This error message is only visible to WordPress admins

Error: API requests are being delayed for this account. New posts will not be retrieved.

Log in as an administrator and view the Instagram Feed settings page for more details.

Menu

Jaskinie Jenolan Caves. Magiczne podziemia Gór Błękitnych.

Lucas Cave – krótka podróż do fantastycznego świata z aborygeńskich legend.

Lato w Blue Mountains potrafi nieźle przygrzać w beret. W pobliżu gór jest jednak jedno miejsce, w którym można uciec od wszechobecnej spiekoty i ochłodzić członki zjarane od australijskiego słońca. Około 180 kilometrów na zachód od Sydney rozciąga się obszerny kompleks jaskiń i pieczar, które wyżłobiła w wapiennych skałach rzeka Jenolan.

Wejście do Jenolan Caves znajduje się w dolinie, w której panuje specyficzny, chłodny mikroklimat. Polany porastają dywany niebieskich kwiatów, po kamieniach ganiają jaszczurki, w centrum stoi kurort w alpejskim stylu. Generalnie byłoby bardzo nieaustralijsko, gdyby nie dziobaki pluskające się w spokojniejszych segmentach rzeki.

 

Ale my tu nie za idyllą. Zaledwie kilkadziesiąt metrów od hotelu asfaltowa droga wbija się w wąskie, skalne przejście prowadzące do gigantycznej groty. I tu zaczynają się schody – do jaskiń, ma się rozumieć.

 

Cały kompleks Jenolan Caves obejmuje kilkanaście jaskiń – każda z nich jest niepowtarzalna, wabi turystów innym klimatem, kolorami i galerią kształtów. My wybraliśmy się do Lucas Cave, nazwaną na cześć Johna Lucasa – australijskiego polityka oraz miłośnika jam i szczelin, chłe. To właśnie dzięki Lucasowi jaskinie Jenolan zostały otoczone opieką australijskiego rządu już w 1860 roku, czyli zaledwie 22 lata po odkryciu ich przez Europejczyków.

 

Oficjalnie odkrycia dokonali w 1838 roku bracia James i Charles Whalan, lokalni hodowcy bydła. Miejska legenda jednak głosi, że pierwszym białym człekiem w podziemiach był James McKeown, były skazaniec, któremu Jenolan Caves służyły za idealną kryjówkę.

Oczywiście Aborygeni znali te miejsca o wiele dłużej, najstarsze ślady ludzkiej obecności pochodzą sprzed 9000 lat. Tubylcy stosunkowo rzadko zapuszczali się w te strony, obawiając się tego, co mogłoby czyhać w ciemnościach i wyciągnąć po nich swoją zimną, śliską łapę. Znosili tu jednak chorych, by leczyć ich wodą o rzekomo cudownych właściwościach. Z jaskiń wynosili także znalezione kryształy, które używane były do odprawiania ceremonii.

 

Według aborygeńskich wierzeń cały obszar powstał w wyniku walki Gurangatcha (olbrzymiego węgorzopodobnego stwora) z Mirranganem (tzw. „quolla”, czyli australijskiej kuny workowatej / kota workowatego). Mityczne zwierzęta goniły się po okolicach przekopując w ziemi długie tunele, z których powstały później oczka wodne, jeziora i jaskinie.

Trzeba przyznać, że wnętrza Jenolan Caves mocno oddziałują na wyobraźnię. Oprócz standardowego zestawu stalaktytów, gmitów i gnatów ze ścian i sufitów wyrastają wapienne pasy i falbany, a także pokraczne, surrealistyczne formacje przypominające wizje z obrazów Dalego.

Wszystkie te cuda miały dużo czasu na powolne wyrastanie. Wiek wapiennych skał szacuje się na 340 milionów lat, co czyni z Jenolan Caves najstarszy znany otwarty system jaskiń na świecie.

W miarę wchodzenia w głąb kompleksu spada temperatura i rośnie ekscytacja. W jednym miejscu rozbawił nas mały potworek mrugający czerwonymi ślepiami. Czujnik ruchu, jak się okazało.

 

Pauza dla klaustrofobików – kwiecie z górskiej polany. Wypocznijcie, bo za chwilę będzie o truchłach.

W wielu częściach kompleksu znajdują się ukryte przejścia, śmiertelne pułapki dla zwierząt, którym zdarzyło się tutaj zabłądzić. Ludzie też czasem mieli pecha – w 1902 roku w Skeleton Cave odkryto prastare szczątki Aborygena.

W Lucas Cave można zobaczyć na przykład szkielet wombata (poniżej).

W jaskini Jersey znajdowały się nawet kości wilka workowatego (vel wilkowora tasmańskiego). To naprawdę wyjątkowe znalezisko, ponieważ zwierzęta te wymarły na kontynencie ponad 2000 lat temu – na Tasmanii przeżyły jeszcze do lat 30. minionego wieku, dopóki Europejczycy definitywnie nie zepchnęli ich na karty historii i portale kryptozoologów.

 

Większość wnętrz oświetlonych jest przy użyciu stonowanych lamp, dopiero w ostatnim segmencie Lucas Cave można zobaczyć starszą iluminację à la „jakie grzyby dałaś do tej zupy, mamo?”.

I tym kiczydłem żegnamy jaskinię Lucasa. Jeżeli nadal Wam mało, nie płaczcie. Na pewno wrócimy, by poeksplorować inne części kompleksu.

Zresztą Jenolan Caves nadal nie zdradziły wszystkich swoich tajemnic – geolodzy przewidują, że do tej pory odkryto zaledwie mały fragment całego systemu. Na pewno czeka nas niejedna niespodzianka.


Fajnie? Chcesz więcej? Zapraszamy na Facebooka.

7 komentarzy

  • Mikołaj / Życie w podróży
    09/02/2017 at 13:21

    Jestem własnie po nagraniu podcastu z Julią Raczko na temat życia w Australii. Co blog to kolejna obietnica, że Australia nigdy nas nie zawiedzie. Twój wpis świetnie to udowadnia. Jaskinia, nawet na zdjęciach robi ogromne wrażenie, a co dopiero na żywo. Oficjalnie zazdroszczę tej przygody :)

    Reply
  • Marta
    10/02/2017 at 19:19

    Nie eksploruje jaskiń, więc zawsze patrzę na nie okiem mainstreamowego turysty :D Uwielbiam gdy są pięknie podświetlone <3

    Reply
  • Joanna
    10/02/2017 at 19:28

    Jaskinie i ich zwiedzanie, eksploracja, to wdzięczny temat. Sama lubię się po takich szwendać, a ta, o której piszesz jest niesamowita. Nie wiedziałabym, gdzie podziać oczy! Mrugający potworek powoduje chwilowy zamęt, a zaraz potem śmiech :D Zazdroszczę możliwości łazikowania po tak ogromnej jaskini!

    Reply
  • Emilia Wojcik
    12/02/2017 at 10:25

    Zabraliśmy tam rodziców, bosko! :)

    Reply
  • Marta
    12/02/2017 at 14:25

    Fantastyczne miejsce! Przypomina mi trochę jaskinie w Wietnamie, w rejonie zatoki Ha Long. Ale tam, kiczowate oświetlenie było dosłownie w każdej z nich.

    Reply
  • Iza
    13/02/2017 at 16:14

    Lubię jaskinie więc nie będę się czepiać kiczowatego oświetlenia;) ciekawi mnie za to jak duża część została jeszcze nieodkryta i co jeszcze się tam kryje.

    Reply
  • tatomir88
    20/04/2017 at 16:07

    Piękne, bez dwóch zdań :D

    Reply

Dodaj komentarz