Komentarze do: … i nauka poszła w busz /2012/i-nauka-poszla-w-busz/ Jedzoki w świat Mon, 04 Jan 2016 15:33:12 +0000 hourly 1 https://wordpress.org/?v=6.2.9 Autor: Przedeptane /2012/i-nauka-poszla-w-busz/#comment-951 Mon, 04 Jan 2016 15:33:12 +0000 /?p=270#comment-951 W odpowiedzi do łukasz kędzierski – podróże i fotografia.

Najgorzej jest w dużych miastach, gdzie na jednej ulicy można trafić na całą gamę akcentów – a tu NY chyba będzie w czołówce :) Podczas pierwszych wyjazdów do Londynu najbardziej walczyliśmy w sklepach – ekspedienci pytali z różnymi akcentami „Do you need a bag?”, a my stoimy i rozmyślamy, po co nam „bug” albo „bike” :)

]]>
Autor: Przedeptane /2012/i-nauka-poszla-w-busz/#comment-950 Mon, 04 Jan 2016 15:28:34 +0000 /?p=270#comment-950 W odpowiedzi do Osmól.

Też myśleliśmy, że nasz angielski jest całkiem-całkiem, dopóki nie wybraliśmy się na weekend do Dublina :) Ale to i tak pikuś – podobno najtrudniejszy akcent mają native speakerzy z RPA :)

]]>
Autor: Przedeptane /2012/i-nauka-poszla-w-busz/#comment-948 Mon, 04 Jan 2016 15:25:20 +0000 /?p=270#comment-948 W odpowiedzi do Natalia I Zapiski ze świata.

Dokładnie. Każdy ma inne podejście i talent językowy, ale każda bariera w końcu znika – najważniejsze to przeć do przodu i nie zważać na drobne błędy :)

]]>
Autor: Przedeptane /2012/i-nauka-poszla-w-busz/#comment-947 Mon, 04 Jan 2016 15:22:51 +0000 /?p=270#comment-947 W odpowiedzi do Asia/ Lisy w drodze.

Dokładnie – chyba każdy ma lekką blokadę przy rozmowie z native speakerem, już o wiele łatwiej jest rozmawiać z inną osobą, która też uczy się danego języka…

]]>
Autor: Przedeptane /2012/i-nauka-poszla-w-busz/#comment-946 Mon, 04 Jan 2016 15:21:17 +0000 /?p=270#comment-946 W odpowiedzi do Dee.

Kolega pojechał za pracą do Belfastu i zajęło mu kilka miesięcy, zanim zaczął rozumieć miejscową odmianę angielskiego – a jak w końcu zrozumiał, to przeniósł się do Londynu, gdzie znowu nikt się nie mógł połapać w jego nowo nabytym irlandzkim akcencie :)

]]>
Autor: łukasz kędzierski - podróże i fotografia /2012/i-nauka-poszla-w-busz/#comment-942 Thu, 31 Dec 2015 13:59:34 +0000 /?p=270#comment-942 Dawno, dawno temu wysiadłem z autokaru na 42nd Street na Manhatanie i poszedłem do kasy kupić bilet autobusowy. Kolejka jak diabli, więc zapytałem jednego prawie dwu metrowego faceta, czy aby dobrze stoję. Niby myślałem, że znałem angielski, lecz jego nowojorski akcent powalił mnie na łopatki. Nic nie zrozumiałem, ani słowa.
Całe szczęście pani w okienku była chyba „nietutejsza” bo jej angielski był w 100% zrozumiały :)
Australii nie było mi jeszcze dane zwiedzać, ale pewnie będzie zabawnie :)

]]>
Autor: Osmól /2012/i-nauka-poszla-w-busz/#comment-941 Wed, 30 Dec 2015 20:09:42 +0000 /?p=270#comment-941 Pamiętam, jak będąc w Turcji odezwałem się do pewnego Australijczyka w pokoju hostelowym. Chłopaczyna rzecz jasna się też odezwał, a ja nie rozumiałem nawet spójników :)
Zresztą nie od dziś powtarzam, że Brytyjczyków i Australijczyków z tych ich rodzimych wysp przed wypuszczeniem w świat najpierw należy wysyłać na kurs języka angielskiego ;)
Intensywny kurs, zaliczony egzaminem przed kimś, kto języka uczył się w kraju nieanglojęzycznym!

]]>
Autor: Natalia I Zapiski ze świata /2012/i-nauka-poszla-w-busz/#comment-938 Tue, 29 Dec 2015 23:50:44 +0000 /?p=270#comment-938 No tak, trafiłam ostatnio w Grecji na australijskiego przewodnika (mistrzowska sytuacja) i faktycznie, bardzo trudno było go zrozumieć, gdy mówił „swoim” tempem. Ale każdego native’a na początku ciężko zrozumieć, trzeba się chwilę osłuchać i jest ok!

]]>
Autor: Asia/ Lisy w drodze /2012/i-nauka-poszla-w-busz/#comment-937 Tue, 29 Dec 2015 08:50:49 +0000 /?p=270#comment-937 Tak, w kontakcie z native speakerem człowiek łapie jakiegoś bloka.. ale widać po opisach, że nie jest odosobniony w odczuciach a gdy do tego dojdzie sytuacja jak ta z niemożliwością dogadania się Amerykanki z Australijczykiem to właściwie może się czuć całkiem komfortowo:)

]]>
Autor: Dee /2012/i-nauka-poszla-w-busz/#comment-936 Tue, 29 Dec 2015 08:40:02 +0000 /?p=270#comment-936 Mieszkam w UK od 17 lat i ciągle mi się zdarza nie zrozumieć. Najlepszy jest cockey, nie dość, że skracają, to jeszcze musi się rymować. Kilkakrotnie też widziałam rozmowę dwóch Angoli z różnych stron UK, którzy nie rozumieli siebie nawzajem. Ausi w Anglii są często spotykani i faktycznie kilka minut zajmuje zanim się ich zrozumie.

]]>