Natron Archives - przedeptane /tag/natron/ Jedzoki w świat Wed, 22 Feb 2017 07:55:39 +0000 pl-PL hourly 1 https://wordpress.org/?v=6.2.9 Recenzja: Karmazynowe skrzydło. Oda do flamingów. /2017/crimson-wing-flamingi-recenzja/ /2017/crimson-wing-flamingi-recenzja/#comments Wed, 22 Feb 2017 07:55:39 +0000 /?p=2710 Różowe pióra, żrąca woda i drzemiące wulkany. To wszystko w filmowej wycieczce zorganizowanej przez BBC i Cinematic Orchestra. Od lat nałogowo połykamy dokumenty przyrodnicze, a więc wydawało nam się, że raczej trudno nas zaskoczyć czymś nowym. A tu proszę, niespodzianka. „Crimson Wing: Mystery of the Flamingo” („Karmazynowe skrzydło: Tajemnica flaminga”) to starsza produkcja BBC, jednak dopiero niedawna reedycja przyniosła jej zasłużony rozgłos. Jest to pod wieloma względami nietypowe, ambitne dzieło, które umiejętnie balansuje między filmem przyrodniczym a artystycznym, audio-wizualnym projektem. Słowem – czeka Was smakowita uczta dla oka i ucha, z chilloutem duszy w bonusie. Ale po kolei. Miejsce Film przedstawia roczny cykl egzystencji kolonii flamingów na jeziorze Natron w Tanzanii. Obszar odznacza się ożywioną aktywnością wulkaniczną, która stwarza tutaj ekstremalne warunki i wyzwania. Woda osiąga temperaturę 70 stopni i pH 10,5, a po wyschnięciu pozostawia agresywny osad soli […]

The post Recenzja: Karmazynowe skrzydło. Oda do flamingów. appeared first on przedeptane.

]]>
Różowe pióra, żrąca woda i drzemiące wulkany. To wszystko w filmowej wycieczce zorganizowanej przez BBC i Cinematic Orchestra.

Od lat nałogowo połykamy dokumenty przyrodnicze, a więc wydawało nam się, że raczej trudno nas zaskoczyć czymś nowym. A tu proszę, niespodzianka.

„Crimson Wing: Mystery of the Flamingo” („Karmazynowe skrzydło: Tajemnica flaminga”) to starsza produkcja BBC, jednak dopiero niedawna reedycja przyniosła jej zasłużony rozgłos. Jest to pod wieloma względami nietypowe, ambitne dzieło, które umiejętnie balansuje między filmem przyrodniczym a artystycznym, audio-wizualnym projektem.

Słowem – czeka Was smakowita uczta dla oka i ucha, z chilloutem duszy w bonusie.

Ale po kolei.

Miejsce

Film przedstawia roczny cykl egzystencji kolonii flamingów na jeziorze Natron w Tanzanii. Obszar odznacza się ożywioną aktywnością wulkaniczną, która stwarza tutaj ekstremalne warunki i wyzwania. Woda osiąga temperaturę 70 stopni i pH 10,5, a po wyschnięciu pozostawia agresywny osad soli oraz minerału natron (od którego pochodzi nazwa jeziora).

Dla wielu zwierząt takie warunki są nie do przejścia – i właśnie dlatego ściągają tutaj flamingi, by wychować młode z dala od większości drapieżników.

Obraz

Tłem dla scen z życia różowych bohaterów są surowe, dramatyczne (i niezwykle fotogeniczne) widoki na okoliczne jeziora i wulkany.

BBC znane jest z zatrudniania najlepszych operatorów kamery w branży, jednak tym razem przeszła samą siebie. Praktycznie z każdej klatki filmu można zrobić idealną tapetę na pulpit – począwszy od ujęć tańców godowych, po płynne przeloty nad zjawiskowymi krajobrazami.

Lustrzane tafle, abstrakcyjne wzory kreślone przez wodę i sól, różowa masa setek tysięcy flamingów. Cuda, wianki.

Głos

Aby dodatkowo wzmocnić estetyczne doznania, twórcy filmu podeszli dosyć nieszablonowo do narracji. Ta odbiega od tradycyjnego, suchego przekazywania faktów – na korzyść poetyckich opisów i metafor.

Narratorka oszczędnie operuje słowem oszczędnie i nieinwazyjnie, ustępując miejsca magii obrazu i dźwięku.

No i właśnie…

Muzyka

Świetnym posunięciem było zaangażowanie kultowej brytyjskiej formacji Cinematic Orchestra, która od lat eksploruje pogranicza jazzu, elektroniki i kompozycji symfonicznych (tu przykład). „Cinematycy” także i tym razem nie bawili się w półśrodki – na potrzeby filmu powstało 12 nowych kompozycji, które rozmachem i różnorodnością aranżacji w pełni dorównują innym płytom z dyskografii kapeli.

Ok, jesteśmy zagorzałymi i bezkrytycznymi fanami twórczości tego zespołu, a więc z góry przepraszamy za poniższą dawkę superlatywów. Muzyka do „Karmazynowego Skrzydła” po prostu wymiata i z miejsca wbija na top 10 naszych ulubionych ścieżek dźwiękowych.

A czego można posłuchać?

Płytę i film otwiera krótka tytułowa kompozycja nadająca ogólny ton całej ścieżce. Na jej podstawie można wywnioskować, że muzycznie będziemy się poruszali w klimatach twórczości Thomasa Newmana („Droga do zatracenia”) czy Ludovico Einaudi.

Jeżeli Wam mało, to motyw powraca później w pełnowymiarowej wersji. Tym razem aksamitnego głosu użycza Lou Rhodes, wokalistka formacji Lamb, która w swoim czasie konkurowała takim gwiazdom, jak Massive Attack, Portishead, Morcheeba itede itepe. Być może znacie jej piękną, trip-hopową balladę „Gabriel”.

Ale wracamy na jezioro Natron. Lou i flamingi. Cieszcie ucho.

Dalej jest tylko lepiej. Scenie wykluwania się piskląt towarzyszy delikatnie rozwijająca się kompozycja, w której muzyczny temat stopniowo przechodzi od fletu przez obój (och!), przez różne dzwonki i elektryczne pianina, by po smyczkowej eskalacji wyciszyć się na fortepianie.

Przez film kilka razy przewija się melodia „Arrival of The Birds”, którą niektórzy z Was mogą kojarzyć z filmu biograficznego „Teoria Wszystkiego” (2014) o życiu fizyka Stephena Hawkinga.

Ścieżka dźwiękowa daje też radę w dramatycznych scenach. Gdy w kolonii ląduje marabut, by pożywić się na osłabionych pisklętach, jego krwiożercze zamiary i upiorny wygląd doskonale podkreśla temat muzyczny zagrany na fagocie. Wyborny, złowieszczy kawałek.

Własnego tematu muzycznego doczekała się także hiena, która poluje na ptaki przy obrzeżach kolonii – tym razem napięcie budują smyczki z bongosami żywcem wyjętymi z kryminału z lat 70.

Wypada tutaj wspomnieć, że filmowa wersja utworów różni się w szczegółach od oryginalnej ścieżki dźwiękowej (niestety często na gorsze). Jeżeli chcecie więc w pełni docenić wszystkie jej smaczki, po obejrzeniu filmu warto przesłuchać samą płytę.

Użytkownicy Spotify mogą to zrobić od razu.

Warto?

Jasne, że tak. Nie tylko my ulegliśmy urokowi tej produkcji – użytkownicy Filmwebu oceniają ją na 8 z 10 punktów, na portalu RottenTomatoes „Karmazynowe Skrzydło” otrzymało aż 82%.

A więc stwierdzamy z dużą dawką pewności – jeżeli lubicie dokumenty przyrodnicze, potraficie docenić bezbłędny filmowy warsztat i/albo jesteście fanami Cinematic Orchestra, to na pewno nie pożałujecie tych 70 minut spędzonych przed ekranem.

No to lećcie. Flamingi czekają.

zdjęcia: materiały promocyjne BBC / Disney

The post Recenzja: Karmazynowe skrzydło. Oda do flamingów. appeared first on przedeptane.

]]>
/2017/crimson-wing-flamingi-recenzja/feed/ 9