przeczytane Archives - przedeptane /tag/przeczytane-2/ Jedzoki w świat Tue, 18 Feb 2020 18:07:23 +0000 pl-PL hourly 1 https://wordpress.org/?v=6.2.9 Przeczytane : Bill Bryson „Śniadanie z kangurami – australijskie przygody“ /2012/przeczytane-bill-bryson-sniadanie-z-kangurami-australijskie-przygody/ /2012/przeczytane-bill-bryson-sniadanie-z-kangurami-australijskie-przygody/#respond Tue, 18 Dec 2012 16:22:55 +0000 /?p=300 Kawiarniane opowiastki Amerykanina podróżującego z hotelu do hotelu, świat widziany z perspektywy rubasznych anegdot. Tak w skrócie można opisać książki Billa Brysona. Co więc sprawia, że te piwne eskapady czyta się jednym tchem? Bill Bryson należy do czołówki amerykańskich autorów literatury faktu i książek humorystycznych. Przedziwna kombinacja. Oprócz notatek opisujących jego wojaże po Stanach, Europie lub Afryce napisał także kilka bardzo ciekawych pozycji popularnonaukowych, na czele z bestsellerem „Krótka historia prawie wszystkiego”, w którym w dowcipny sposób opisał nie tylko podstawowe zagadnienia fizyki, chemii i paleontologii, ale też na przykład życiową motywację chrobotka reniferowego. Dziwne, że tak poczytne książki dopiero teraz pojawiają się powoli na naszych półkach. Polskie tłumaczenie „Śniadania z kangurami” trafiło do księgarni w dekadę po sukcesie angielskiego oryginału. Okazuje się jednak, że warto było poczekać. Zapiski Brysona to bardzo specyficzna lektura – […]

The post Przeczytane : Bill Bryson „Śniadanie z kangurami – australijskie przygody“ appeared first on przedeptane.

]]>
Kawiarniane opowiastki Amerykanina podróżującego z hotelu do hotelu, świat widziany z perspektywy rubasznych anegdot. Tak w skrócie można opisać książki Billa Brysona. Co więc sprawia, że te piwne eskapady czyta się jednym tchem?

Bill Bryson należy do czołówki amerykańskich autorów literatury faktu i książek humorystycznych. Przedziwna kombinacja. Oprócz notatek opisujących jego wojaże po Stanach, Europie lub Afryce napisał także kilka bardzo ciekawych pozycji popularnonaukowych, na czele z bestsellerem „Krótka historia prawie wszystkiego”, w którym w dowcipny sposób opisał nie tylko podstawowe zagadnienia fizyki, chemii i paleontologii, ale też na przykład życiową motywację chrobotka reniferowego.

Dziwne, że tak poczytne książki dopiero teraz pojawiają się powoli na naszych półkach. Polskie tłumaczenie „Śniadania z kangurami” trafiło do księgarni w dekadę po sukcesie angielskiego oryginału. Okazuje się jednak, że warto było poczekać.

Zapiski Brysona to bardzo specyficzna lektura – jego australijskie wyprawy nie były ekspedycjami poznawczymi, ale zwykłym efektem ubocznym wykładów i spotkań autorskich, na które znany pisarz był zapraszany na Antypody. Bryson nie wałęsał się więc z plecakiem po odludziu i nie rozmawiał z tubylcami na migi, razem z autorem poznajemy Australię z okien hoteli i pociągów, zwiedzamy muzea i drugorzędne wystawy. Regularna lektura takiego wydawnictwa mogłaby pewnie służyć jako zaostrzenie kary dla więźniów skazanych na dożywocie – gdyby nie niesamowite poczucie humoru i elokwencja jej autora.

zdjęcie : Amazon

Bryson to rzadki okaz człowieka sarkastycznego nie tylko w odniesieniu do obserwowanego świata, ale też w stosunku do własnych wad i słabostek. Niemiłosiernie rozprawia się z pierwszymi odkrywcami australijskich pustkowi, którzy wyruszali na wyprawy tragicznie nieprzygotowani i padali jak muchy z głodu i pragnienia („Ta amatorszczyzna fascynowała Aborygenów, którzy przychodzili popatrzeć”). Opisy reguł krykieta, którego prawdopodobnie nie rozumieją nawet jego sędziowie, wzniósł prawie na surrealistyczne wyżyny („To jedyny sport, w którym widzowie spalają więcej kalorii, niż gracze”). Z podobną złośliwością opisuje też własne zmagania z urokami australijskiej natury – paniczną ucieczkę przed psami w parku, nieudolne próby nurkowania czy też poparzenia słoneczne, których dorobił się w trakcie zwykłego spaceru.

W wyjątkowo lekkostrawny sposób podaje czytelnikowi regularne dawki informacji dotyczących australijskiej fauny i flory, geografii, historii, a nawet tak bolesnego i kontrowersyjnego tematu, jak rasizm oraz eksterminacja pierwotnej ludności aborygeńskiej. To wszystko wymieszane z anegdotkami i ciekawostkami, które często zmusiły mnie do szperania w Wikipedii, gdzie raz po raz ze zdumieniem stwierdzałem, że Bryson ironizuje i wyśmiewa, ale nie wysysa swoich opowiastek z palca. Książkę wieńczy solidna bibliografia.

Co tu dużo gadać? „Śniadanie z kangurami” to lektura dosłownie dla każdego. Sprawdza się zarówno jako książka podróżnicza, jak i humorystyczna. Jeżeli chcecie się dowiedzieć, jak to Ocean zabrał Australijczykom premiera, dlaczego dobry przyjaciel powinien podzielić się swoim moczem w potrzebie i jak długo trwała najkrótsza wycieczka łódką w historii australijskich wypożyczalni, to szczerze zachęcam do lektury.

Książkę Brysona można kupić na przykład TUTAJ.

The post Przeczytane : Bill Bryson „Śniadanie z kangurami – australijskie przygody“ appeared first on przedeptane.

]]>
/2012/przeczytane-bill-bryson-sniadanie-z-kangurami-australijskie-przygody/feed/ 0
Przeczytane : Paulina Wilk „Lalki w ogniu“ (Warszawa 2011) /2012/przeczytane-paulina-wilk-%e2%80%9elalki-w-ogniu-warszawa-2011/ /2012/przeczytane-paulina-wilk-%e2%80%9elalki-w-ogniu-warszawa-2011/#respond Sun, 17 Jun 2012 05:39:41 +0000 /?p=217 W trakcie przygotowań do podróży zgromadziłem w domu piramidkę książek o tematyce podróżniczej. Po lekturze kilku pozycji stwierdziłem, że autorzy literatury globtroterskiej często wpadają w nużący schemat opowieści sprawozdawczej. Jakże miłym odstępstwem od tej reguły okazała się być książka Pauliny Wilk! Trzeba powiedzieć wprost – ta niecodzienna, intymna opowieść o Indiach jest bardzo specyficzną lekturą. Zajęło mi kilkadziesiąt stron, zanim przystąpiłem na dosyć osobliwe reguły gry. Czytelnik na próżno szuka fabuły, intrygi, zwięzłych danych i statystyk; to bardziej poezja, niż proza, impresja, a raczej setki impresji zanotowanych przez niezwykle wnikliwego obserwatora. Całkiem zresztą możliwe, że to jedyny możliwy sposób, by opisać ten niesamowicie różnorodny kraj pełen krzykliwych kontrastów. Autorka wielokrotnie przypomina o tych różnicach spowodowanych przez odległości geograficzne, odmienne podłoże kulturowe, religijne lub historyczne, a nawet warunki klimatyczne. Zabawne, że wielu czytelników nie chce kompletnego […]

The post Przeczytane : Paulina Wilk „Lalki w ogniu“ (Warszawa 2011) appeared first on przedeptane.

]]>
W trakcie przygotowań do podróży zgromadziłem w domu piramidkę książek o tematyce podróżniczej. Po lekturze kilku pozycji stwierdziłem, że autorzy literatury globtroterskiej często wpadają w nużący schemat opowieści sprawozdawczej. Jakże miłym odstępstwem od tej reguły okazała się być książka Pauliny Wilk!

Trzeba powiedzieć wprost – ta niecodzienna, intymna opowieść o Indiach jest bardzo specyficzną lekturą. Zajęło mi kilkadziesiąt stron, zanim przystąpiłem na dosyć osobliwe reguły gry. Czytelnik na próżno szuka fabuły, intrygi, zwięzłych danych i statystyk; to bardziej poezja, niż proza, impresja, a raczej setki impresji zanotowanych przez niezwykle wnikliwego obserwatora. Całkiem zresztą możliwe, że to jedyny możliwy sposób, by opisać ten niesamowicie różnorodny kraj pełen krzykliwych kontrastów. Autorka wielokrotnie przypomina o tych różnicach spowodowanych przez odległości geograficzne, odmienne podłoże kulturowe, religijne lub historyczne, a nawet warunki klimatyczne.

Zabawne, że wielu czytelników nie chce kompletnego obrazu, ale wolą karmić się ugładzonymi scenkami rodzajowymi z prospektów biur podróży. Kiedy kupowałem książkę w sklepie internetowym, przeczytałem kilka recenzji, których autorów oburzył fakt, że Paulina Wilk porusza takie tematy, jak bieda, śmierć czy warunki sanitarne – niektórzy wprost pisali o tym, że książka „zepsuła im obraz Indii”. Absolutnie nie mogę się z tym zgodzić.

Autorka bardzo sumiennie pilnuje, aby równowaga między tym kalejdoskopem sprzeczności zawsze została utrzymana. Opisuje zarówno piękno życia rodzinnego, jak i surowy system ról w tejże rodzinie, przypominający hierarchię odpowiedzialności w dużej korporacji. Dużo miejsca poświęciła fascynująco barwnym praktykom religijnym, nie omijając wcale takich fenomenów, jak rytualne morderstwa lub praktyki wróżbitów lub innych oszustów wszelkiej maści.

Swoją drogą – doskonale udało jej się wyrazić osobiste odczucia i wrażenia bez odwoływania się do płytkiego mistycyzmu, tak typowego dla wielu relacji z Indii. W zasadzie można powiedzieć, że „Lalki w ogniu” to długi etnologiczny biały wiersz. Chociaż …

Napisałem, że książka nie oferuje czytelnikowi suchej faktografii – tutaj jednak kryje się kolejna fascynująca cecha stylu literackiego, jaki autorka przyjęła na potrzeby tej publikacji. Struktura opowiadania nie ma wprawdzie nic wspólnego z klasycznym „po wyjechaniu z X przyjechałem do Y, gdzie zobaczyłem Z”, jednak raczej trudno oskarżyć autorkę o asekuranctwo, subiektywizm opowieści z pewnością nie służy do maskowania  braków w faktografii. 250 stron tekstu wprost kipi od szczegółowej, głębokiej wiedzy na temat każdego elementu ubioru, potrawy lub najdrobniejszego gestu.

Prawdę powiedziawszy ten ogrom informacji miejscami może aż przytłaczać. Zaczynam rozumieć reakcje niektórych – nawet doświadczonych – podróżników, którzy zapytani o wrażenia z podróży do Indii bezradnie rozkładają ręce. Niedawno pewna znajoma napisała, że musi tam wrócić i postarać się zrozumieć; że nie da się tego wchłonąć w tydzień, w miesiąc, w rok.

Jestem pewien, że w podobny sposób – bez względu na to, czy uda mi się kiedyś postawić stopę na rozgrzanym asfalcie indyjskiej ulicy – wrócę jeszcze nieraz do tej intrygującej książki.

The post Przeczytane : Paulina Wilk „Lalki w ogniu“ (Warszawa 2011) appeared first on przedeptane.

]]>
/2012/przeczytane-paulina-wilk-%e2%80%9elalki-w-ogniu-warszawa-2011/feed/ 0