angielski Archives - przedeptane /tag/angielski/ Jedzoki w świat Sat, 01 Sep 2018 01:17:27 +0000 pl-PL hourly 1 https://wordpress.org/?v=6.2.9 20+ dziwnych australijskich zwrotów i powiedzonek /2016/15-dziwnych-australijskich-wyrazow-powiedzonek/ /2016/15-dziwnych-australijskich-wyrazow-powiedzonek/#comments Sun, 22 May 2016 17:22:07 +0000 /?p=1924 Australijski angielski jest bardzo barwną odmianą języka angielskiego. Oto kilka najbardziej kuriozalnych powiedzonek przesłanych przez słuchaczy BBC. Fair dinkum – klasyk klasyków. Uniwersalne stwierdzenie, że coś jest fajne, w porządku, mega. Face like a dropped pie – ma twarz jak upuszczony placek (o kimś bardzo brzydkim) Full as a centipede’s sock drawer – pełne jak szufladka na skarpetki stonogi (czyli pełne po brzegi) Kangaroos loose in the top paddock – kangury skaczą mu po górnym wybiegu (o kimś ekscentrycznym lub niezbyt rozgarniętym) Handy as an ash tray on a motorbike – przydatny jak popielniczka na motocyklu Go off like a frog in a sock – wystrzelić jak żaba w skarpecie (zacząć wariować). Też w wersji cross like a frog in a sock – wkurzony jak żaba w skarpecie Mad like a cut snake – wściekły jak pocięty wąż Aussie […]

The post 20+ dziwnych australijskich zwrotów i powiedzonek appeared first on przedeptane.

]]>
Australijski angielski jest bardzo barwną odmianą języka angielskiego. Oto kilka najbardziej kuriozalnych powiedzonek przesłanych przez słuchaczy BBC.

Fair dinkum – klasyk klasyków. Uniwersalne stwierdzenie, że coś jest fajne, w porządku, mega.

Face like a dropped pie – ma twarz jak upuszczony placek (o kimś bardzo brzydkim)

Full as a centipede’s sock drawer – pełne jak szufladka na skarpetki stonogi (czyli pełne po brzegi)

Kangaroos loose in the top paddock – kangury skaczą mu po górnym wybiegu (o kimś ekscentrycznym lub niezbyt rozgarniętym)

Handy as an ash tray on a motorbike – przydatny jak popielniczka na motocyklu

Go off like a frog in a sock – wystrzelić jak żaba w skarpecie (zacząć wariować). Też w wersji cross like a frog in a sock – wkurzony jak żaba w skarpecie

Mad like a cut snake – wściekły jak pocięty wąż

Aussie salute – australijskie salutowanie (ruch odpędzania much od twarzy)

Dry as a dead dingo’s donga – suche jak kupa martwego dingo (czyli bardzo)

Shark biscuit – ciasteczko dla rekina (początkujący surfer)

Bushman’s hanky – chusteczka buszmena (wydmuchanie nosa na podłogę)

I need that like a third armpit – potrzebuję tego jak trzeciej pachy (czyli wcale)

Like a shag on a rock – (samotny) jak kormoran na skale

Bondi cigar – cygaro z plaży Bondi (ludzkie odchody pływające w wodzie). Patrz też Bondi shark (rekin z Bondi), blind trout (ślepy pstrąg), brown trout (brązowy pstrąg), Kingr River prawn (krewetka z King River, stan Victoria). Serio, nie zmyślamy, źródło tu.

She’ll be apples – dosłownie „ona będzie jabłka” (jakoś to będzie)

Feed the brickie’s laptop – „nakarmić laptopa murarza”, czyli zagrać na automatach (automaty do gry są popularne wśród robotników)

(To be) up shit creek without a paddle – (być) bez wiosła w potoku gówna (czyli w tarapatach)

Like a mad woman’s breakfast – (porozrzucane) jak śniadanie szalonej kobiety (czyt. duży bałagan)

As useful as a glass door on a dunny – przydatny jak szklane drzwi w kiblu (wcale)

May your chooks turn into emus and kick your dunny door down – oby twoje kurczaki zmieniły się w emu i rozkopały ci drzwi do toalety (przekleństwo)

Siphon the python – iść odwodnić pytona (wyjść do ubikacji)

Up and down like a dunny seat – w górę i w dół jak deska klozetowa (osoba nieustannie zmieniająca poglądy, odpowiednik polskiej „chorągiewki na wietrze”)

Off like a bride’s nightie – zniknąć jak koszula nocna panny młodej (poruszać się bardzo szybko)

To drive the porcelain express – prowadzić porcelanowy ekspres (wymiotować)

Two-pot screamer – ten, co wrzeszczy po dwóch szklankach (osoba, która szybko się upija)

… i nasz faworyt:

I’m not here to fuck spiders – nie przyszedłem tutaj, aby ru*ać pająki (nie jestem tu po to, aby się obijać)

Jeżeli interesuje Was ten temat, to rzućcie okiem na artykuł o korzeniach australijskiej odmiany języka angielskiego – niektórzy lingwiści uważają, że powstał on z… pijackiego bełkotu pierwszych osadników :)

źródło: BBC

The post 20+ dziwnych australijskich zwrotów i powiedzonek appeared first on przedeptane.

]]>
/2016/15-dziwnych-australijskich-wyrazow-powiedzonek/feed/ 16
News: Australijski angielski powstał z pijackiego bełkotu /2015/australijski-alkohol/ /2015/australijski-alkohol/#comments Mon, 09 Nov 2015 18:14:41 +0000 /?p=1389 Kilka razy byliśmy świadkami sytuacji, w której australijski dialekt rozłożył na łopatki nawet angielskiego native speakera z Wielkiej Brytanii lub USA. Zgodnie z najnowszą teorią należy za to winić alkohol. Dużo, dużo alkoholu. Zapewniamy – nic nie jest w stanie przygotować Cię do starcia z australijską odmianą języka angielskiego. Możesz nauczyć się kilku typowych słów, ale wszystkie starania idą na marne, gdy jakiś tubylec wystrzeli z pytaniem: „G’day, are ya gonna go for a bevo this arvo?” (Cześć, idziesz się napić po południu?) Obcokrajowcy często narzekają, że Australijczycy mówią niewyraźnie, połykają sylaby i końcówki, tworzą skróty. „Barbecue” to „barbie, „śniadanie” – „brekky”, cały świat używa australijskiego skrótowca „selfie”. Ale to tylko wierzchołek góry lodowej. Eksperci twierdzą, że Australijczycy nie tylko mówią niedbale, ale też rzadziej używają języka do wyrażania emocji. W porównaniu z innymi angielskojęzycznymi narodami mieszkańcy Antypodów wykorzystują zaledwie 2/3 normalnego słownictwa. […]

The post News: Australijski angielski powstał z pijackiego bełkotu appeared first on przedeptane.

]]>
Kilka razy byliśmy świadkami sytuacji, w której australijski dialekt rozłożył na łopatki nawet angielskiego native speakera z Wielkiej Brytanii lub USA. Zgodnie z najnowszą teorią należy za to winić alkohol. Dużo, dużo alkoholu.

Zapewniamy – nic nie jest w stanie przygotować Cię do starcia z australijską odmianą języka angielskiego. Możesz nauczyć się kilku typowych słów, ale wszystkie starania idą na marne, gdy jakiś tubylec wystrzeli z pytaniem: „G’day, are ya gonna go for a bevo this arvo?” (Cześć, idziesz się napić po południu?)

Obcokrajowcy często narzekają, że Australijczycy mówią niewyraźnie, połykają sylaby i końcówki, tworzą skróty. „Barbecue” to „barbie, „śniadanie” – „brekky”, cały świat używa australijskiego skrótowca „selfie”. Ale to tylko wierzchołek góry lodowej.

Eksperci twierdzą, że Australijczycy nie tylko mówią niedbale, ale też rzadziej używają języka do wyrażania emocji. W porównaniu z innymi angielskojęzycznymi narodami mieszkańcy Antypodów wykorzystują zaledwie 2/3 normalnego słownictwa.

Podczas gdy przeciętna angielskojęzyczna osoba używa ok. 35.000 słów, statystyczni Australijczycy zadowalają się najwyżej 30.000. Ten fenomen wrósł głęboko w australijską psychikę – badania wykazały, że największą popularnością cieszą się tutaj osoby małomówne. Ludzie „wygadani” traktowani są podejrzliwie.

Mocno zakrapiany australijski angielski

Przyczyna może być zaskakująca. Zdaniem Deana Frenkela, wykładowcy z Victoria University, dzisiejsza postać australijskiego dialektu uformowała się w pierwszych dekadach kolonizacji kontynentu przez Europejczyków. „Jedną z rzeczy wspólnych dla wszystkich kultur, które przybyły do Australii, był alkohol. Zbliżał ludzi.” – twierdzi Frenkel – „Wczesne etapy kolonizacji przebiegały pod nieustannym wpływem napojów wyskokowych, a ponieważ sposób mówienia rozprzestrzenia się jak grypa, ludzie przekazywali sobie te nawyki. Kultura picia alkoholu niewątpliwie wpłynęła na naszą mowę. (…) Uczymy więc nasze dzieci mówić „po pijanemu”. To dziwaczne.”

Frenkel dodaje: „Pod względem fonetycznym australijski angielski ma zaledwie 23 litery. Na przykład 'a’ wymawiamy jak 'e’, więc nasz alfabet spokojnie mógłby się zaczynać od litery 'b’. Często też gubimy litery 'l’ i 't’, mówimy 'Straya’ zamiast 'Australia’. Nawet dwóch ostatnich premierów wymawiało nazwę swojej funkcji jako 'premia'”.

„Jesteśmy nadzwyczajnym krajem, ale moglibyśmy być jeszcze bardziej nadzwyczajni, gdyby udało nam się wykorzystać nasz pełny potencjał.” – stwierdza naukowiec i apeluje do szkół, aby poświęciły więcej uwagi nauce komunikacji. Być może przyszłe generacje usuną z potocznego języka ślady pijaństwa swoich przodków.

Zródło: news.com.au

The post News: Australijski angielski powstał z pijackiego bełkotu appeared first on przedeptane.

]]>
/2015/australijski-alkohol/feed/ 18
… i nauka poszła w busz /2012/i-nauka-poszla-w-busz/ /2012/i-nauka-poszla-w-busz/#comments Mon, 17 Sep 2012 06:56:57 +0000 /?p=270 Jednym z założeń, a raczej pretekstów dla naszej wyprawy do Kangurlandii było podszlifowanie znajomości języka angielskiego. Cały plan trzymał się kupy, dopóki któryś ze znajomych trafnie nie zauważył : „A więc jedziecie uczyć się inglisza do kraju, w którym nie dogada się nawet rodowity Anglik?” No tak. Każdy, kto kiedykolwiek zmagał się z jakimś językiem obcym wie, że na pierwszym etapie najłatwiej rozmawiać z obcokrajowcami, którzy też się go uczą. Prawdziwa próba ognia zaczyna się dopiero w chwili, kiedy trafiamy na „native speakera”. Kiedyś wydawało mi się, że całkiem nieźle radzę sobie z angielskimi dialektami – przynajmniej do momentu, gdy kilka lat temu odwiedziłem Dublin. Przyleciałem, wyszedłem z hali lotniska i – aby nie tracić czasu – zapytałem przypadkowo spotkanego robotnika, czy wie, skąd odjeżdżają autobusy do centrum. Ryży tubylec przytaknął ochoczo i odpowiedział, a […]

The post … i nauka poszła w busz appeared first on przedeptane.

]]>
Jednym z założeń, a raczej pretekstów dla naszej wyprawy do Kangurlandii było podszlifowanie znajomości języka angielskiego. Cały plan trzymał się kupy, dopóki któryś ze znajomych trafnie nie zauważył : „A więc jedziecie uczyć się inglisza do kraju, w którym nie dogada się nawet rodowity Anglik?”

No tak. Każdy, kto kiedykolwiek zmagał się z jakimś językiem obcym wie, że na pierwszym etapie najłatwiej rozmawiać z obcokrajowcami, którzy też się go uczą. Prawdziwa próba ognia zaczyna się dopiero w chwili, kiedy trafiamy na „native speakera”.

Kiedyś wydawało mi się, że całkiem nieźle radzę sobie z angielskimi dialektami – przynajmniej do momentu, gdy kilka lat temu odwiedziłem Dublin. Przyleciałem, wyszedłem z hali lotniska i – aby nie tracić czasu – zapytałem przypadkowo spotkanego robotnika, czy wie, skąd odjeżdżają autobusy do centrum. Ryży tubylec przytaknął ochoczo i odpowiedział, a gdy poprosiłem go o powtórzenie, powtórzył drugi raz. I trzeci. A ja nadal nie zrozumiałem, czy wskazuje mi drogę, czy poprosił mnie o rękę, czy chce sprzedać kilo pomidorów. Podziękowałem uprzejmie i pokornie poszedłem się błąkać po betonowej płycie dworca.

Z australijskim angielskim jest chyba jeszcze gorzej. O ile to, co słychać w telewizji i w radio, przypomina jeszcze z grubsza język Szekspira, to na ulicy można szybko popaść w depresję. Nie chodzi tylko o samą wymowę, Australijczycy lubują się w skracaniu słów. Jest więc „breakie” zamiast „breakfast” i  „barbie” zamiast „barbecue”; i „hubbie” (małżonek), i „sunny” (okulary słoneczne). Do tego dochodzi wiele całkowicie nieintuicyjnych określeń. Kto wpadłby na to, że „kobieta” to „sheila”, a „toaleta” to „dunny”?

Przypomniało mi się górnośląskie powiedzonko służące do dezorientowania turystów – „gorole do szole a lina upolić” (czyt. „ludzi nie pochodzących ze Śląska należy spuścić do sztolni, a następnie spalić linę”). Kiedy rodowity Australijczyk poczęstował znajomą Amerykankę podobnym, lokalnym sloganem, dziewczę spojrzało na niego jak królik oślepiony światłem reflektorów samochodowych.

Z drugiej strony są też liczne ułatwienia. Do każdego, bez względu na wiek, płeć i stopień spoufalenia można zwracać się per „mate”. Najważniejsze jest jednak słówko „cheers”, które w zależności od sytuacji może oznaczać „proszę”, „dziękuję”, „dzień dobry”, „do widzenia” albo „uwaga, kangur na szóstej”.

Co więc robić, gdy zostaniemy otoczeni przez tubylców, którzy – o zgrozo! – chcą z nami rozmawiać? To, co zawsze w podobnych sytuacjach : należy uśmiechać się, przytakiwać na wszystko i błagać siły wyższe, aby rozmówca broń boże nie używał zdań pytających.

Może w końcu wrośniemy w lokalną dziwnomowę i nieodwracalnie okaleczymy swój angielski do tego stopnia, że w trakcie kolejnych podróży już nikt nie będzie miał bladego pojęcia, o co nam chodzi. Będzie to oznaczało, że osiągnęliśmy pełny sukces – opanowaliśmy język obcy na poziomie „native speaker”.

Tekst opublikowany w miesięczniku Zwrot (8/12).

The post … i nauka poszła w busz appeared first on przedeptane.

]]>
/2012/i-nauka-poszla-w-busz/feed/ 13