek istnieje. Okazało się, że obecnie żyją trzy gatunki takiej salamandry, z czego dwa w Azji (w Chinach i Japonii) i jeden w Ameryce Północnej. Azjatyckie salamandry są zagrożone wyginięciem i znajdują się pod ochroną, ale w Chinach i tak poławia się je dla mięsa. We wspomnianym parku kilka salamandr znajdowało się w małym akwarium i oczywiście nie miały możliwości się poruszać. Czekały na śmierć, a na półkach obok leżały już porcje ich mięsa przygotowane dla turystów. Kilka dni później widzieliśmy je ponownie na terenie często odwiedzanej przez turystów jaskini. Znajdowały się w małych i płytkich studniach, gdzie nie mogły się nawet obrócić wokół własnej osi, a poza tym narażone były na bezpośredni kontakt z turystami.

Tekst: Gosia i Kasper z bloga wysrodkowani.blog.pl / Zdjęcie: Wikimedia Commons

Słonie na Sri Lance

słonie, Sri Lanka, Azja

„Atrakcją” w wielu krajach Azji, w tym na Sri Lance, są sierocińce słoni i przejażdżki na nich. Niestety, słonie nie są zwierzętami udomowionymi, można je tylko oswoić, czyli zmusić torturami (np. głodzenie, przypalanie ogniem…) do przebywania z ludźmi i słuchania ich. Im młodszy słonik, tym łatwiej będzie go złamać i nauczyć pracować dla człowieka, np. dla turystów. Najgorsze są przejażdżki w specjalnych klatkach (houdach) na grzbiecie zwierzęcia, ponieważ uszkadzają one jego żebra i organy wewnętrzne skazując tym samym na szybszą śmierć.

Problem polega też na tym, że słonie, które zostały uratowane z niewoli nie mogą trafić na wolność – nauczone pracy dla ludzi od małego nie będą wiedziały jak tam przeżyć, więc trafiają do specjalnych fundacji i sierocińców. Jednak utrzymanie słonia sporo kosztuje, więc tam także musi on na siebie zarobić…

Wybierając się do sierocińca albo fundacji sprawdźmy jakie warunki oferują one zwierzętom – czy np. nie trzymają ich w ciasnych boksach. Nie jeździjmy również na słoniach wiedząc, ile musiały te zwierzęta wycierpieć, żebyśmy czerpali „radość” z przejażdżki. Najlepiej oglądać słonie w ich naturalnym środowisku, np. podczas safari, co wszystkim gorąco polecam!

Tekst i zdjęcie: Hanna Sobczuk z bloga Plecak i walizka

Wpis o słoniach na Sri Lance: blog Plecak i walizka

Wpis o słoniach w Birmie: blog JedźBawSię

Wpis o słoniach w Kambodży: blog Okiem Maleny

Tygrysy w Tajlandii

tygrysy Tajlandia

Usłyszałam, że w obecnej sytuacji związanej z zamknięciem Tiger Temple w Kanchanburi, nie powinnam przyznawać, że byłam w tej tajskiej świątyni tygrysów. Ale przecież nie będę udawać. Byłam.
10 lat temu pojechałam w pierwszą daleką podróż i chciałam zobaczyć tygrysy – pijar to miejsce miało wtedy dobry: mnisi, zajmujący się osieroconymi tygrysami, a finansowe wsparcie zwiedzających utrzymuje ośrodek. Pamiętam poczucie, że to niesamowite siedzieć blisko żywego tygrysa i jednoczesny smutek, że jestem przy uwięzionym zwierzęciu. Znalazłam teraz raport z kontroli, która odbyła się parę miesięcy po mojej wizycie – nie stwierdzono żadnych nieprawidłowości.
Co myślę teraz, kiedy wyszła na jaw afera z nieludzkim traktowaniem tygrysów? Zdobyte doświadczenia sprawiły, że odpowiedzialne podróżowanie stało się dla mnie ważne, jednak dopiero prawdziwe afrykańskie safari i zobaczenie zwierząt w naturalnym środowisku, na dużych przestrzeniach sprawiło, że żadne sanktuarium ze zwierzętami nigdy już nie będzie dla mnie atrakcją. Nawet zoo jest teraz smutnym miejscem.

Tekst i zdjęcie: Monika z bloga Amused Observer

Węże i kameleony w Marakeszu

kameleony maroko marakesz przedeptane

Plac Jemaa el-Fnaa, perła Marakeszu, obfituje w kolory, dźwięki, zapachy i… wątpliwe etycznie atrakcje. W bocznych uliczkach można kupić nie tylko ubrania i świecidełka, ale też żywe jeże uszate, kameleony, a nawet ptaki drapieżne, przy czym zwierzęta trzymane są w paskudnych warunkach. Co zdechnie, to zdechnie – martwe osobniki od razu zastępowane są nowymi. Z kolei na głównym placu pchają się do zdjęć „treserzy” małp i węży, którzy często bez pytania zarzucają turystom zwierzaka na szyję i od razu domagają się zapłaty. Zestresowane małpy spędzają całe życie na przemian w ciasnej klatce i na postronku, większość węży pokrytych jest ranami, mają połamane ogony i wyrwane zęby jadowe.

Jeżeli kiedykolwiek zobaczycie odważnego poskramiacza gadów, to pamiętajcie – w tych atrakcjach zawsze zagrożone jest zwierzę, a nie jego właściciel. Nawet najlepsze zdjęcie nie jest warte kaca moralnego po powrocie.

Tekst i zdjęcie: my Przedeptani. Cały wpis o Maroku znajdziecie tutaj.

Żółwie na Sri Lance

żółwie, Sri Lanka

Jedną z atrakcji podczas pobytu na południu Sri Lanki jest odwiedzenie wylęgarni żółwi i wypuszczenie małych żółwików do oceanu. Najpierw pokazano nam kopczyki piasku z powtykanymi tabliczkami, w których rzekomo znajdowały się jaja żółwi. Jaja do wylęgarni znoszą okoliczni rybacy i dostają za to zapłatę, co powoduje, że tym chętniej je wykopują zamiast zostawić je tam gdzie zostawiają je żółwice. Żółwie w wylęgarni znajdują się w małych betonowych basenach, malutkie żółwiki są wciskane turystom do rąk i do zrobienia zdjęć, a do oceanu można je wypuścić za dodatkową opłatą. Na każdym kroku przypominano nam, żebyśmy wpłacili darowiznę na rozwój tego miejsca, pomimo bardzo drogiego biletu wstępu. Wszystko było prowizoryczne i mało wiarygodne. Nie wiemy, czy wszystkie wylęgarnie takie są, ale ta wyglądała na maszynkę do zarabiania na turystach. Lepiej trzymać się od takich miejsc z daleka.

Tekst i zdjęcie: Przemek i Magda z bloga www.tropimy.com

***

Oczywiście to zaledwie przysłowiowy czubek góry lodowej. Moglibyśmy przecież wspomnieć także o korridzie lub gonitwach z bykami w Hiszpanii, o walkach kogutów na Filipinach, o breloczkach z żywymi żółwiami. Moglibyśmy napisać o cyrkach, które – miejmy nadzieję – wkrótce staną się wstydliwym wspomnieniem.

Każdy z nas może pomóc – nagłaśniając poszczególne atrakcje lub po prostu odmawiając uczestnictwa. Podróżujmy z głową.

P.S.

Jeżeli masz w zanadrzu podobną historię, napisz do nas – chętnie dołączymy ją do tego wpisu.

The post Zwierzęta w turystyce. Lista nieetycznych atrakcji. appeared first on przedeptane.

]]>
/2016/zwierzeta-turystyka/feed/ 60
Aborygeni. Historia, kultura i społeczeństwo rdzennej ludności Australii. /2016/aborygeni-historia-kultura-spoleczenstwo/ /2016/aborygeni-historia-kultura-spoleczenstwo/#comments Sun, 03 Apr 2016 16:05:04 +0000 /?p=1891 Aborygeni od A do Z. Od początku regularnie nas o nich pytacie, więc postanowiliśmy zebrać najczęstsze zagadnienia w jednym, zbiorczym wpisie. Kiedy i jak Aborygeni dotarli do Australii? Dyskusje na ten temat nadal trwają. Obecnie sądzi się, że ich przodkowie zaczęli osiedlać się na australijskim kontynencie około 50 tysięcy lat temu (chociaż szacunki wahają się w granicach od 40.000 do 70.000 lat). Do Australii dotarli w kilku falach, na przykład przez (obecnie zatopiony) most kontynentalny z Papui Nowej Gwinei. Wbrew powszechnie panującej opinii nie byli całkowicie odizolowani od świata aż do chwili przybycia Europejczyków. Co najmniej od XVIII wieku, a prawdopodobnie jeszcze wcześniej, północne tereny kontynentu odwiedzały statki kupców z Indonezji, którzy poławiali tutaj tzw. trepangi (czyli strzykwy, ogórki morskie), uważane w Chinach za cenne lekarstwo. Legendy aborygeńskie z Ziemi Arnhema wspominają o jeszcze wcześniejszych gościach – tajemniczych Baijini […]

The post Aborygeni. Historia, kultura i społeczeństwo rdzennej ludności Australii. appeared first on przedeptane.

]]>
Aborygeni od A do Z. Od początku regularnie nas o nich pytacie, więc postanowiliśmy zebrać najczęstsze zagadnienia w jednym, zbiorczym wpisie.

Kiedy i jak Aborygeni dotarli do Australii?

Dyskusje na ten temat nadal trwają. Obecnie sądzi się, że ich przodkowie zaczęli osiedlać się na australijskim kontynencie około 50 tysięcy lat temu (chociaż szacunki wahają się w granicach od 40.000 do 70.000 lat). Do Australii dotarli w kilku falach, na przykład przez (obecnie zatopiony) most kontynentalny z Papui Nowej Gwinei. Wbrew powszechnie panującej opinii nie byli całkowicie odizolowani od świata aż do chwili przybycia Europejczyków. Co najmniej od XVIII wieku, a prawdopodobnie jeszcze wcześniej, północne tereny kontynentu odwiedzały statki kupców z Indonezji, którzy poławiali tutaj tzw. trepangi (czyli strzykwy, ogórki morskie), uważane w Chinach za cenne lekarstwo. Legendy aborygeńskie z Ziemi Arnhema wspominają o jeszcze wcześniejszych gościach – tajemniczych Baijini – których niektórzy historycy i antropolodzy łączą na przykład z Chińczykami lub filipińskimi „morskimi Cyganami”. Pre-europejskie kontakty zaowocowały nie tylko importem roślin, przedmiotów i technologii, ale też chorób zakaźnych. Te ostatnie jednak przyniosły zaskakujące korzyści. Dzięki odporności nabytej w wyniku kilku przebytych epidemii północni Aborygeni opierali się najazdowi Europejczyków o wiele dłużej niż plemiona południowe.

Czy istnieją ludy pokrewne z Aborygenami?

Aborygeni należą do rasy australoidalnej. Pokrewne ludy można do dzisiaj spotkać wzdłuż szlaku, który przebyli przodkowie Aborygenów – z Afryki przez Azję aż do Australii. Obecnie najbliższymi krewnymi Aborygenów są plemiona żyjące na Papui Nowej Gwinei. W wielu częściach Azji rasa austraoidalna została wyparta lub wymieszała się z rasą mongoloidalną (Indie, Filipiny, Indonezja), w stosunkowo nienaruszonej postaci zachowała się wśród ludności zamieszkującej indyjskie Andamany. Krewni przodków Aborygenów mogli też dotrzeć dalej – badania genetyczne wskazują na pokrewieństwo Aborygenów z najstarszymi plemionami amazońskich Indian.

Czy Aborygeni zawsze żyli w zgodzie z przyrodą?

Bynajmniej. Chociaż w kręgach paleontologicznych od wielu lat trwa intensywna debata (a nawet kłótnie) odnośnie wpływu rdzennych mieszkańców na australijską przyrodę, jedno jest pewne – ich przybycie do Australii zbiegło się w czasie z dużymi zmianami fauny i flory. Najnowsze badania paleontologiczne zdają się potwierdzać, że przodkowie Aborygenów faktycznie doprowadzili do rozległej transformacji całych ekosystemów. Tak, jak nasi przodkowie wybili kiedyś wiele dużych europejskich ssaków (mamuty, tury, nosorożce włochate), przodkowie dzisiejszych Aborygenów uruchomili falę wymierania gatunków australijskiej megafauny – zarówno roślinożernych, jak i mięsożernych torbaczy. Gdy zniknęli duzi roślinożercy, Aborygeni zaczęli wypalać obszary przytłoczone suchą, „niespasioną” biomasą – strategia ta ukształtowała wegetację i klimat kontynentu do postaci, w jakiej zastali ją przybysze z Europy.

Ilu Aborygenów żyło kiedyś i żyje obecnie w Australii?

Ich liczba znacząco się wahała na przestrzeni wieków – największą liczebność osiągnęli około 500 lat temu (ok. 1,2 miliona ludzi), jednak statystyki te drastycznie obniżyła europejska inwazja, a zwłaszcza choroby zakaźne, na które miejscowa ludność nie była odporna. Szacuje się, że na początku XX wieku liczba ta spadła do 93.200 osób. Od tego czasu jednak regularnie rośnie – z ostatniego spisu ludności wynika, że w Australii żyje obecnie około 700.000 tysięcy Aborygenów (ok. 3% ludności Australii) skupionych w ponad 500 plemionach.

Czy wszyscy Aborygeni mówią jednym językiem?

Nie, istnieje wiele grup językowych. Należy pamiętać, że Australia jest ogromnym kontynentem, a więc o ile niektóre sąsiednie plemiona dogadują się bez problemu, to między tymi bardziej odległymi może istnieć niepokonalna bariera językowa. Szacuje się, że pod koniec XVIII wieku istniało 350-750 aborygeńskich języków, obecnie w aktywnym użyciu pozostaje około 150 języków. Mapkę istniejących języków i dialektów aborygeńskich możecie obejrzeć TUTAJ.

Czy wszyscy Aborygeni są nomadami?

Zdecydowanie nie wszyscy. Mit o australijskich nomadach był rozpowszechniany przez propagandę białych kolonizatorów, ponieważ współgrał z teorią „ziemi niczyjej”, czekającej na nowych panów. Przed przybyciem Europejczyków niektóre aborygeńskie plemiona budowały z trzciny i liści palmowych szałasy i zabudowania, które czasem tworzyły stałe wioski.

Aborygeńskie malunki

Czy Europejczycy aktywnie likwidowali Aborygenów?

Niestety tak, wiele działań białych kolonizatorów nosiło znamiona ludobójstwa. Oprócz działań niezamierzonych (zawleczenie chorób zakaźnych, naruszenie ekosystemu) i bezpośrednich następstw kolonizacji (wypędzanie z terenów łowieckich, wprowadzenie ubogiej diety), Europejczycy mają na koncie wiele masowych morderstw dokonanych przy użyciu broni palnej lub trucizny. Do najgorszych incydentów dochodziło na granicy kolonizacji (tzw. frontier), gdzie osadnicy byli zdani sami na siebie i nie przebierali w środkach. Nieporozumienia często kończyły się obustronnym rozlewem krwi, więc w późniejszych etapach kolonizacji zdarzało się, że osadnicy tępili Aborygenów „prewencyjnie”.

Australijski uniwersytet University of Newcastle stworzył mapę masakr dokonywanych na Aborygenach na wschodzie kontynentu podczas pierwszych 100 lat kolonizacji – znajdziecie ją tutaj.

Czy w Australii powszechny jest rasizm?

I tak, i nie. W 2008 roku australijski premier po raz pierwszy przeprosił Aborygenów za wszystkie krzywdy, jakie zostały im wyrządzone od przybycia białych w 1788 roku i wielu ludzi uważa to za początek nowej ery w stosunkach między białymi a rdzenną ludnością. Australia jest społeczeństwem multikulturowym i generalnie jest otwarta na inne narodowości (w ostatnim czasie gwałtownie pęcznieją mniejszości z krajów azjatyckich), jednak podejście do Aborygenów nadal pozostawia wiele do życzenia.

Co to są „skradzione pokolenia”?

Tak nazywa się dzisiaj akcja przymusowej asymilacji, która odbywała się od przełomu XIX i XX wieku do lat 70. XX wieku. W jej wyniku państwo odebrało Aborygeńskim rodzicom 50 – 200 tysięcy dzieci, które miały zostać „przerobione” na Europejczyków. Akcja okazała się monumentalnym fiaskiem i dzisiaj uważana jest za jedną z przyczyn wielu problemów, z którymi boryka się aborygeńska społeczność. No właśnie…

Jakie są obecne problemy Aborygenów?

Przede wszystkim katastrofalne w skutkach rozbicie pierwotnych struktur. Aborygeni stracili wartości swoich przodków i nie zawsze potrafią odnaleźć się w wartościach europejskich, wielu z nich topi więc powstałą pustkę w alkoholu i narkotykach. Do kolejnych problemów trawiących aborygeńskie społeczności należy zaliczyć złe nawyki żywieniowe prowadzące do epidemii otyłości i chorób cywilizacyjnych, a także uprawianie hazardu oraz przemoc domową. Wszystko to prowadzi do zatrważającej fali zabójstw i samobójstw. Sytuację starają się poprawić liczne inicjatywy pro-społeczne, które angażują Aborygenów na przykład w roli strażników parków narodowych lub opiekunów miejscowych ekosystemów.

Aborygen, didjeridu, Aborygeni, muzyka

Jaki ślad zostawili Aborygeni w australijskiej kulturze?

Przede wszystkim nazwy, z którymi można się spotkać dosłownie na każdym kroku, od dzielnicy Wooloomooloo w Sydney po nazwę „kangur” czy „koala”. Aborygeńskie nazwy noszą wzgórza (Uluru, Kata Tjuta), parki narodowe (Kakadu, Purnululu), rzeki, plaże i miasteczka. Wyczerpującą listę znajdziesz tutaj. Oprócz tego kultura aborygeńska stanowi dosyć częsty wątek w australijskim kinie, dźwięk didgeridoo na stałe zagościł nie tylko w muzyce miejscowych zespołów folklorystycznych, ale pojawia się też na nagraniach zespołów rockowych i popowych.

Zamierzamy regularnie wracać do tego wpisu i na bieżąco uzupełniać nowe podtematy. Jeżeli nie znalazłeś/aś tutaj odpowiedzi na kwestię, która Cię frapuje, napisz do nas maila lub wiadomość na Facebooku. Chętnie pomożemy!

Jeżeli interesują Cię tematyka rdzennej ludności Australii, to zapraszamy do lektury innych wpisów z tagiem „Aborygeni”.

Zdjęcia w tekście: Przedeptane – malunki w Kakadu National Park, występ aborygeńskiego zespołu w Cairns. Zdjęcie w nagłówku: Wikimedia Commons.

 

 

The post Aborygeni. Historia, kultura i społeczeństwo rdzennej ludności Australii. appeared first on przedeptane.

]]>
/2016/aborygeni-historia-kultura-spoleczenstwo/feed/ 13
Pogoda i klimat w Australii. Kiedy i dokąd pojechać? /2016/australia-pogoda-klimat/ /2016/australia-pogoda-klimat/#comments Tue, 01 Mar 2016 20:24:55 +0000 /?p=1692 9 miast w 7 stanach. Mieszkańcy największych australijskich metropolii opowiadają o tym, jak zmienia się pogoda w ich regionie i kiedy jest najlepszy czas na jego zwiedzanie. „Jaka jest pogoda w Australii?” – to pytanie, na które nie ma jednej, prostej odpowiedzi. Australia jest ogromnym kontynentem, na którego terenie występuje wiele różnorodnych stref klimatycznych. Ma to oczywiście jedną wielką zaletę: jeżeli dobrze wybierzesz cel swojej podróży, to prawie zawsze możesz liczyć na słońce! Aby ułatwić zaplanowanie wyjazdu, poprosiliśmy o pomoc zaprzyjaźnionych blogerów mieszkających w różnych częściach Australii. Opowiedzą o tym, jak pogoda zmienia się w ich mieście na przestrzeni całego roku, kiedy są najlepsze, a kiedy najgorsze miesiące na przyjazd, na co trzeba uważać. Na końcu artykułu znajdziesz też mapkę z zaznaczonymi miastami oraz przejrzystą tabelkę z najlepszymi i najgorszymi miesiącami na zwiedzanie 9 australijskich miast z tego zbiorowego […]

The post Pogoda i klimat w Australii. Kiedy i dokąd pojechać? appeared first on przedeptane.

]]>
9 miast w 7 stanach. Mieszkańcy największych australijskich metropolii opowiadają o tym, jak zmienia się pogoda w ich regionie i kiedy jest najlepszy czas na jego zwiedzanie.

„Jaka jest pogoda w Australii?” – to pytanie, na które nie ma jednej, prostej odpowiedzi. Australia jest ogromnym kontynentem, na którego terenie występuje wiele różnorodnych stref klimatycznych. Ma to oczywiście jedną wielką zaletę: jeżeli dobrze wybierzesz cel swojej podróży, to prawie zawsze możesz liczyć na słońce!

Aby ułatwić zaplanowanie wyjazdu, poprosiliśmy o pomoc zaprzyjaźnionych blogerów mieszkających w różnych częściach Australii. Opowiedzą o tym, jak pogoda zmienia się w ich mieście na przestrzeni całego roku, kiedy są najlepsze, a kiedy najgorsze miesiące na przyjazd, na co trzeba uważać. Na końcu artykułu znajdziesz też mapkę z zaznaczonymi miastami oraz przejrzystą tabelkę z najlepszymi i najgorszymi miesiącami na zwiedzanie 9 australijskich miast z tego zbiorowego wpisu. Ruszamy!

Pogoda w Adelaide

GoodLifePath, Adelaide, Adelajda, pogoda, Australia

zdjęcie: GoodLifePath

Pory roku

Adelajda jest stolicą Południowej Australii oraz najsuchszą stolicą stanu w Australii. W Adelajdzie jak i w całej Południowej Australii teoretycznie występują cztery pory roku pory:

Wiosna (wrzesień – listopad)

Lato (grudzień – luty)

Jesień (marzec – maj)

Zima (czerwiec – sierpień)

jednak naszym zdaniem rok w Adelaide można spokojnie podzielić na dwa okresy:

Od września do kwietnia. Temperatura powietrza wynosi powyżej 25 stopni w ciągu dnia, a między listopadem a marcem – czyli w pełnym lecie – osiąga od 30 do 42.

Najcieplejszym miesiącem jest luty i to właśnie w tym miesiącu zanotowano najwyższą temperaturę 47 stopni. Wtedy też w Adelajdzie rozpoczynają się niesamowite festiwale a miasto zamienia się w jedna wielką imprezę kulturalno-muzyczno-filmową- nie bez powodu Południowa Australia nazywana jest Festival State. Niestety latem największą aktywności wykazują się też zwierzęta – od przyjemniaczków typu węże i pająki, aż po symbole Australii – koale, kangury czy emu oraz morskie stworzenia – foki, delfiny, a w niektórych regionach stanu pingwiny. Wiosna i jesień są podobne do siebie i charakteryzują się lekkim wiatrem, słonecznymi dniami i łagodnymi temperaturami.

Od czerwca do sierpnia. Zima, czyli najzimniejszy i najbardziej deszczowy okres – temperatura porusza się w granicach 12 do 18 stopni (średnio 15°C), a w nocy spada do 0°C w Adelaide Hills czy do ok. 5°C w Adelaide City.

Zimą ocean produkuje zdecydowanie więcej dobrej jakości fal, co przyciąga surferów z całego świata, ale jest to też sezon na obserwowanie migracji walenia południowego (southern right whales) z Antarktyki do Wielkiej Zatoki Australijskiej (the Great Australian Bight).

Kiedy jechać do Adelaide?

Naszym zdaniem najlepszym miesiącem na przyjazd do Adelajdy jest luty, kiedy to odbywają się festiwale, lato jest w pełni a do dyspozycji mamy 3000 km nieodkrytych (przepięknych) plaż Południowej Australii, wtedy też możemy poczuć klimat śródziemnomorski tego gorącego i suchego stanu Australii.

Kiedy lepiej nie jeździć do Adelaide?

Najgorszym okresem jest zima, czyli czerwiec-sierpień (patrz wyżej).

Do jakiego światowego miasta/regionu można porównać klimat w Adelaide?

Najbardziej przypomina właśnie klimat Europy Południowej, czyli obszaru Morza Śródziemnego.

Co najbardziej lubisz w klimacie Adelaide?

Niestety nie będziemy do końca obiektywni pisząc o zaletach stolicy Południowej Australii i dlaczego wybraliśmy właśnie ją – jest to rodzinne miasto Seana, w którym się urodził i mieszkał (z niewielkimi przerwami na kilkuletnią podróż dookoła Australii) do czasu kiedy nie pojawiłam się na jego drodze.

Jednak Adelajdę łatwo można pokochać za gorące, suche i długie miesiące pełne słońca, które najlepiej spędzić na miejskich plażach albo w okolicznych winnicach produkujących najlepsze wina w Australii i na świecie.

Informacje o blogu GoodLifePath (FB, Instagram)

Bardzo początkujący blogerzy, ona – Polka, która rzuciła wszystko i pojechała sama w świat i wróciła z nim – australijskim surferem i przewodnikiem, znawcą Australii i dobrych win. Razem podziwiają świat, gotują i postanowili prowadzić zapiski online.

Pogoda w Alice Springs

Alice Springs, pogoda, klimat, Australia

zdjęcie: Przedeptane.pl

Pory roku

Klimat Alice Springs zdecydowanie należy do jednych z ekstremalnych na całym kontynencie. Północna część Terytorium Polnocnego jest bardziej tropikalna i mokra, natomiast Alice Springs i Outback jest zaliczany do klimatu półsuchego. W Australii Centralnej pory roku są dzielone na dwie: sucha i mokra (źrodła oficjalne) lub hot and f***ing hot (źródła lokalne).

1. W porze suchej (kwiecień-listopad) temperatura waha się od 3 stopni do 26 stopni powyżej zera w ciągu dnia, natomiast nocą notowane są temperatury nawet 3 do 20 stopni Celsjusza poniżej zera. W czasie pory suchej warto pamiętać o używaniu kremu przeciwsłonecznego mimo lżejszego słońca i niższych temperatur. Regularne picie wody w ciągu dnia i ciepłych napojów w czasie chłodnych wieczorów przy ognisku. To zdecydowanie moja ulubiona pora roku w Alice Springs ;)

2. W porze mokrej (grudzień-marzec) w ciągu dnia temperatura osiąga 20 do 39 stopni Celsjusza powyżej zera. W ciągu nocy temperatura nie spada poniżej 20 stopni, a zazwyczaj jest znacznie wyższa.

Warto pamiętać, że powietrze jest suche i gorące (brak stałych zbiorników wodnych) i zmienia się na wilgotne tylko przy opadach deszczu, które są bardzo rzadkie i zazwyczaj zdarzają się pomiędzy grudniem a lutym.

W czasie pory mokrej, czyli od grudnia do marca, trzeba być szczególnie ostrożnym i chronić skórę nie tylko kremem z flitrem przeciwsłonecznym, ale także obowiązkowym kapeluszem. Zawsze trzeba też mieć pod ręką butelkę wody, aby się schłodzić. Warto też mieć coś lekkiego na przykrycie ramion, np. szal czy koszulę lnianą. Najlepiej unikać przebywania na słońcu pomiędzy 13 a 16, kiedy Ziemia jest maksymalnie nagrzana i nie ma wiatru, który rozbiłby ten nadmiar gorąca. Oprócz wysokich temperatur pora mokra to czas węży, jaszczurek i pająków, więc trzeba zawsze uważać i nosić z sobą latarkę w trakcie nocnych spacerów – nawet najkrótszych! Warto też mieć ze sobą siatkę ochronną na kapelusz, którą docenisz po burzy, kiedy muchy zaczną się rozmnażać w wodzie i będą Ci towarzyszyć wszędzie, dopóki opady nie wyschną.

Najlepsze miesiące na przyjazd do Alice Springs

Najlepszymi miesiącami na przyjazd do Alice Springs są kwiecień/maj, kiedy temperatura spada poniżej 35 stopni, nie ma ulewnych deszczy, które bardzo często psują plany np. kiedy chcesz pojechać w Outback. Jest to czas, kiedy do Alice przyjeżdża najwięcej turystów, noce są chłodniejsze i jest łatwiej zasnąć, przyjemniej spacerować w buszu czy przejść 200 km trasy Macdonell Ranges.

Najgorsze miesiące na przyjazd do Alice Springs

W lipcu i sierpniu jest dosyć zimno, szczególnie popołudniami i nocą, wieje też ostry i mroźny wiatr z południa. Szalik, kurtka i czapka obowiązkowa, nie polecam nocowania w namiocie w tym czasie. Zdecydowanie łatwiej żyje się i zwiedza w czasie pory suchej.

Do którego światowego miasta można porównać klimat w Alice Springs?

Naprawdę ciężko jest mi porównać Alice Springs do innego miasta, szczególnie w Europie. Na pewno nie jest to duże miasto – raczej miasteczko, gdzie klimat jest gorący i bardzo suchy. Bardziej niż jakiekolwiek europejskie miejsce przypomina mi Azję Mniejszą.

Co najbardziej lubisz w klimacie Alice Springs?

Alice Springs jest bardzo wyjątkowym miejscem. Po prawie trzech latach w Australii naprawdę uważam, że nie ma dla mnie lepszego miejsca niż Alice. Zawsze mogę być pewna, że w ciągu dnia będzie ciepło powyżej 20 stopni, na deszcz wszyscy czekają jak na pierwszą gwiazdkę, lubię długie dni, kiedy słonce wschodzi o 5.45, a zachodzi o 19.45 (w porze mokrej), i oczywiście gwiazdy nocą zawsze gwarantowane.

Informacje o blogu Ola In Wonderland  (Instagram)

Sunraysdiary to moja mała historia podróży po Australii i życia w Alice Springs, które stało się moim domem na Antypodach. Oprócz zmagań z codziennością, piszę też o początkach moich podróży po Australii, a wkrótce pojawi się notka o tym, co warto zobaczyć w Alice i w Outbacku oraz czy warto tutaj przyjechać, jak znaleźć pracę czy wolontariat, nie powielając schematów innych podróżników.

Pogoda w Brisbane

Brisbane, pogoda, Australia, WhereIsJuli

zdjęcie: Where is Juli + Sam

Pory roku

Brisbane to strefa subtropikalna i pogoda jest tu właśnie dokładnie taka – subtropikalna! Teoretycznie mamy cztery pory roku, w praktyce trudno mówić o prawdziwej zimie, bo temperatura w ciągu dnia, nawet w zimowych miesiącach, nie spada raczej poniżej 18 stopni. Ok, zdarzają się wtedy chłodne noce, ale z zimą jako taką nie ma to nic wspólnego. Mamy za to:

Porę suchą (grudzień-marzec)

Porę deszczową (kwiecień-listopad) – wtedy potrafi lać przez dwadzieścia dni w miesiącu, a wilgotność powietrza może wynosić nawet 98%. Branie prysznica wydaje się bez sensu.

Najlepsze miesiące na przyjazd do Brisbane

Najlepsze miesiące na odwiedzenie Brisbane to druga połowa września, październik i listopad. Maj też będzie fajny.

Najgorsze miesiące na przyjazd do Brisbane

Do Brisbane najgorzej przyjechać… latem, czyli w okresie od grudnia do końca lutego. Wtedy zdarzają się tropikalne burze, cyklony, powodzie, leje, jest upalnie i duszno.

Do jakiego światowego miasta/regionu można porównać klimat w Brisbane?

W porównaniach nie celowałabym w Europę, raczej w tropikalne wyspy np. na Pacyfiku.

Co najbardziej lubisz w klimacie Brisbane?

Uwielbiam to, że pogoda pozwala na niespieszne życie. W Brisbane czas płynie jakby wolniej. Słońce świeci przez ponad 280 dni w roku i zawsze (nawet jak leje) można chodzić w klapkach.

Informacje o blogu Where is Juli + Sam (FB, Instagram)

Blog Where is Juli + Sam powstał jako pamiętnik z samotnej, kobiecej wyprawy dookoła świata, z której Julia nigdy nie wróciła. W tej podroży poznała Australijczyka, Sama, z którym zamieszkała w Brisbane. Piszą o podróżach i szeroko pojętym stylu życia.

Pogoda w Cairns

Adventure mamma, cairns, queensland, pogoda, Australia, Fitzroy

zdjęcie: AdventureMumma.com

Pory roku

W tropikalnym Północnym Queenslandzie mamy dwie wyraźne pory – suchą i mokrą (którą niektórzy nazywają „zieloną”).

Pora sucha (kwiecień – listopad): w nocy robi się chłodniej (poniżej 20C), w ciepłe słoneczne dni temperatura utrzymuje się w okolicach 20-26C

Pora mokra (grudzień – marzec): jest gorąco i parno z gwałtownymi deszczami, od czasu do czasu pojawiają się cyklony (chociaż na przykład w tym roku nie było zbyt wiele deszczu i nie pojawiły się żadne cyklony). To także okres, w którym na wybrzeżu pojawiają się jadowite meduzy (tzw. „stingers”), a wzmaga się aktywność krokodyli. W tym czasie wolimy więc pływać w słodkowodnych rzekach okresowych.

Najlepsze miesiące na przyjazd do Cairns

Sezon mokry na dalekiej północy może być ekstremalnie lepki i niekomfortowy ALE jeżeli znajdziecie noclegi z klimatyzacją i będziecie się kąpali w słodkowodnych oczkach wodnych (tzw. swimming holes), czeka was naprawdę mnóstwo dobrej zabawy. To także czas poza sezonem, co znaczy, że często pojawiają się zniżki dla turystów (chociaż czasem robi się dosyć tłoczno w trakcie australijskich wakacji szkolnych lub na chiński Nowy Rok).

Najgorsze miesiące na przyjazd do Cairns

Sezon suchy – od czerwca do końca października to najbardziej ruchliwy czas w roku, ponieważ na południu Australii jest zimno, ale w tropikach jest ciepło, słonecznie i sucho. Najbardziej popularnymi miesiącami na zwiedzanie tego regionu jest lipiec aż do października i Boże Narodzenie/Nowy Rok oraz okres wielkanocny.

Do jakiego światowego miasta/regionu można porównać klimat w Cairns?

Podobno podobną pogodę (i atmosferę) można znaleźć na Kostaryce. Słyszałam, że wiele amerykańskich rodzin zabiera tam swoje dzieci ze względu na cieplejszy klimat i zrelaksowany styl życia. Dla wielu australijskich rodzin właśnie taki jest Tropikalny Północny Queensland – więcej relaksu, więcej kontaktu z przyrodą i bycia na świeżym powietrzu z dziećmi i mnóstwem zakątków natury do odkrywania.

Co najbardziej lubisz w klimacie Cairns?

Lubię fakt, że nie ma tutaj zimy (a przynajmniej nigdy nie robi się zimno i paskudnie tak, jak w południowych stanach lub w Anglii). Uwielbiam ilość słońca, jaką obdarzają nas tropiki. I cieszę się porą mokrą (pomimo lepkości), ponieważ wtedy ożywają wszystkie wodospady i rzeki, w których możemy się bawić. Podoba mi się też fakt, że przez cały rok możemy wychodzić na dwór w samych szortach i koszulce.

Informacje o blogu AdventureMumma.com (FB)

Na moim blogu dzielę się najlepszą zabawą i przygodami dla całej rodziny, jakie są dostępne w okolicach tropikalnego Północnego Queenslandu. Mam mnóstwo informacji z pierwszej ręki na temat najlepszych miejsc wartych odwiedzenia w rejonie Cairns i robię mnóstwo zdjęć i filmów, aby ludzie mogli zobaczyć, jak świetne są te okolice.

Pogoda w Darwin

Darwin, Australia, pogoda

zdjęcie: Przedeptane.pl

Pory roku

Pogodę w Darwin można podzielić na dwa sezony – sezon suchy i sezon mokry.

Sezon suchy (maj – październik) jest właśnie taki – suchy, bez deszczu, z niebieskim niebem i chłodniejszymi nocami. Dzienne temperatury poruszają się najczęściej w granicach 25-28 stopni Celsjusza, a nocne czasem spadają nawet do 15 stopni powyżej zera.

Sezon mokry (listopad – kwiecień) jest gorący i parny, z potencjalną pogodą monsunową, sztormami i cyklonami. Nie ma dużej różnicy między temperaturami dziennymi i nocnymi – po prostu jest gorąco! Zawsze około 30 stopni, ale czasami wyskakują aż do 35! Przeżycie sezonu mokrego jest jednak proste – po prostu pij mnóstwo wody, poruszaj się w klimatyzowanych pomieszczeniach i chodź sobie popływać w dowolnym basenie, lagunie lub wodospadzie, jaki tylko znajdziesz! Sezon mokry jest też sezonem meduz, a więc nie możesz pływać w oceanie, ponieważ meduzy lubią cieplejszą wodę.

Najlepsze miesiące na przyjazd do Darwin

Najlepszymi miesiącami na odwiedziny są lipiec i sierpień. Lipiec pęka od imprez w każdy weekend – odbywa się Beer Can Regatta (wyścigi łódek zbudowanych z puszek po piwie), wycieczki statkiem, wyścigi koni… a pogoda jest po prostu idealna. Uwielbiam paddleboarding w oceanie lub obiady z jarmarków na Mindil Beach.

W sierpniu odbywa się trzytygodniowy Darwin Festival, kiedy w mieście pojawiają się pop-up (jednorazowe) restauracje i bary, a także mnóstwo koncertów i świetnej muzyki i występów komediowych.

Najgorsze miesiące na przyjazd do Darwin

Najgorszym okresem na odwiedziny jest październik lub listopad. Miejscowi nazywają ten okres „nasileniem” (“build-up”), ponieważ może się zrobić bardzo gorąco i parno, z nieustannymi ulewami lub burzami.

Do jakiego światowego miasta/regionu można porównać klimat w Darwin?

Byłam w Cancun w Meksyku i wydawało mi się, że jest podobnie. Być może porównałabym to też do niedalekiego Bali w Indonezji.

Co najbardziej lubisz w klimacie Darwin?

Jest kojący i tropikalny – słońce prawie zawsze świeci i nigdy nie jest zimno. Pogoda w Darwin zachęca do przebywania na świeżym powietrzu, gdzie wszyscy są przyjaciółmi i wszystko odbywa się pod gołym niebem. Barbecue, kafejki, restauracje, ćwiczenia, koncerty i jarmarki – tym wszystkim można się cieszyć pod gołym niebem przez prawie 12 miesięcy w roku.

Informacje o blogu Darwin Style (Instagram, Facebook)

DARWIN STYLE to moda, jedzenie, wydarzenia i styl życia w Darwin z lokalnej perspektywy.

Pogoda w Hobart (Tasmania)

Hobart, Tasmania

zdjęcie: Adventure Tasmania

Pory roku

1. Lato: grudzień – luty. Przeciętna temperatura od 12 do 21 stopni. Z reguły jest ciepło, długie dni świetnie nadają się na odkrywanie okolic, słońce świeci od 6 czy 7 rano i zachodzi aż około 20:30.
2. Jesień: marzec – maj. Przeciętna temperatura od 9 do 17 stopni.
W miarę zbliżania się zimy robi się trochę chłodniej i wilgotniej, nadal jednak pozostaje mnóstwo rzeczy do zrobienia i jest to świetny czas na piesze wyprawy w górskie tereny.
3. Zima: czerwiec – sierpień. Przeciętna temperatura od 4 do 11 stopni. Krótkie dni i zimna pogoda, chociaż czasami zdarzają się też przyjemne, ciepłe dni. Na szczytach powyżej 800 m powszechnie pojawia się śnieg.
4. Wiosna: wrzesień – listopad. Przeciętna temperatura od 8 do 17 stopni. Nadal utrzymuje się śnieg i panuje trochę deszczowa pogoda, ale w październiku i listopadzie już zaczyna się dziać mnóstwo rzeczy, ponieważ rusza główny sezon turystyczny.

Najlepsze miesiące na przyjazd do Hobart

Między listopadem a lutym. Wszystko jest otwarte, mnóstwo rzeczy do zrobienia i niesamowita pogoda.

Najgorsze miesiące na przyjazd do Hobart

W zimie jest kilka świetnych festiwali i śnieg, ale z reguły jest mniej ruchliwie niż w lecie.

Do jakiego światowego miasta można porównać klimat w Hobart?

Przychodzi mi na myśl Portland w Oregonie, ale też miasta w południowej części Ameryki Południowej, a także RPA. Być może też Auckland i Christchurch na Nowej Zelandii. Hobart jest wyjątkowy, ponieważ nie ma tu na tyle miejsca, aby dotarły tutaj gorące wiatry z północy, a z południa docierają zimne fronty – stąd niższe temperatury.

Co najbardziej lubisz w klimacie Hobart?

Uwielbiam chłodniejsze temperatury typowe dla Tasmanii – zazwyczaj jest tutaj o 5 do 10 stopni chłodniej niż w miastach na kontynencie. Korzystamy też z tego, że mieszkamy tak blisko gór i wody, a więc łatwo się ochłodzić, jeżeli się zgrzejesz.

Informacje o blogu Adventure Tasmania (FB)

Jesteśmy blogiem podróżniczym i agencją turystyczną, mamy więc mnóstwo informacji, które pomogą Ci zaplanować Twoją wyprawę. Posiadamy też kompletną listę placówek oferujących noclegi oraz wycieczek, które można zamówić online.

Pogoda w Melbourne

Melbourne, pogoda, Australia, przedeptane, klimat

zdjęcie: Przedeptane.pl

Pory roku

Pogoda w mieście bywa na tyle specyficzna i kapryśna, że czasami różnice w temperaturze są większe w ciągu kilku godzin niż między porami roku.

1. Wiosna: wrzesień-listopad. Temperatury najczęściej 20-25 stopni w dzień, chłodne noce 10-15 stopni. Jednak jak to w Melbourne: zdarza się, że termometr dojdzie nawet do 35 stopni (wiosną!), a potem spadnie w kilka minut do 15.

2. Lato: grudzień-luty. Temperatury od 20 do 40 stopni, okazjonalne nawet więcej. Zazwyczaj sucho, ogromne zagrożenie pożarami w lesie. Idealny czas na wypoczynek nad oceanem.

3. Jesień: marzec-maj. Najstabilniejsza i chyba najprzyjemniejsza pora roku. Temperatury wciąż zazwyczaj powyżej 20 stopni, ale nie ma już dokuczliwych czterdziestostopniowych upałów. Najlepsza pora roku dla wielbicieli spacerów po buszu.

4. Zima: czerwiec-sierpień. Temperatury w dzień zwykle w granicach 13-15 stopni, nocą poniżej 10 stopni, a bardzo rzadko trafiają się przygruntowe przymrozki. Gdy temperatura spadnie poniżej zera to zamykane jest lotnisko (zdarza się to średnio raz do roku). Zimą kwitną eukaliptusy!

Najlepsze miesiące na przyjazd do Melbourne

W zasadzie cały okres od września do kwietnia jest dobry na przyjazd do Melbourne.

Najgorsze miesiące na przyjazd do Melbourne

Zima miewa swoje uroki, ale jednak spore jest prawdopodobieństwo kiepskiej pogody, a do tego dzień jest krótki.

Do jakiego światowego miasta/regionu można porównać klimat w Melbourne?

Melbourne znajduje sie na szerokości geograficznej podobnej jak Hiszpania, Włochy czy Grecja, wegetacja trwa cały rok i rosną tutaj palmy. Klimat jednak trudno porównywać do któregoś z konkretnych miast. Melbourne bywa pod silnym wpływem frontów znad centralnej Australii, niosących suchy upał, oraz frontów znad Antarktydy, przynoszących gwałtowne ochłodzenie. Średnio jest tutaj 2-3 stopnie chłodniej niż w Sydney.

Co najbardziej lubisz w klimacie Melbourne?

Najbardziej lubię brak zimy (tej kojarzonej z błotem pośniegowym, zamarzniętymi szybami i zimowymi oponami) oraz brak długich fal upałów (w Melbourne zawsze po kilku dniach gorąca przychodzi gwałtowne ochłodzenie, które witam z radością).

Informacje o blogu Antypody.info (FB)

Melbourne. Dobre miejsce na wioskę. Antypody.info to blog o życiu w Australii, emigracji i podróżach po kontynencie, prowadzony od 2005 roku. Nadajemy z Melbourne.

Pogoda w Perth

Perth, pogoda, Australia Zachodnia

zdjęcie: Przedeptane.pl

Pory roku

1. Lato – od grudnia do lutego. W Australii Zachodniej jest upalne, a powietrze suche. Temperatura nie spada poniżej 30 stopni Celsjusza, a niekiedy słupek rtęci pnie się powyżej 40 stopni. Często temperatura w nocy spada o zaledwie kilka kresek. Zasada numer jeden – używanie kremów do opalania z możliwie jak największym filtrem. Zazwyczaj mamy po jednym opakowaniu w domu i w samochodzie. Zasada numer dwa – stałe nawadnianie organizmu. Picie hektolitrów wody to konieczność przy tak wysokich temperaturach. Odwodnienie ogranizmu w najlepszym wypadku kończy się bólem głowy, a w najgorszym wizytą na pogotowiu.

2. Jesień – od marca do maja. Temperatury w dzień spadają do średnio 25 stopni. W ciągu dnia wciąż jest przyjemne, ciepłe powietrze owiewa twarz, natomiast noce są nieco chłodniejsze, co po gorącym lecie przynosi ulgę i spokojniejszy sen. Podobnie jak w ciągu lata, używanie kremów z filtrami i picie wody jest konieczne, aby uniknąć poparzeń słonecznych i odwodnienia.

3. Zima – od czerwca do sierpnia. Zimę w Australii Zachodniej można porównać do polskiej jesieni. Mimo, że śniegu w Perth nie ma i raczej nigdy nie będzie, wieczory i poranki są na tyle chłodne, że nagle ze sklepowych wieszaków znikają zimowe kolekcje odzieży. W ciągu dnia temperatura wzrasta od zaledwie kilku do kilkunastu stopni, bardzo często wieje przeszywający całe ciało zimny wiatr. Rekwizytem, który polecam zakupić wraz z nadejściem zimy, jest parasol. Może od razu lepiej dwa lub trzy, bo wiatr wygina je w każdą możliwą stronę i łamie bezlitośnie.

4. Wiosna – od września do listopada. Mieszkańcy Perth nie ukrywają zadowolenia z nadejścia wiosny. Nagle dni stają się dłuższe, deszcz ustępuje miejsca słońcu i zieleń staje się coraz bardziej widoczna dla oczu. Coraz więcej ludzi relaksuje się w parkach i na plażach. Zupełnie jakby się wybudzili z zimowego snu. Dni są słoneczne, ale wciąż nie upalne – około 25 stopni, ale radzę jeszcze przez chwilę wstrzymać się z kąpielą w oceanie, ponieważ woda jest w tym czasie zimna.

Najlepsze miesiące na przyjazd do Perth

Mimo, że nie wszyscy lubią upały, ja uważam, że najlepsze miesiące na przyjazd do Perth to właśnie okres lata. Pogoda jak marzenie, tylko słońce i błękit nieba, czyli idealna na plażowanie. A plaże w Perth uważam za jedne z najpiękniejszych w całej Australii. Na północ od Perth temperatury wzrastają, a na południu są zawsze o kilka stopni niższe, dzięki czemu każdy ma szansę zorganizować sobie wakacje według swoich upodobań. Każde pomieszczenie w Australii Zachodniej (od mieszkań, przez biurowce, restauracje, stacje benzynowe aż do centrów handlowych) jest klimatyzowane, więc bez obaw znajdzie się zacienione i chłodne miejsce na odpoczynek.

Najlepsze miesiące na przyjazd do Perth

Odradzam wakacje w Perth w zimie, czyli od czerwca do sierpnia. Ja dla pewności wydłużyłabym ten czas do końca września. Nawet jeżeli linie lotnicze kuszą w tym czasie tanimi biletami do Perth, warto najpierw sprawdzić dokładnie długoterminowe prognozy pogody. Na miejscu może się bowiem okazać, że przez kilka dni będzie padać deszcz, co nie zachęca do zwiedzania.

Do jakiego państwa można porównać klimat w Perth?

Trudno znaleźć inne miejsce o podobnych warunkach klimatycznych – Europejczykowi może się kojarzyć z południową Hiszpanią lub Portugalią, może nawet wybrzeżami Maroko.

Co najbardziej lubisz w klimacie Perth?

W klimacie panującym w Perth najbardziej lubię to, że przez większą część roku można relaksować się na plaży. W lecie zażywać kąpieli słonecznych, a zimą spacerować brzegiem oceanu. Poza tym przez większość dni w roku można wyjeżdżać na kempingi – im dalej na północ od Perth, tym cieplej. Natomiast na południu można odpoczywać w cieniu niezliczonych winnic. Klimat Perth sprzyja również aktywności fizycznej, ponieważ przez cały rok ludzie jeżdżą na rowerach i biegają po wyznaczonych ścieżkach, a jeżeli tylko nie pada deszcz, to i ćwiczą w parkach o bardzo wczesnych godzinach porannych.

Informacje o blogu Australopitek (FB)

Blog o życiu w Australii. Opowieści o tym, co dobrego może się spotkać na drugim końcu świata przeplatane przemyśleniami emigrantki :)

Pogoda w Sydney

Sydney, pogoda, Nowa Południowa Walia, Przedeptane

zdjęcie: Przedeptane.pl

Pory roku

W Sydney mamy cztery pory roku, i generalnie wszystkie poza zimą obfitują  w wysokie temperatury. 

1. Wiosna (początek września – koniec listopada). To moja ulubiona pora roku w Sydney. Pogodne i ciepłe dni, ale bez tych koszmarnych letnich upałów. Temperatury w granicach 20-25 stopni. Czasem pada.

2. Lato (początek grudnia – koniec lutego). Latem są tylko dni gorące lub bardzo gorące. Temperatury od 25 do 35 stopni. Dużo dni z idealnie czystym niebem. Zazwyczaj sucho, choć zdarzały się lata ze sporą ilością deszczu. Koszmarnie wysoki indeks UV.

3. Jesień (początek marca – koniec maja). Pogoda podobna do tej wiosną.

4. Zima (początek czerwca – koniec sierpnia). Chłodne noce, poranki i wieczory  (przy wybrzeżu nawet poniżej 10 stopni, w dzielnicach zachodnich niczym niezwykłym są przymrozki w nocy). W ciągu dnia do 20 stopni, choć zdążają się dni cieplejsze. Zdążają się deszcze, czasem pada kilka dni non stop, ale generalnie jest pogodnie i słonecznie.

Najlepsze miesiące na przyjazd do Sydney

Najlepszy czas na turystyczną wizytę w Sydney to wiosna i jesień.

Najgorsze miesiące na przyjazd do Sydney

Odradzam lato, z powodu upałów, oraz zimę, bo może być mokro.

Czy klimat w Sydney przypomina którąś część Europy?

Klimat jest chyba trochę w klimacie krajów basenu Morza Śródziemnego.

Co najbardziej lubisz w klimacie Sydney?

Klimat Sydney najbardziej lubię za ogromną ilość słońca. Tu jest 236 słonecznych rocznie!

Informacje o blogu Careerbreak.pl (FB)

Blog o podróżach, radości z życia i emigracji na koniec świata.

Pogoda w Australii – prognoza, tabela i mapa miast

Aktualną, szczegółową prognozę pogody dla całego australijskiego kontynentu znajdziesz TUTAJ.

Niuanse różnych stref klimatycznych przedstawia z kolei następujący obrazek (źródło: Bureau of Meterology).

strefy klimatyczne Australia pogoda

W Internecie można też znaleźć następujący podział – porównanie do klimatów innych miejsc na świecie. Tu mapka dla kontynentalnej Australii:

klimat Australia rodzaje pogoda

A tu – dla Tasmanii:

klimat Australia rodzaje pogoda

W poniższej tabelce wpisaliśmy rekomendacje autorów poszczególnych wpisów. Zielone pola określają dobre miesiące na przyjazd, a czerwone – miesiące, kiedy lepiej wybrać inną destynację. Jeżeli więc planujesz wyjazd do Australii na przykład w październiku, z tabelki wynika, że warto zajrzeć do Brisbane, Melbourne i Sydney, ale lepiej omijać tropikalną północ – Cairns i Darwin. Całoroczne statystyki dla kilkunastu największych miast (czyli średnie opady, temperatury, nasłonecznienie) znajdują się TUTAJtabelka pogody - Australia

Właściwie każdy stan ma własny, niepowtarzalny klimat – Terytorium Północne (Darwin) i Zachodnia Australia (Perth) w większości pokrywa pustynia, Queensland (Cairns) należy już do wilgotnej strefy tropikalnej, Nowa Południowa Walia (Sydney) i Victoria (Melbourne) generalnie przypominają niektóre kraje Europy Południowej, Tasmania (Hobart) blisko ma do surowej pogody Wysp Brytyjskich lub Skandynawii.

W dużym uproszczeniu można powiedzieć, że w naszym lecie lepiej jest na północy Australii, a w czasie naszej zimy lepiej jest na południu. Aktualną prognozę dla wszystkich dużych miast znajdziesz TUTAJ.

Australia - miasta

Jak zawsze zapraszamy do naszej strony na Facebooku! Do zobaczenia na końcu świata!

The post Pogoda i klimat w Australii. Kiedy i dokąd pojechać? appeared first on przedeptane.

]]>
/2016/australia-pogoda-klimat/feed/ 14
Ptaki Australii. 5 najbardziej niesamowitych gatunków. /2013/ptaki-australii/ /2013/ptaki-australii/#comments Sun, 07 Jul 2013 17:56:11 +0000 /?p=428 Australijskie ptaki to nie tylko strusie emu, kazuary, kakadu czy czarne łabędzie. Dzisiaj chcemy Wam przedstawić kilka mniej znanych, ale nie mniej intrygujących opierzonych mieszkańców Australii. 1. Kukabura chichotliwa Oprócz kangura i dziobaka jednym ze zwierzęcych symboli czerwonego kontynentu jest olbrzymi zimorodek zwany przez Australijczyków „kookaburra” lub „laughing jackass” (rechoczący osioł). Jego charakterystyczny śmiech jest nieodłącznym akompaniamentem australijskiego krajobrazu.  2. Nogal brunatny Ten australijski ptak intryguje ornitologów swoim osobliwym zachowaniem w okresie lęgowym, który całkowicie pozostaje w reżyserii dominującego samca. Nogal, który jest niewiele większy od naszej kury, tworzy olbrzymi kopiec liści (2 do 4 ton materiału!), w którym składa jaja kilka jego partnerek.  Gnijące rośliny wytwarzają ciepło, a samiec – którego dziób wyposażony jest w naturalny termometr – reguluje temperaturę inkubatora poprzez rozkopywanie lub zasypywanie kopca. 3. Altanniki Australijskie ptaki, które doprowadziły zwyczaje godowe […]

The post Ptaki Australii. 5 najbardziej niesamowitych gatunków. appeared first on przedeptane.

]]>
Australijskie ptaki to nie tylko strusie emu, kazuary, kakadu czy czarne łabędzie. Dzisiaj chcemy Wam przedstawić kilka mniej znanych, ale nie mniej intrygujących opierzonych mieszkańców Australii.

1. Kukabura chichotliwa

Oprócz kangura i dziobaka jednym ze zwierzęcych symboli czerwonego kontynentu jest olbrzymi zimorodek zwany przez Australijczyków „kookaburra” lub „laughing jackass” (rechoczący osioł). Jego charakterystyczny śmiech jest nieodłącznym akompaniamentem australijskiego krajobrazu.

Kukabura chichotliwa - australijskie ptaki

 2. Nogal brunatny

Ten australijski ptak intryguje ornitologów swoim osobliwym zachowaniem w okresie lęgowym, który całkowicie pozostaje w reżyserii dominującego samca. Nogal, który jest niewiele większy od naszej kury, tworzy olbrzymi kopiec liści (2 do 4 ton materiału!), w którym składa jaja kilka jego partnerek.  Gnijące rośliny wytwarzają ciepło, a samiec – którego dziób wyposażony jest w naturalny termometr – reguluje temperaturę inkubatora poprzez rozkopywanie lub zasypywanie kopca.

Nogal brunatny - australijskie ptaki - zwierzęta

3. Altanniki

Australijskie ptaki, które doprowadziły zwyczaje godowe do rangi sztuki plastycznej. Samiec stara się zaimponować samicy budując skomplikowaną strukturę z gałązek, a następnie ozdabia swoje dzieło kolorowymi elementami, które znajduje (lub podkrada ludziom) w najbliższej okolicy. Ptaki przez całe godziny aranżują barwne kompozycje z owoców, muszelek, łusek, odłamków szkła lub plastiku. Fascynujący jest fakt, że cała konstrukcja nie jest gniazdem – ma spełniać wyłącznie funkcję estetyczną i … erotyczną!

4. Trzaskacz czarnoczuby

Tzw. „whipbird” wydaje jeden z naszych ulubionych ptasich głosów, który zawsze będzie nam się kojarzył z przechadzkami po lasach wschodniej Australii. Najbardziej charakterystyczny głos miały ptaki z okolicy Sydney – najpierw odzywa się narastający pisk podobny do dźwięku ładowania lampy błyskowej, który nagle zostaje przerwany przez głośne klaśnięcie przypominające strzał z karabinu laserowego w filmach sci-fi.

5. Lirogon

Last but not least – niekwestionowany król wszystkich dźwiękonaśladowców, chodzący dyktafon, który bije na głowę nawet najbardziej uzdolnione papugi. Altanniki kusiły partnerki swoimi plastycznymi dziełami sztuki, nogale wabiły samiczki … cóż, kupą kompostu, a lirogony stosują całkowicie odmienną strategię. Samce kolekcjonują dźwięki zasłyszane w buszu i wykorzystują je w swoich pieśniach godowych. Nie ograniczają się przy tym tylko do głosów innych ptaków – oprócz śmiechu kukabury, chrapliwego skrzeku kakadu lub laserowego strzału trzaskacza lirogon naśladuje także dźwięki wydawane przez biwakowiczów lub pracowników leśnych. To się nazywa bogaty repertuar!

Jeżeli interesują Cię australijskie ptaki, to zapraszamy też do naszej galerii zdjęć z papugami lub innych wpisów o ciekawostkach  przyrodniczych.

The post Ptaki Australii. 5 najbardziej niesamowitych gatunków. appeared first on przedeptane.

]]>
/2013/ptaki-australii/feed/ 11