jedzenie Archives - przedeptane /tag/jedzenie/ Jedzoki w świat Sun, 16 Oct 2016 21:22:10 +0000 pl-PL hourly 1 https://wordpress.org/?v=6.2.9 Festiwal jedzenia w Queen Victoria Market. Melbourne. /2015/festiwal-jedzenia-w-queen-victoria-market-melbourne/ /2015/festiwal-jedzenia-w-queen-victoria-market-melbourne/#comments Wed, 04 Nov 2015 06:32:27 +0000 /?p=1339 Melbourne słynie ze swoich kawiarni i restauracji. Miłośnicy dobrego jedzenia znajdą tutaj jeszcze jedną gratkę – w Queen Victoria Market czeka na nich najlepsza wyżerka na całej półkuli południowej. Queen Victoria Market szczyci się ponad 120-letnią tradycją – powstał w 1878 roku i od początku stał się popularnym miejscem zakupów i spotkań. Do dzisiaj nie ma w Melbourne lepszego miejsca, w którym można by było kupić świeże owoce, warzywa, mięso lub sery. Jak już wspomnieliśmy, jest to podobno największy food market na półkuli południowej – rozciąga się na kilka bloków i na jego terenie znajduje się około 600 sklepów i straganów. W dodatku liczba ta wzrasta, gdy na terenach marketu organizowane są regularne imprezy. Nam udało się pewnego dnia wbić na festiwal jedzenia, na którym można było spróbować potraw i napojów praktycznie z całego globu. Queen Victoria […]

The post Festiwal jedzenia w Queen Victoria Market. Melbourne. appeared first on przedeptane.

]]>
Melbourne słynie ze swoich kawiarni i restauracji. Miłośnicy dobrego jedzenia znajdą tutaj jeszcze jedną gratkę – w Queen Victoria Market czeka na nich najlepsza wyżerka na całej półkuli południowej.

Queen Victoria Market szczyci się ponad 120-letnią tradycją – powstał w 1878 roku i od początku stał się popularnym miejscem zakupów i spotkań. Do dzisiaj nie ma w Melbourne lepszego miejsca, w którym można by było kupić świeże owoce, warzywa, mięso lub sery.

Jak już wspomnieliśmy, jest to podobno największy food market na półkuli południowej – rozciąga się na kilka bloków i na jego terenie znajduje się około 600 sklepów i straganów. W dodatku liczba ta wzrasta, gdy na terenach marketu organizowane są regularne imprezy. Nam udało się pewnego dnia wbić na festiwal jedzenia, na którym można było spróbować potraw i napojów praktycznie z całego globu.

Queen Victoria Market – świat smaków w Melbourne

Już z daleka wabiła nas wspaniała mieszanka zapachów. Wzdłuż przejść rozmieszczonych było kilkadziesiąt stoisk, w których królowały przede wszystkim kuchnie egzotyczne.

Oczywiście nie zabrakło też australijskich specjałów, włącznie z burgerami z mięsa krokodyla, kangura i wielbłąda. I tu ciekawostka – typowy australijski hamburger może zawierać jajko sadzone, a nawet ananas, jednak absolutnie KONIECZNYM składnikiem jest plasterek marynowanego buraka. Serio, Australijczycy traktują tę sprawę śmiertelnie poważnie, a w wersji de luxe (tzw. „hamburger with the lot”) dodają jeszcze bekon i komplet sosów. O co jednak chodzi z tym burakiem?

Pierwsze buraczane burgery zaczęły się pojawiać w latach 40. XX wieku, jednak nikt już dokładnie nie pamięta, skąd wziął się ten dziwny zwyczaj. Jedna z teorii twierdzi, że na początku australijscy żołnierze psuli w ten sposób hamburgery swoim amerykańskim kolegom w trakcie wspólnej rekreacji, ale stopniowo sami przyzwyczaili się do tego pomysłu. Czort wie. Buraki zostały i burger bez czerwonego plasterka uważany jest za świętokradztwo.

Queen Victoria Market, festiwal jedzenia, Melbourne

Nas jednak jak zawsze oczarowała kuchnia azjatycka, do której mamy ogromny sentyment.

W końcu zaatakowaliśmy też stoiska z innych części świata. A było z czego wybierać – zaprezentowała się kuchnia hiszpańska, meksykańska i brazylijska, zahaczyliśmy o stoiska ze słodyczami i napojami. Na końcu supermarketu można było kupić składniki, półprodukty i przyprawy, a przede wszystkim przepyszny miód z Tasmanii. Szał.

Na pewno jeszcze kiedyś napiszemy o tasmańskich miodach – są niesamowicie aromatyczne, ale nie wolno ich wywozić z Tasmanii w bagażu, a gatunki z oficjalnej dystrybucji nie są z reguły tak dobre.

Małym odkryciem było dla nas tzw. „tornado potato”. Ta koreańska potrawa powstała stosunkowo niedawno, w 2007 roku, i jest aż podejrzanie prosta – to spirala z ziemniaka usmażona w oleju i panierowana w mieszance sera, cebuli i przypraw. Brzmi banalnie, smakuje bosko. Na koniec dobiliśmy się jeszcze craftowym piwem. Dzień-ideał.

Market jest otwarty przez pięć dni w tygodniu (czyli codziennie oprócz poniedziałku i środy), przed zaplanowaniem wizyty warto też sprawdzić, czy w najbliższym czasie nie odbywają się tam jakieś ciekawe imprezy.

Wszystkie informacje o aktualnych wydarzeniach i atrakcjach znajdziesz oczywiście na oficjalnej stronie Queen Victoria Market: www.qvm.com.au

Zapraszamy też do naszych pozostałych wpisów z Melbourne i okolic – do relacji ze spotkania z pingwinami i z roadtripa po Great Ocean Road.

The post Festiwal jedzenia w Queen Victoria Market. Melbourne. appeared first on przedeptane.

]]>
/2015/festiwal-jedzenia-w-queen-victoria-market-melbourne/feed/ 10
Australia za darmo? Australia tanio? Nie, to nie jest oksymoron. /2014/australia-tanio/ /2014/australia-tanio/#comments Wed, 22 Jan 2014 17:06:00 +0000 /?p=464 … czyli o tym, jak jeść i mieszkać w Australii bez grosza przy duszy. W polskiej blogosferze można znaleźć kilka artykułów, które pomogą skroić koszty podróżowania po Australii. Sami korzystaliśmy z cennych rad zamieszczonych na blogu Los Wiaheros, małe kompendium sposobów na finansową suszę zamieściła Ola Świstów na Pojechana.pl. W trakcie naszego czteromiesięcznego pobytu u kangurów „odkryliśmy” przez przypadek jeszcze jedną opcję, dzięki której zaoszczędziliśmy znaczącą część naszego budżetu. O co cho? Australia tanio, a dobrze! Po kilku tygodniach pobytu w Cairns w północnym Queenslandzie powoli zaczęliśmy wpadać w frustrację – nawet najtańsze noclegi w „dormach” (dormitories, czyli pokojach dla kilku-, a nawet kilkunastu backpackerów) poważnie uszczuplały nasze zasoby, a nasz ukochany CouchSurfing okazał się być kompletną porażką. W czasie europejskiego lata, gdy na południu Australii robi się wietrzno i chłodno, na północ kontynentu uciekają […]

The post Australia za darmo? Australia tanio? Nie, to nie jest oksymoron. appeared first on przedeptane.

]]>
… czyli o tym, jak jeść i mieszkać w Australii bez grosza przy duszy.

W polskiej blogosferze można znaleźć kilka artykułów, które pomogą skroić koszty podróżowania po Australii. Sami korzystaliśmy z cennych rad zamieszczonych na blogu Los Wiaheros, małe kompendium sposobów na finansową suszę zamieściła Ola Świstów na Pojechana.pl. W trakcie naszego czteromiesięcznego pobytu u kangurów „odkryliśmy” przez przypadek jeszcze jedną opcję, dzięki której zaoszczędziliśmy znaczącą część naszego budżetu. O co cho?

Australia tanio, a dobrze!

Po kilku tygodniach pobytu w Cairns w północnym Queenslandzie powoli zaczęliśmy wpadać w frustrację – nawet najtańsze noclegi w „dormach” (dormitories, czyli pokojach dla kilku-, a nawet kilkunastu backpackerów) poważnie uszczuplały nasze zasoby, a nasz ukochany CouchSurfing okazał się być kompletną porażką. W czasie europejskiego lata, gdy na południu Australii robi się wietrzno i chłodno, na północ kontynentu uciekają nie tylko turyści z całego świata, ale i młodzi Australijczycy. Konkurencja jest olbrzymia, wolne miejsca znikają w okamgnieniu, ceny strzelają w górę. I tu pewnego wieczora ktoś w naszym hostelu wspomniał o możliwości darmowych noclegów.

IMG_7674

Okazało się, że taką opcję oferują dwie ogólnoświatowe sieci – WWOOF oraz HelpExchange (w skrócie HelpX). Obie zrzeszają organizacje i osoby, które oferują nocleg i wyżywienie w nagrodę za pracę fizyczną. W WWOOF-ie  jest to praca na farmach organicznych, HelpX jest bardziej otwarty – czasami pracodawcami są organizacje humanitarne, hostele, a nawet prywatni właściciele domów, którzy potrzebują kilku rąk do sprzątania, wyprowadzania psa na spacer lub podlewania palm w ogrodzie.

Właściwie jedynym wydatkiem jest wejście do systemu. W WWOOFIe trzeba kupić książkę z adresami farm, chociaż przy odrobinie szczęścia można ją od kogoś pożyczyć i przepisać kilka numerów telefonicznych. W HelpX należy dokonać płatnej rejestracji na stronie internetowej, na której można potem skorzystać z mapki do wyszukiwania potencjalnych pracodawców. Ponieważ Zosia musiała codziennie dojeżdżać do szkoły, a wszystkie farmy w Cairns znajdowały się daleko poza miastem, postanowiliśmy skorzystać z drugiej opcji – wybraliśmy HelpX. Ta decyzja praktycznie uratowała całą naszą wyprawę, ponieważ ustawiła nas aż do końca pobytu w Queenslandzie.

JIMG_1746morningbay

Wystarczył jeden telefon, krótka rozmowa na miejscu i przez półtora miesiąca nie musieliśmy się troszczyć o wielką część naszych wydatków. Warunki pracy w hostelu dla backpackerów były proste – każde z nas musiało przepracować dziennie 3 godziny, za co trzymaliśmy własny dwuosobowy pokój oraz darmowe śniadania i obiadokolacje.

Do tego dochodziły zniżki na wiele usług oraz możliwość korzystania z basenu, z darmowych podwózek do centrum oraz uczestnictwa w wycieczkach organizowanych przez hostel dla studenckiej braci. W dodatku w odległości 20 minut spokojnego spaceru od hostelu znajdował się przepiękny ogród botaniczny, który był jednocześnie punktem startowym dla pieszych wycieczek w dżunglę pokrywającą okoliczne stoki. Żyć, nie umierać.

Po raz drugi skorzystaliśmy z HelpX-a w miesiąc później, pod koniec naszego pobytu u kangurów, gdy potrzebowaliśmy znaleźć jakieś spokojne miejsce na kilka ostatnich dni przed odlotem. Jeszcze w trakcie przejazdu z Darwin do Alice Springs umówiliśmy się przez internet z pracodawcą w Sydney. Wiem, że to zabrzmi banalnie, ale rzeczywistość przekroczyła wszelkie nasze oczekiwania – czekało na nas dokładne przeciwieństwo hałaśliwego, tłocznego hostelu w Cairns. Mały raj na ziemi.

Stare, drewniane schronisko Pittwater YHA znajduje się na północy Sydney, na wyspie, w samym środku parku narodowego. Jego zarządcy – przemiła para, Michael i Sarah – prawie przepraszali nas za to, że zgodnie z zasadami HelpX musimy dla nich pracować, zamiast wałęsania się po eukaliptusowym lesie. A nam wcale to nie przeszkadzało. Podczas sprzątania i mycia okien obok nas kicały małe, puchate walabie (czyli coś, co my, Europejczycy, nazywamy małymi kangurami), podczas śniadania towarzyszyły nam kookaburry i wrony, do poidełek na werandzie zlatywały się śnieżnobiałe kakadu. Po skończeniu obowiązków mieliśmy wolne – mogliśmy przechadzać się po parku, popłynąć łódką na przystanek z autobusami do centrum Sydney albo wypożyczyć kajaki i pływać do woli w plątaninie zatok i lasów namorzynowych.

kakadu Australia Sydney

Tak wyglądały nasze doświadczenia z HelpX – inni też mieli ciekawie. Jeden z naszych znajomych znalazł pracę w Parku Narodowym Kakadu na północy, dalsza dziewczyna pracowała przez jakiś czas dla organizacji ratującej żółwie morskie. Spędziła kilka dni na po plaży, gdzie pilnowała, aby wykluwające się żółwiki bezpiecznie dotarły do oceanu.

Jak widzicie, Australię można zwiedzać stosunkowo tanim kosztem – możliwości są naprawdę spore. Głównym wymogiem jest odpowiednia ilość czasu, ponieważ niektóre instytucje lub pracodawcy przyjmują wolontariuszy co najmniej na kilka dni. Jeżeli jednak znajdziecie się kiedyś w Australii z nadmiarem czasu i niedoborem gotówki, to serdecznie zachęcamy do rozważenia tej opcji wolonturystycznej. Naprawdę warto.

P.S. 1

Uwaga! Praca za nocleg+wyżywienie jest możliwa także na wizie turystycznej (która poza tym nie umożliwia żadnej działalności zarobkowej), ale na wszelki wypadek sprawdźcie, czy aktualnie dotyczy to także systemów typu HelpX.

P.S. 2

Jeżeli zamierzasz odwiedzić Antypody, to zapraszamy do wpisu Pogoda w Australii, który pomoże Ci w zaplanowaniu wyjazdu!

The post Australia za darmo? Australia tanio? Nie, to nie jest oksymoron. appeared first on przedeptane.

]]>
/2014/australia-tanio/feed/ 18
Kambodża – nasze TOP5 /2013/kambodza-najciekawsze-miejsca/ /2013/kambodza-najciekawsze-miejsca/#comments Tue, 30 Jul 2013 18:29:41 +0000 /?p=386 Jakiś czas temu znajoma poprosiła nas o przygotowanie listy naszych ulubionych miejsc w Kambodży. A więc będzie krótko i na temat – oto one: 1. Kompleks świątynny Angkor Możesz wyruszyć z: Siem Reap Kambodżańska destynacja numer jeden. Na jej zwiedzanie wypada poświęcić co najmniej jeden dzień, ponieważ najbardziej znane świątynie są oblegane przez tłumy turystów już od wczesnego ranka. W Siem Reap, które służy za bazę wypadową, można wynająć nawet na kilka dni kierowcę tuk-tuka – jeżeli znajdziecie sobie takiego, który w miarę dobrze zna angielski, to świetnie sprawdzi się w roli przewodnika i pokaże wam mniej znane, bardziej ustronne świątynie lub zaproponuje inne ciekawe miejsca w okolicy. W drodze powrotnej z Angkoru możecie zatrzymać się w muzeum min lądowych lub małej, ale uroczej farmie motyli. 2. Więzienie Tuol Sleng i Pola Śmierci Możesz wyruszyć z: Phnom […]

The post Kambodża – nasze TOP5 appeared first on przedeptane.

]]>
Jakiś czas temu znajoma poprosiła nas o przygotowanie listy naszych ulubionych miejsc w Kambodży. A więc będzie krótko i na temat – oto one:

1. Kompleks świątynny Angkor

Możesz wyruszyć z: Siem Reap

Angkor Wat Kambodża

IMG_3919motyl

Kambodżańska destynacja numer jeden. Na jej zwiedzanie wypada poświęcić co najmniej jeden dzień, ponieważ najbardziej znane świątynie są oblegane przez tłumy turystów już od wczesnego ranka. W Siem Reap, które służy za bazę wypadową, można wynająć nawet na kilka dni kierowcę tuk-tuka – jeżeli znajdziecie sobie takiego, który w miarę dobrze zna angielski, to świetnie sprawdzi się w roli przewodnika i pokaże wam mniej znane, bardziej ustronne świątynie lub zaproponuje inne ciekawe miejsca w okolicy. W drodze powrotnej z Angkoru możecie zatrzymać się w muzeum min lądowych lub małej, ale uroczej farmie motyli.

2. Więzienie Tuol Sleng i Pola Śmierci

Możesz wyruszyć z: Phnom Penh

IMG_3404tuolplaz

IMG_3408tuol

Cokolwiek byśmy nie napisali, i tak będzie za mało. Wyprawa do muzeum ludobójstwa i na Pola Śmierci to przytłaczające przeżycie porównywalne do odwiedzin w Oświęcimiu, a nawet jeszcze bardziej smutne, ponieważ Kambodża do dzisiaj pełna jest niezabliźnionych ran. Pomimo tego warto zobaczyć to wszystko na własne oczy.

3. Sanktuarium Phnom Tamao

Możesz wyruszyć z: Phnom Penh

Untitled-1

Wprawdzie trzeba poświęcić kilkadziesiąt minut na dojazd, ale zapewniamy – warto! Phnom Tamao to lecznica i zoo pod gołym niebem, w którym znajdują schronienie zwierzęta odratowane z przemytu albo ranne w wyniku kontaktu z niewypałami lub pułapkami zastawionymi w dżungli. Niekwestionowaną gwiazdą jest młodziutki Chhouk, który kilka lat temu został pierwszym słoniem na świecie, dla którego skonstruowano protezę nogi. W jednym miejscu można zobaczyć wiele zwierząt typowych dla miejscowej fauny, a jednocześnie wesprzeć dobrą sprawę.

4. Bamboo Island, Sihanoukville

Możesz wyruszyć z: Sihanoukville

Bamboo Island - Sihanoukville - Kambodża

Bamboo Island - Sihanoukville - Kambodża

Nasz prywatny raj na ziemi, o którym dowiedzieliśmy się całkowicie przez przypadek. Podróż łódką z miasta na wyspę kosztuje kilka dolarów, za kilka kolejnych można na miejscu kupić nocleg w bambusowych chatkach na plaży. Palmy, biały piasek, szafirowa woda … Podróż na ląd zajmuje jednak kilkadziesiąt minut a na wyspie oprócz kawiarenki nie ma żadnych sklepów, a więc jeżeli chcecie odpocząć bliżej miasta, to zdecydowanie odradzamy plaże w centrum – wybierzcie się na Otres Beach, która znajduje się wprawdzie na peryferiach, ale właśnie dzięki temu jest czysto i spokojnie i raczej nie docierają tam seksturyści i imprezowicze.

5. Kambodża na talerzu: Lok Lak

Znajdziesz w: prawie każdej knajpce lub stoisku

Beef Lok Lak Kambodża

Ok, może to nie jest miejsce, ale i tak zawsze będzie nam się kojarzyło z Kambodżą. Jeżeli jesteście mięsożerni, to na pewno spróbujcie tego pysznego, lokalnego przysmaku. Lok Lak to potrawa przyrządzana najczęściej z kurczaka lub wołowiny z czerwoną cebulą w specjalnym sosie z soku cytrynowego, soli morskiej i pieprzu. Uwaga – wyjątkowo radzimy korzystać z restauracji dla turystów, ponieważ w zestawie dla miejscowych może wam się trafić kurza nóżka z pazurkami ;)

 

To tyle – jeżeli interesuje was bliżej któryś z tych punktów, to napiszcie do nas, możemy opisać go w osobnym wpisie, bo zdjęć i notatek mamy pod dostatkiem. Leah hai!

Zdjęcia w dużej rozdzielczości – link

Kompletna galeria z wyprawy do Azji Południowo-Wschodniej 2012 – link

Tekst Kambodża – Nasze TOP5 ukazał się w miesięczniku Zwrot.

The post Kambodża – nasze TOP5 appeared first on przedeptane.

]]>
/2013/kambodza-najciekawsze-miejsca/feed/ 8