ptaki Archives - przedeptane /tag/ptaki/ Jedzoki w świat Sat, 15 Feb 2020 11:27:48 +0000 pl-PL hourly 1 https://wordpress.org/?v=6.2.9 Australia: Dziko żyjące papugi uczą się angielskiego /2017/papugi-jezyk/ /2017/papugi-jezyk/#respond Fri, 18 Aug 2017 11:35:46 +0000 /?p=2875 Idziesz przez busz, a tu z gałęzi: „Sie ma, turysto!”. Australijska fauna znowu zaskakuje. W wielu częściach Australii łatwiej trafić na papugę niż na kangura. Od kilu lat w Nowej Południowej Walii mnożyły się doniesienia o dziko żyjących ptakach, które skrzeczą w sposób przypominający ludzką mowę, jednak ornitolodzy długo uważali to za kolejną z miejscowych legend. Dopiero niedawno naukowcy potwierdzili, że informacje te są prawdziwe i mają całkiem prozaiczne wyjaśnienie – dzikie papugi uczą się angielskiego od swoich pobratymców, którzy uciekli z niewoli. „Dzwonili do nas ludzie przekonani o tym, że tracą zmysły, albo że ktoś dosypał im czegoś do drinka, ponieważ na ich ganku pojawiły się stada papug przerzucających się angielskimi frazami!” – przyznaje Martyn Robinson, pracownik Australian Museum. W Sydney mieszkają obecnie duże stada papug, które uciekły wcześniej przed suszą z mniej zaludnionych […]

The post Australia: Dziko żyjące papugi uczą się angielskiego appeared first on przedeptane.

]]>
Idziesz przez busz, a tu z gałęzi: „Sie ma, turysto!”. Australijska fauna znowu zaskakuje.

W wielu częściach Australii łatwiej trafić na papugę niż na kangura. Od kilu lat w Nowej Południowej Walii mnożyły się doniesienia o dziko żyjących ptakach, które skrzeczą w sposób przypominający ludzką mowę, jednak ornitolodzy długo uważali to za kolejną z miejscowych legend. Dopiero niedawno naukowcy potwierdzili, że informacje te są prawdziwe i mają całkiem prozaiczne wyjaśnienie – dzikie papugi uczą się angielskiego od swoich pobratymców, którzy uciekli z niewoli.

„Dzwonili do nas ludzie przekonani o tym, że tracą zmysły, albo że ktoś dosypał im czegoś do drinka, ponieważ na ich ganku pojawiły się stada papug przerzucających się angielskimi frazami!” – przyznaje Martyn Robinson, pracownik Australian Museum. W Sydney mieszkają obecnie duże stada papug, które uciekły wcześniej przed suszą z mniej zaludnionych obszarów. Oswojone papugi po wydostaniu się na wolność dołączają do takich zbiorowisk.

W Australii żyje wiele rodzajów ptaków, które potrafią naśladować dźwięki, melodie, a nawet ludzki głos. Lirogon (więcej o nim tutaj) stara się w ten sposób zwabić samice, z kolei dla kakadu bogate „słownictwo” przekłada się na status w hierarchii danego stada. Najbardziej wygadane osobniki osiągają najwyższe pozycje, a więc nie trzeba ich dwa razy namawiać do nauki nowych dźwięków.

„Papugi są bardzo inteligentne i towarzyskie, komunikacja i kontakt odgrywają w ich grupach ważną rolę.” – kontynuuje Robinson – „Stado szybko podchwytuje i stara się naśladować słowa, które usłyszy od papugi wychowanej przez ludzkiego właściciela. Mam tylko nadzieję, że do stad nie dołączą ptaki, które nauczyły się w domu jakichś wulgaryzmów.”

Jeżeli lubisz australijskie papugi, to rzuć okiem na pęczniejącą galerię ich zdjęć.

źródła: Australian Geographic, Daily TelegraphNextNature

The post Australia: Dziko żyjące papugi uczą się angielskiego appeared first on przedeptane.

]]>
/2017/papugi-jezyk/feed/ 0
Fauna z werandy. Jakie zwierzęta żyją w sydnejskich ogrodach? /2017/zwierzeta-ogrody-sydney-australia/ /2017/zwierzeta-ogrody-sydney-australia/#comments Wed, 18 Jan 2017 07:57:47 +0000 /?p=2569 Jedną z zalet życia na przedmieściach Sydney jest to, że nie trzeba tutaj długo szukać kontaktu z naturą – zwierzęta same przychodzą pod próg. Oto kilka z nich. Aby nie było, że koloryzujemy – wszystkie poniższe zdjęcia zostały wykonane na obszarze zaledwie kilkudziesięciu metrów kwadratowych, niektóre bez wstawania z krzesła. Ptaki Pierzaków jest oczywiście najwięcej – od małych, kolorowych ziarnojadów, poprzez mniejsze i większe papugi, aż po ibisy. Wiele z nich gniazduje na dwóch palmach przy werandzie. Jednym z najładniejszych ptasich gości jest chwostka szafirowa (Malurus cyaneus, wiki). O jej kuzynce pisaliśmy w tekście o gigantycznych eukaliptusach z Zachodniej Australii – jak widać, wszystkie samce ptaków z tej rodziny mają podobnie wyraziste, niebieskie upierzenie. Chwostki mają plus za wrażenia estetyczne, ale minus za charakter – są tak naspidowane, że Darek od lat daremnie próbuje zdobyć chociaż jedno ostre zdjęcie. Poniżej zamieszczamy fotkę z szufladki „close […]

The post Fauna z werandy. Jakie zwierzęta żyją w sydnejskich ogrodach? appeared first on przedeptane.

]]>
Jedną z zalet życia na przedmieściach Sydney jest to, że nie trzeba tutaj długo szukać kontaktu z naturą – zwierzęta same przychodzą pod próg. Oto kilka z nich.

Aby nie było, że koloryzujemy – wszystkie poniższe zdjęcia zostały wykonane na obszarze zaledwie kilkudziesięciu metrów kwadratowych, niektóre bez wstawania z krzesła.

Ptaki

Pierzaków jest oczywiście najwięcej – od małych, kolorowych ziarnojadów, poprzez mniejsze i większe papugi, aż po ibisy. Wiele z nich gniazduje na dwóch palmach przy werandzie.

Jednym z najładniejszych ptasich gości jest chwostka szafirowa (Malurus cyaneus, wiki). O jej kuzynce pisaliśmy w tekście o gigantycznych eukaliptusach z Zachodniej Australii – jak widać, wszystkie samce ptaków z tej rodziny mają podobnie wyraziste, niebieskie upierzenie.

Chwostki mają plus za wrażenia estetyczne, ale minus za charakter – są tak naspidowane, że Darek od lat daremnie próbuje zdobyć chociaż jedno ostre zdjęcie. Poniżej zamieszczamy fotkę z szufladki „close enough”.

Bardzo mile widzianym, chociaż płochliwym gościem jest lamparcik plamisty (Pardalotus punctatus, wiki), jeden z najmniejszych australijskich ptaków. Samce dorastają do 8-10 centymetrów, a więc – jak przekonacie się za chwilę – są mniejsze od niektórych „naszych” pająków.

Rano lub wczesnym wieczorem na nasiona traw zlatuje się gromadka drobnych, zawadiackich żarłoków. Kraśniczek czerwonobrewy (wiki) należy do rodziny astryldowatych i w Polsce byłby ciekawym dodatkiem do domowej hodowli (180 złotych sztuka!). Tym bardziej doceniamy fakt, że możemy obserwować je za darmo i bez krat.

Przy płocie rośnie duże cestrum, krzew z rodziny psiankowatych (wiki), które praktycznie nieustannie kwitnie i wabi kilka gatunków miodojadów. Jednym z nich jest miodaczek białouchy (Latrodectus hasselti, wiki).

 Oprócz endemicznych australijskich ptaków w Sydney można spotkać wiele gatunków inwazyjnych, pochodzących z innych kontynentów. Anglicy sprowadzili tutaj nie tylko europejskie wróble i szpaki…

… ale też wiele ptaków z Azji. Najczęstszymi gośćmi są indyjskie majny, które dzięki wrodzonej inteligencji i asertywności szybko rozprzestrzeniły się po całej Australii. Na naszej werandzie rzadziej pojawia się inny, czubaty gość z Indii – bilbil zbroczony (wiki), zwany też „bulbulem”. W Azji od stuleci trzymany był w klatkach, by cieszyć właścicieli swoim śpiewem i kontrastowym upierzeniem, w niektórych krajach organizowano nawet ich pojedynki na wzór walk kogutów.

Z Dalekiego Wschodu pochodzi też synogarlica perłoszyja (Spilopelia chinensis, wiki).

Owady w Sydney

Wiele miejscowych insektów wielokrotnie przerasta swoich europejskich krewniaków. Niedawno wylądował u nas Musgraveia sulciventris (wiki), pluskwiak odżywiający się sokami cytrusów. Owady te są na tyle duże (dorastają do 2,5 cm długości), że na ich bokach można gołym okiem zauważyć przetchlinki.

Żuki też są niczego sobie. Lecącego „cowboy beetle” (Chondropyga dorsalis, wiki) słychać z odległości kilkunastu metrów.

Generalnie nie narzekamy na brak sześcionogów. Czasem na werandzie pojawi się ogromny, szafirowy motyl, czasem modliszka, patyczak lub turkuć podjadek, wieczorem nie dają nam spać świerszcze i cykady. Zdecydowanie królują jednak mrówki, które na szczęście nie sprawiają większego kłopotu, o ile akurat nie popełnią zbiorowego samobójstwa w szklance z sokiem lub piwem. Kilka razy zauważyliśmy jednak mały dramat: do przydomowej kolonii regularnie przychodzi na polowanie żołnierz (tzw. „robotnica major”) inwazyjnego gatunku Pheidole megacephala (wiki). Żołnierze o absurdalnie przerośniętych głowach są wielokrotnie więksi od lokalsów, a więc starcie trwa zwykle tyle, co walka Pudzian-Popek.

Pająki w Sydney

W domu i w ogrodzie spotkaliśmy już dwa stosunkowo niebezpieczne ośmionogi. Raz trafił nam się tzw. white-tailed spider (Lampona murinawiki), w ogrodzie mieszkał z kolei jadowity, ale zdecydowanie przereklamowany redback (Latrodectus hasselti, wiki), bliski kuzyn czarnej wdowy. Redbacki można spotkać na terenie całego Sydney, ale to raczej płoche zwierzęta, które większość czasu spędzają w ukryciu.

Jak widać, chociaż australijskie pająki mają paskudną renomę, to można z nimi żyć w zgodzie. Ukąszenia zdarzają się rzadko, a poważniejsze powikłania jeszcze rzadziej.

Oprócz dwóch jadowitych delikwentów na werandę zawita też czasem wielgachny huntsman. Jego rozmiary i szybkość mogą skłonić do zabrudzenia kalesonów nawet największego twardziela, ale trzeba pamiętać, że huntsmany są nieszkodliwe i pożyteczne. Każda wizyta „Szybkiego Zdzicha” jest małym wydarzeniem.

W zaroślach można też trafić na małe skakuny. Z bliska może i wyglądają kosmicznie…

… ale tak naprawdę są uroczymi, ciekawskimi stworzeniami, które w pełni zasłużyły na miano „labradorów wśród pająków”.

W bonusie dorzucamy dwóch regularnych gości – w dzień po ścianach domu śmiga kilkanaście drobnych jaszczurek, w nocy przychodzą rozkosznie niezdarne kitanki (dawniej pałanki kuzu, wiki) podjadające owoce mango z sąsiedniego drzewa. Ostatnio nasze palmy zaczęły odwiedzać też owocożerne nietoperze – rudawki, czyli tzw. flying foxy.

To zaledwie mała część zwierzyny, która baluje w naszym ogródku. Wpadajcie więc od czasu do czasu – będziemy na bieżąco dodawali zdjęcia nowych gatunków lub wymieniali fotki na lepsze i ostrzejsze.

Polecamy też inne wpisy o australijskich zwierzakach, o tu!

The post Fauna z werandy. Jakie zwierzęta żyją w sydnejskich ogrodach? appeared first on przedeptane.

]]>
/2017/zwierzeta-ogrody-sydney-australia/feed/ 9
Tajemnica kręgów na tasmańskich polach wyjaśniona! /2015/tajemnica-kregow-na-tasmanskich-polach-wyjasniona/ /2015/tajemnica-kregow-na-tasmanskich-polach-wyjasniona/#comments Wed, 05 Aug 2015 12:41:02 +0000 /?p=1116 Ku wielkiemu rozczarowaniu ufologów komisja badająca tajemnicze zjawisko stwierdziła, że winowajcami są… zwierzęta na haju. Tasmańskich rolników od lat niepokoiły kręgi pojawiające się w miejscowych uprawach maku. Po zbadaniu sprawy udało się odkryć przyczynę – okazało się, że miejscowe walabie (mniejsi krewni kangurów) przychodzą na pola, by żywić się makówkami zawierającymi liczne alkaloidy wykorzystywane do produkcji leków. „Mamy problem z kangurami” – przyznaje Lara Giddings, Prokurator Generalny Tasmanii – „Przychodzą na pola, ćpają i biegają w kółko”. Jeden z farmerów twierdzi, że walabie wracają regularnie: „Przyjdą, zjedzą kilka maków i znikają. Później wracają, zrobią kilka kółek jak konie na wybiegu. Wygląda to tak, jakby wiedziały, kiedy mają dosyć.” Tasmania jest jednym z największych światowych producentów opium przetwarzanego na kodeinę, morfinę i inne leki. Biznes wart 80 milionów dolarów generuje około 50 procent ogólnoświatowej produkcji legalnego opium. Walabie nie są jedynymi australijskimi zwierzętami, które zasmakowały w używkach. W innych […]

The post Tajemnica kręgów na tasmańskich polach wyjaśniona! appeared first on przedeptane.

]]>
Walabia, Południowa Tasmania

Ku wielkiemu rozczarowaniu ufologów komisja badająca tajemnicze zjawisko stwierdziła, że winowajcami są… zwierzęta na haju.
Tasmańskich rolników od lat niepokoiły kręgi pojawiające się w miejscowych uprawach maku. Po zbadaniu sprawy udało się odkryć przyczynę – okazało się, że miejscowe walabie (mniejsi krewni kangurów) przychodzą na pola, by żywić się makówkami zawierającymi liczne alkaloidy wykorzystywane do produkcji leków.

„Mamy problem z kangurami” – przyznaje Lara Giddings, Prokurator Generalny Tasmanii – „Przychodzą na pola, ćpają i biegają w kółko”. Jeden z farmerów twierdzi, że walabie wracają regularnie: „Przyjdą, zjedzą kilka maków i znikają. Później wracają, zrobią kilka kółek jak konie na wybiegu. Wygląda to tak, jakby wiedziały, kiedy mają dosyć.”

Tasmania jest jednym z największych światowych producentów opium przetwarzanego na kodeinę, morfinę i inne leki. Biznes wart 80 milionów dolarów generuje około 50 procent ogólnoświatowej produkcji legalnego opium.

Kakadu, Sydney

Walabie nie są jedynymi australijskimi zwierzętami, które zasmakowały w używkach. W innych częściach Australii uprawy maku są atakowane przez papugi kakadu – w tym wypadku powiedzenie „dać sobie w czuba” nabiera całkowicie nowego znaczenia.

źródło: Reset.me

The post Tajemnica kręgów na tasmańskich polach wyjaśniona! appeared first on przedeptane.

]]>
/2015/tajemnica-kregow-na-tasmanskich-polach-wyjasniona/feed/ 11
Melbourne: Seks i pingwiny w sweterkach! /2015/melbourne-pingwiny/ /2015/melbourne-pingwiny/#comments Wed, 25 Mar 2015 16:46:25 +0000 /?p=908 Melbourne może nie jest tak wystrzałowe jak Sydney, ale ma duże serce – i malutkie pingwiny. St Kilda to dzielnica leżakowania, łażenia po barach i bujania się z artystyczną bohemą. W dzień można tutaj paść na plaży lub zabawić się w historycznym lunaparku, jednak w nocy turyści przybywają tu z zupełnie innego powodu. Na końcu molo, za stylowym budynkiem z 1904 roku (patrz pierwsze zdjęcie), w przystani otoczonej wałem z głazów odbywa się ptasie show – dziesiątki pingwinów wracają z łowów do swoich gniazd. Przybyliśmy na miejsce tuż przed zachodem słońca, aby znaleźć się jak najbliżej akcji – na drewnianym podeście u podnóża głazów zebrała się już liczna grupa widzów czekających na przybycie gwiazd wieczoru. Na miejscu nie wolno używać latarek ani fleszy (i bardzo dobrze!), ciemność oświetlają tylko czerwone lampy wolontariuszy, którzy dbają o bezpieczeństwo i komfort obserwujących i obserwowanych. Chwilę po zapadnięciu zmroku taflę wody […]

The post Melbourne: Seks i pingwiny w sweterkach! appeared first on przedeptane.

]]>
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Melbourne może nie jest tak wystrzałowe jak Sydney, ale ma duże serce – i malutkie pingwiny.

St Kilda to dzielnica leżakowania, łażenia po barach i bujania się z artystyczną bohemą. W dzień można tutaj paść na plaży lub zabawić się w historycznym lunaparku, jednak w nocy turyści przybywają tu z zupełnie innego powodu. Na końcu molo, za stylowym budynkiem z 1904 roku (patrz pierwsze zdjęcie), w przystani otoczonej wałem z głazów odbywa się ptasie show – dziesiątki pingwinów wracają z łowów do swoich gniazd.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Przybyliśmy na miejsce tuż przed zachodem słońca, aby znaleźć się jak najbliżej akcji – na drewnianym podeście u podnóża głazów zebrała się już liczna grupa widzów czekających na przybycie gwiazd wieczoru. Na miejscu nie wolno używać latarek ani fleszy (i bardzo dobrze!), ciemność oświetlają tylko czerwone lampy wolontariuszy, którzy dbają o bezpieczeństwo i komfort obserwujących i obserwowanych.

Chwilę po zapadnięciu zmroku taflę wody rozcięło pasemko fal w kształcie litery V. Czarna główka pojawiła się nad wodą, znowu zniknęła i wyskoczyła o kilka metrów bliżej. Małe to, ale szybkie jak diabli.

Pingwin Melbourne

Pierwsze pingwiny wyglądały na lekko speszone. Wyskoczyły z wody na piasek, zgarbiły się i po chwili człapania w miejscu przebiegły tuż pod naszymi nogami i zniknęły w skalnych szczelinach. Kolejni goście nabierali jednak odwagi – coraz częściej paradowali wzdłuż podestu, a w końcu zostawali na dłużej, aby powitać znajomych powracających z morza.

Pingwin Melbourne

Pingwiny małe są – nomen omen – najmniejszymi pingwinami na świecie, w pozycji wyprostowanej mają 34 centymetry wysokości, ważą zaledwie półtora kilograma. Zamieszkują wybrzeża Australii, Nowej Zelandii i Tasmanii, chociaż podobno pojawiły się aż w Chile. Na Nowej Zelandii nazywane są „blue penguins”, a w Australii „little penguins”.

Możemy w tym miejscu obalić dwie miejskie legendy związane z tymi maluchami. Pierwsza – Australijczycy nazywali je wcześniej „fairy penguins”, więc przez jakiś czas miejscowi konserwatyści rozsiewali plotki, że zmianę nomenklatury wymusili aktywiści LGBT („fairy” to nie tylko wróżka, ale też niewybredne określenie homoseksualisty). Fałsz.

Pingwiny Melbourne

Drugą legendą są słynne „sweterki dla pingwinów”. Po wycieku ropy w 2000 roku pewna organizacja poprosiła miłośników przyrody o przesyłanie wełnianych sweterków, które mogłyby ogrzać poszkodowanych i wchłonąć zanieczyszczenia pokrywające ich pióra. Akcja szybko wymknęła się spod kontroli i osiągnęła globalny rozmach, w Internecie pojawiły się instrukcje i szablony do szydełkowania. Gdy liczba nadesłanych sweterków przekroczyła 15.000, organizatorzy musieli oficjalnie poprosić o wstrzymanie dalszych działań.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Podobne historie wracają jak bumerang, najnowsza pochodzi z 2014 roku. Nie musicie jednak sięgać po druty i kłębki – większość ekspertów twierdzi, że takie akcje (jakkolwiek sympatyczne) nie mają większego wpływu na dobrostan pingwinów. Swetry niewiele pomagają, a mogą nawet zaszkodzić, ponieważ ich ubieranie stresuje zwierzęta. Jeżeli zaś chodzi o walory estetyczne, to pingwiny małe są wystarczająco urocze nawet bez pomocy modnych dodatków.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wróćmy jednak na plażę, a raczej do sensacyjnego tytułu tego wpisu.

W pewnym momencie w ciemności zaczęły się odzywać dziwne skrzeki – stojąca obok nas wolontariuszka uniosła lekko brew i zawyrokowała: „O, stosunek”. Skierowała snop czerwonego światła na piasek, gdzie dwa małe pingwiny faktycznie zajmowały się robieniem jeszcze mniejszych pingwiniątek.

Nota bene: chyba mamy na te zwierzaki jakiś zły wpływ, bo już drugi raz wniosły w naszą fotorelację wątki erotyczne (patrz kangury z poprzedniej wyprawy)

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Na szczęście reszta pingwinów zachowała pozory przyzwoitości i grzecznie pozowała do zdjęć. Może wiedzą, że pomimo conocnego najazdu turystów kolonia z St Kilda ma się całkiem dobrze? W wielu innych miejscach pingwiny małe atakowane są przez drapieżniki zawleczone tutaj z Europy; w ubiegłym roku w jednym z takich zajść fretki wybiły na Nowej Zelandii 29 ptaków.

Władze Victorii szukają więc nowych sposobów na ratowanie sytuacji – po tym, co zdziczałe koty i lisy w ciągu 5 lat zmniejszyły liczebność kolonii na wyspie Middle Island z 1000 do 4 (!) osobników, do akcji wkroczyły specjalnie tresowane owczarki maremma, które wkrótce zaczęły przywracać pierwotną równowagę. Więcej o tym niezwykłym eksperymencie możecie przeczytać tutaj.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wrócimy jeszcze do Melbourne w kilku kolejnych notkach. Pisaliśmy już o wspaniałej miejscowej sztuce ulicznej i o festiwalu jedzenia w Queen Victoria Market, napiszemy jeszcze o będą ogrodach botanicznych. Tymczasem niech utuli was do snu rzężenie ptactwa w smokingach.

The post Melbourne: Seks i pingwiny w sweterkach! appeared first on przedeptane.

]]>
/2015/melbourne-pingwiny/feed/ 10
Wdzięczny jak zwierzę. Historia Penguina. /2015/wdzieczny-jak-zwierze/ /2015/wdzieczny-jak-zwierze/#comments Sat, 14 Mar 2015 17:44:07 +0000 /?p=881 O ptaku, któremu pewna rodzina odmieniła życie. I o rodzinie, której odmienił życie pewien ptak. W 2013 roku dziewięcioletni Noah Bloom znalazł w trawie pisklę srokacza, które wypadło z gniazda. Zaniósł je do domu, gdzie znajda otrzymała imię Penguin (pingwin) i cała rodzina – rodzice Cameron i Sam oraz trójka dzieci – przez kilka tygodni opiekowali się sierotą, aż ta w końcu wróciła do zdrowia. Okazało się jednak, że to był dopiero początek przygody rodziny Bloomów z Nowej Południowej Walii. A photo posted by Penguin Bloom (@penguinthemagpie) on Jan 2, 2014 at 7:29pm PST Gdy Penguin w końcu podrósł na tyle, aby się usamodzielnić, został wypuszczony na wolność. Jednak wkrótce okazało się, że on sam wcale nie zamierza zniknąć z życia swoich opiekunów – od tego czasu codziennie odwiedza ich dom, towarzyszy domownikom w trakcie obiadu i poobiedniej sjesty, […]

The post Wdzięczny jak zwierzę. Historia Penguina. appeared first on przedeptane.

]]>
penguin, ptak, Australia

O ptaku, któremu pewna rodzina odmieniła życie. I o rodzinie, której odmienił życie pewien ptak.

W 2013 roku dziewięcioletni Noah Bloom znalazł w trawie pisklę srokacza, które wypadło z gniazda. Zaniósł je do domu, gdzie znajda otrzymała imię Penguin (pingwin) i cała rodzina – rodzice Cameron i Sam oraz trójka dzieci – przez kilka tygodni opiekowali się sierotą, aż ta w końcu wróciła do zdrowia. Okazało się jednak, że to był dopiero początek przygody rodziny Bloomów z Nowej Południowej Walii.

Gdy Penguin w końcu podrósł na tyle, aby się usamodzielnić, został wypuszczony na wolność. Jednak wkrótce okazało się, że on sam wcale nie zamierza zniknąć z życia swoich opiekunów – od tego czasu codziennie odwiedza ich dom, towarzyszy domownikom w trakcie obiadu i poobiedniej sjesty, popołudniami czeka na dzieci wracające ze szkoły. „Wygląda jak pies merdający ogonem – siedzi na drzewie i bije skrzydłami z radości” – powiedział ojciec rodziny w wywiadzie dla stacji ABC.


Penguin stał się także gwiazdą Internetu, jego konto na Instagramie ma obecnie ponad 38 tysięcy fanów (już trzeci raz zmieniamy tę liczbę – gdy zaczynaliśmy pisać tę notkę, profil Penguina śledziło „tylko” 10 tysięcy fanów).

Chociaż srokacze z wyglądu przypominają nasze krukowate – wrony, gawrony, sroki – to należą one do osobnej rodziny. Z krukowatymi mają jednak jedną wspólną cechę: nieprzeciętną inteligencję, ciekawość i zamiłowanie do zabawy.


Już podczas pierwszego pobytu w Australii szybko przyciągnęły naszą uwagę, gdy zaintrygowane jakimś ruchem lub przedmiotem przylatywały na wyciągnięcie ręki. Wiele ptaków z rodziny srokaczy wydaje też przenikliwy, dźwięczny głos, którego możecie posłuchać w poniższym filmiku:

Zresztą Penguin – jak widać – jest też melomanem:


Srokacze szybko zaprzyjaźniają się z ludźmi, a więc nic dziwnego, że Penguin tak przywiązał się do rodziny Bloomów.

Od jakiegoś czasu w Australii trwa dyskusja nad ekologicznymi następstwami trzymania w domu zwierząt pochodzących z innych kontynentów. Obce gatunki często wyrządzają katastrofalne szkody w lokalnym ekosystemie – największym zagrożeniem są przede wszystkim koty, które od początku były jednym z głównych czynników powodujących wymieranie rodzimych, australijskich gatunków.


Niektórzy naukowcy – na przykład Tim Flannery w swojej fenomenalnej pracy The Future Eaters – proponują, aby Australijczycy zamiast psów, kotów i egzotycznych papug zaczęli oswajać właśnie srokacze, australijskie papugi, oposy i jaszczurki – tak, jak robili to ich dziadkowie jeszcze do połowy XX wieku. Być może najlepszym argumentem „za” jest właśnie historia Penguina i jego nowej rodziny.

Post scriptum: jeżeli nie przedeptaliście jeszcze na nasz Instagram, to serdecznie zapraszamy :)

źródła: BoredPanda, Instagram

The post Wdzięczny jak zwierzę. Historia Penguina. appeared first on przedeptane.

]]>
/2015/wdzieczny-jak-zwierze/feed/ 9
Ptaki Australii. 5 najbardziej niesamowitych gatunków. /2013/ptaki-australii/ /2013/ptaki-australii/#comments Sun, 07 Jul 2013 17:56:11 +0000 /?p=428 Australijskie ptaki to nie tylko strusie emu, kazuary, kakadu czy czarne łabędzie. Dzisiaj chcemy Wam przedstawić kilka mniej znanych, ale nie mniej intrygujących opierzonych mieszkańców Australii. 1. Kukabura chichotliwa Oprócz kangura i dziobaka jednym ze zwierzęcych symboli czerwonego kontynentu jest olbrzymi zimorodek zwany przez Australijczyków „kookaburra” lub „laughing jackass” (rechoczący osioł). Jego charakterystyczny śmiech jest nieodłącznym akompaniamentem australijskiego krajobrazu.  2. Nogal brunatny Ten australijski ptak intryguje ornitologów swoim osobliwym zachowaniem w okresie lęgowym, który całkowicie pozostaje w reżyserii dominującego samca. Nogal, który jest niewiele większy od naszej kury, tworzy olbrzymi kopiec liści (2 do 4 ton materiału!), w którym składa jaja kilka jego partnerek.  Gnijące rośliny wytwarzają ciepło, a samiec – którego dziób wyposażony jest w naturalny termometr – reguluje temperaturę inkubatora poprzez rozkopywanie lub zasypywanie kopca. 3. Altanniki Australijskie ptaki, które doprowadziły zwyczaje godowe […]

The post Ptaki Australii. 5 najbardziej niesamowitych gatunków. appeared first on przedeptane.

]]>
Australijskie ptaki to nie tylko strusie emu, kazuary, kakadu czy czarne łabędzie. Dzisiaj chcemy Wam przedstawić kilka mniej znanych, ale nie mniej intrygujących opierzonych mieszkańców Australii.

1. Kukabura chichotliwa

Oprócz kangura i dziobaka jednym ze zwierzęcych symboli czerwonego kontynentu jest olbrzymi zimorodek zwany przez Australijczyków „kookaburra” lub „laughing jackass” (rechoczący osioł). Jego charakterystyczny śmiech jest nieodłącznym akompaniamentem australijskiego krajobrazu.

Kukabura chichotliwa - australijskie ptaki

 2. Nogal brunatny

Ten australijski ptak intryguje ornitologów swoim osobliwym zachowaniem w okresie lęgowym, który całkowicie pozostaje w reżyserii dominującego samca. Nogal, który jest niewiele większy od naszej kury, tworzy olbrzymi kopiec liści (2 do 4 ton materiału!), w którym składa jaja kilka jego partnerek.  Gnijące rośliny wytwarzają ciepło, a samiec – którego dziób wyposażony jest w naturalny termometr – reguluje temperaturę inkubatora poprzez rozkopywanie lub zasypywanie kopca.

Nogal brunatny - australijskie ptaki - zwierzęta

3. Altanniki

Australijskie ptaki, które doprowadziły zwyczaje godowe do rangi sztuki plastycznej. Samiec stara się zaimponować samicy budując skomplikowaną strukturę z gałązek, a następnie ozdabia swoje dzieło kolorowymi elementami, które znajduje (lub podkrada ludziom) w najbliższej okolicy. Ptaki przez całe godziny aranżują barwne kompozycje z owoców, muszelek, łusek, odłamków szkła lub plastiku. Fascynujący jest fakt, że cała konstrukcja nie jest gniazdem – ma spełniać wyłącznie funkcję estetyczną i … erotyczną!

4. Trzaskacz czarnoczuby

Tzw. „whipbird” wydaje jeden z naszych ulubionych ptasich głosów, który zawsze będzie nam się kojarzył z przechadzkami po lasach wschodniej Australii. Najbardziej charakterystyczny głos miały ptaki z okolicy Sydney – najpierw odzywa się narastający pisk podobny do dźwięku ładowania lampy błyskowej, który nagle zostaje przerwany przez głośne klaśnięcie przypominające strzał z karabinu laserowego w filmach sci-fi.

5. Lirogon

Last but not least – niekwestionowany król wszystkich dźwiękonaśladowców, chodzący dyktafon, który bije na głowę nawet najbardziej uzdolnione papugi. Altanniki kusiły partnerki swoimi plastycznymi dziełami sztuki, nogale wabiły samiczki … cóż, kupą kompostu, a lirogony stosują całkowicie odmienną strategię. Samce kolekcjonują dźwięki zasłyszane w buszu i wykorzystują je w swoich pieśniach godowych. Nie ograniczają się przy tym tylko do głosów innych ptaków – oprócz śmiechu kukabury, chrapliwego skrzeku kakadu lub laserowego strzału trzaskacza lirogon naśladuje także dźwięki wydawane przez biwakowiczów lub pracowników leśnych. To się nazywa bogaty repertuar!

Jeżeli interesują Cię australijskie ptaki, to zapraszamy też do naszej galerii zdjęć z papugami lub innych wpisów o ciekawostkach  przyrodniczych.

The post Ptaki Australii. 5 najbardziej niesamowitych gatunków. appeared first on przedeptane.

]]>
/2013/ptaki-australii/feed/ 11