Komentarze do: Czy warto wypożyczyć kampera u Wicked Campers? /2017/czy-warto-wypozyczyc-kampera-u-wicked-campers/ Jedzoki w świat Sun, 22 Oct 2023 07:13:07 +0000 hourly 1 https://wordpress.org/?v=6.2.9 Autor: jo /2017/czy-warto-wypozyczyc-kampera-u-wicked-campers/#comment-4514 Sun, 22 Oct 2023 07:13:07 +0000 /?p=2907#comment-4514 W odpowiedzi do Pawel.

no piekne. czysty angliczanizm. kwint esencja

]]>
Autor: janusz /2017/czy-warto-wypozyczyc-kampera-u-wicked-campers/#comment-4128 Sat, 26 Aug 2023 09:25:52 +0000 /?p=2907#comment-4128 sprzedaz auta w n. zeelandii – moze nie byc slodko:

konczylem wakacje w n.z w marcu, czyli ichniej jesieni, w christchurch. oczywiscie chcialem sprzedac auto, kupione tanio i raczej parchate. kupione z zalozeniem, ze oddam je na zlom. za zlomy placa roznie, ale max. okolo 300 nzd, w duzych miastach. na dlugo przed momentem pozbycia sie auta szukalem wszelkich mozliwych sposobow sprzedazy. i klientow. miejscowi sa kompletnie dolujacy, na ogloszenie – auto na sprzedaz – zawsze odpowiadaja pytaniem czy auto jest wciaz na sprzedaz, a po odpowiedzi potwierdzajacej milkna. wszyscy. takie zboczenie narodowe. jedna niemka w swoim ogloszeniu napisala: tak, auto jest na sprzedaz, tak, auto jest na sprzedaz. na pewno wciaz dostawala pytanie, czy auto jest na sprzedaz. w miedzyczasie sprzedalem kola, na ktorych byly dobre opony, zamieniajac sie na lyse. probowalem sprzedac akumulator, jako ze mialem drugi, slaby, ktory juz nie chcial krecic po nocy z przymrozkami. ten slaby wystarczyl, zeby dojechac na zlom. zapomnialem, ze mam dobry bagaznik dachowy, i ze moge go sprzedac – do dzis sie pukam po glowie. tak wiec sprzedawalem co sie dalo po kawalku. oczywiscie przy okazji sprzedazy wszelkiego sprzetu kampingowego i wszystkiego, co bylo sprzedajne. a w n.z., krolestwie shit,u, wszystko jest. w christchurch pojechalem na auto gielde dla backpackersow. po lecie, czyli na koniec sezonu, bylo tam kilkanascie vanow, wartych miedzy 6 a 15 tys. nzd. i nic innego. I ZERO KUPUJACYCH!!! zero. mniemniaszki, co to wylozyli taka kase na swoje autka, plakali, ze latwiej sprzedac auto na antarktydzie. a czego sie spodziewali kupujac auto? naiwne dzieci? nawet nie bylo tam sępow i naciagaczy, placacych po 500 dolarow za auto. jest ich w tym kraju mnostwo, mnie tez podchodzili z tak kosmicznymi propozycjami, ze ja bym nigdy takiego oszustwa nie wymyslil. np. : zostaw mi auto i upowaznij do sprzedazy, a jak go sprzedam, to ci wysle kase gdziekolwiek w swiecie. i kilka innych, co juz nawet wole nie pamietac.
konczac wakacje, chcialoby sie pozbyc auta w przeddzien wylotu. a to jest nieosiagalne, jesli chce sie sprzedac. jak sie sprzeda wczesniej, to trzeba , przez nie wiadomo ile dni, spac w hostelu. ( w ch.ch. noc w hostelu dochodzila do 100 nzd., w izbie zbiorczej troche taniej) wiec sie trzeba kisic w miescie, nie wiadomo po co, w syfie, tracic czas i pieniadze. bez sensu. a jak sie nie sprzeda? porzucic na parkingu przed lotniskiem? niektorzy to proponowali. ale 15 tys. nzd szlag trafia. tez bez sensu.
dalem za swojego parszka 850 dollar, troche w nim musialem dlubac, przywiozlem sobie podstawowe narzedzia. musialem zmienic opony, bo zdarlem na szutrach do drutow. oczywiscie ze zlomu. tak ze dolozylem pare stow na rozne czesci. na zlom oddalem go za 300, za kola wzialem 150. spalem w nim do ostatniej chwili, ze zlomu pojechalem prosto na lotnisko. ogolnie, nie wydalem na spanie ani jednego centa przez kilka miesiecy. oczywiscie wydalem na benzyne, bo zeby znalezc miejsce na noc, czasem trzeba bylo duuuuzo sie najezdzic.
a adolfki z gieldy dla backpackers? nie mam pojecia, ale ich zalamane miny i wyparowana buta byly slodkie. tudziez ich glupota, bezdenny brak wyobrazni. das ist keine deutschland, madchen. angielski swiat nie dziala po niemiecku, a autka do oszustow po 5 stów! albo zostawione przed lotniskiem….

]]>
Autor: janusz /2017/czy-warto-wypozyczyc-kampera-u-wicked-campers/#comment-3020 Sun, 08 Jan 2023 08:46:03 +0000 /?p=2907#comment-3020 n.z. 90% kraju nie ma zasiegu. zasieg tylko w miastach i na glównych
drogach. czasem trzeba przejechac 100 km zeby miec zasieg. leje. nie
mozna WOGÓLE wysiadac z auta bo meszki. zawsze i wszedzie. leje. nazi
department of tourism zabrania wszystkiego, wszedzie. spanie na dziko to
bullshit – albo masa niemców, albo o 6tej rano przychodzi nazi i daje
mandat. leje. depresja. kilo baraniny w sklepie 40 dolarów. surowej.
gotowej do jedzenia nie ma. kilo czeresni 40 dolarów. leje. benzyna w
cenie europy, dwa razy wiecej niz w australii. 4 razy wiecej niz US.
leje. meszki. cale fjordy nie maja dróg, sa niedostepne. meszki. leje.
komary i baki w arktyce to zero w porównaniu do meszek. leje. zeby
znalezc miejsce na noc, trzeba pojezdzic ze 2-3 godziny, wszedzie ploty i
zakazy. wszedzie!!!!! aplikacje z miejscami do spania wysylyja
wzystkich niemców na malutkie parkingi na 5 aut, stoi sie drzwi w drzwi,
jak przed supermarketem. jak sie stanie z boku, to mandat. leje.
meszki. nie mozna zagotowac wody bo meszki. i leje. trzeba przeskakiwac
wyspe z poludnia na pólnoc, albo wschód zachód zeby nie lalo. n.z.
jablka po 5 dolarów za kilo. te same jablka wszedzie indziej na swiecie
po 1.50 dolara. aftershave za 50 dolarów w normalnym swiecie tam
kosztuje 180.

wszystkie mosty sa na jedno auto, poza Auckland. miasteczka wygladaja
tak: bank, china takeout, empty store, second hand ze starymi smieciami,
empty store, china takeout, second hand, bank and so on – kompletny
upadek i depresja. pierwszy raz w zyciu kupowalem w second handzie.
wejscie na gorace kapiele 100 dolarów. dwa razy psychopaci zagrazali
mojemu zyciu (wyspa pólnocna, srodek-wschód), jeden z shotgunem. policja
to ignoruje.

co by tu jeszcze? jest pare dobrych rzeczy, wymieniam zle, bo NIKT tego
nie mówi. bardzo latwo zarejestrowac auto, ubezpieczenia nieobowiazkowe i
tanie. przeglad co 6 miesiecy. w morzu sie nikt nie kapie, poza
surferami, zimno, prady. meszki doprowadzaja do obledu.nie ma na nie
sposobu. wszedzie mlodociane adolfki. tysiacami. supermarkety, maja ich
3, sa tak zle,ze nie ma co jesc. marzy sie o powrocie do swiata i
normalnym jedzeniu. ogólnie marzy sie o normalnym swiecie, caly czas
odlicza dni do wyjazdu . w goracych wodach maja amebe co wchodzi do
mózgu. no chyba ze sie zaplaci 100 dolarów za wstep, to mówia ze nie ma
ameby

]]>
Autor: Przedeptane /2017/czy-warto-wypozyczyc-kampera-u-wicked-campers/#comment-1760 Sat, 08 Sep 2018 11:32:52 +0000 /?p=2907#comment-1760 W odpowiedzi do balajanek.

Dziękować :) Cieszymy się, że mogliśmy pomóc.

]]>
Autor: balajanek /2017/czy-warto-wypozyczyc-kampera-u-wicked-campers/#comment-1759 Fri, 07 Sep 2018 15:39:40 +0000 /?p=2907#comment-1759 Świetnie napisane. Poza tym zawczasu wyleczyłem się z wynajmu. Pozdrawiam.

]]>
Autor: Marek /2017/czy-warto-wypozyczyc-kampera-u-wicked-campers/#comment-1699 Mon, 28 Aug 2017 19:20:53 +0000 /?p=2907#comment-1699 Świetny blog. Bardzo podobają mi się tego typu blogi. Uwielbiam oglądac zdjęcia z podróży.

]]>
Autor: Robert /2017/czy-warto-wypozyczyc-kampera-u-wicked-campers/#comment-1697 Fri, 25 Aug 2017 07:56:19 +0000 /?p=2907#comment-1697 my postawiliśmy na tańsze rozwiązanie, zwykły samochód + namiot i było bardzo fajnie, nawet z dwójką dzieciaków dało rady :)
samochód mieliśmy z firmy Apex – mają niezłe ceny, ale samochody 5-letnie albo starsze

]]>
Autor: Przedeptane /2017/czy-warto-wypozyczyc-kampera-u-wicked-campers/#comment-1696 Wed, 23 Aug 2017 22:16:19 +0000 /?p=2907#comment-1696 W odpowiedzi do John.

Wcześniej wypożyczaliśmy u nich na Tasmanii i nie było większych problemów (tylko jedna pani odmówiła nam wjazdu na posesję po tym, co zobaczyła napis na samochodzie). Postanowiliśmy dać im jeszcze jedną szansę i mamy za swoje :) Nic to, mądry Polak po szkodzie.

]]>
Autor: Przedeptane /2017/czy-warto-wypozyczyc-kampera-u-wicked-campers/#comment-1694 Wed, 23 Aug 2017 22:10:58 +0000 /?p=2907#comment-1694 W odpowiedzi do Pawel.

Dzięki za ten komentarz (i kolejne podniesienie ciśnienia:)). Naprawdę nie rozumiemy, jak z takim podejściem udaje im się jeszcze utrzymać na rynku.

]]>
Autor: Pawel /2017/czy-warto-wypozyczyc-kampera-u-wicked-campers/#comment-1693 Wed, 23 Aug 2017 19:01:00 +0000 /?p=2907#comment-1693 Hej
Pracowalem jako mechanik w wicked campers Sydney depot!!!
Spedzilem tam ponad rok?
Uwaga. poznalem wlasciciela osobiscie…
Nie oddawanie bonda to normalna Praktyka John wlasciciel firmy to facet ktory z premedytacja okrada bacpakersow z europy.
Jego tekst to : Fuck them as long as the are not ozzy I am not gonna pay them.
Motywuje to tym ze europejczycy nie beda chcieli wydawac forsy na prawnika.
Stan vanow to mega syf oszczednosc na wszystkim ,najtansze zamienniki opony itd.
Kiedy pracowalem u niego mial okolo 1000 aut tylko w australii…
Na okres swiateczny i Nowy rok wszyskie byly wynajete a w depot sydney stala kolejka okolo 100 osob ktorym zabraklo samochodow.
Oczywiscie na wniosek poszkodowanych o zwrocie bonda John mowil Fuck Them!!!
Mam takich historii ze czterdziesci do opowiedzenia .
Zgadzam sie na publikacje mojego wpisu i moge dodac cos wiecej ..
Wszystko po to zeby ludzie nie marnowali sobie pieknego czasu ktory moga spedzic a au na wicked campers ktory zniszczy im ten czas.
Pawel

]]>